Reklama

Udział w popularnym show miał być dla Damiana Stampki-Łozińskiego ważnym krokiem w muzycznej drodze. Występ i towarzysząca mu osobista opowieść sprawiły jednak, że jego historia wybrzmiała szerzej, niż można było się spodziewać. W krótkim czasie temat przeniósł się z telewizyjnego studia do przestrzeni publicznej.

Damian Stampka-Łoziński w "Must Be the Music" wzbudził emocje

Występ Damiana Stampki-Łozińskiego w "Must Be the Music" przyciągnął uwagę widzów nie tylko warstwą muzyczną, ale również wypowiedziami dotyczącymi jego doświadczeń. W programie padły słowa sugerujące trudności w realizowaniu pasji, które – jak się okazało – stały się punktem wyjścia do dalszych wydarzeń. W jego wypowiedziach pojawiły się wątki dotyczące relacji rodzinnych oraz trudności, które – jak sugerował – towarzyszyły mu na tej drodze.

To właśnie te fragmenty zwróciły szczególną uwagę i stały się szeroko komentowane po emisji programu. Okazały się również punktem zapalnym dla rodziców 18-latka, którzy wystosowali pismo wobec syna, zarzucając mu naruszenie dóbr osobistych.

W opublikowanym 30 marca br. przez chłopaka dokumencie przywołano konkretne fragmenty programu. Wskazano m.in. na wypowiedź, w której artysta mówił, że "musiał uciekać z domu, aby móc śpiewać", a także na sugestie dotyczące relacji rodzinnych i ograniczania jego rozwoju.

"Niniejszym wzywam Pana do niezwłocznego zaprzestania naruszania dóbr osobistych (...) w szczególności ich dobrego imienia, czci oraz reputacji, które następuje poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych i krzywdzących informacji na ich temat, co stanowi bezprawne naruszenie dóbr osobistych. W szczególności chodzi o Pana publiczne stwierdzenia wypowiedziane w programie telewizyjnym 'Must Be the Music', w których: twierdzi Pan, że 'musiał uciekać z domu, aby móc śpiewać'; podważa Pan relację rodzinną z moimi Mocodawcami; przedstawia Pan moich Mocodawców jako osoby ograniczające Pana rozwój i wolność. Podkreślenia wymaga, że powyższe twierdzenia są nieprawdziwe, wprowadzające w błąd oraz godzące w dobre imię moich Mocodawców, narażając ich na utratę zaufania, w tym w środowisku zawodowym" - przekazano.

Damian Stampka-Łoziński.
Damian Stampka-Łoziński. fot. POLSAT

Odpowiedź Damiana Stampki-Łozińskiego – osobisty wpis w sieci

W odpowiedzi na pojawienie się pisma Damian Stampka-Łoziński opublikował obszerny wpis. Już na początku zaznaczył swoje stanowisko: "Nie będę przepraszać. Nie powiedziałem w programie, ani nigdzie indziej o swoich rodzicach ani jednego złego słowa. Postawcie się proszę na moim miejscu. Jestem tylko człowiekiem, który musi to wszystko dźwignąć na swoich barkach. Wystąpiłem w programie, czyli zrobiłem to, co robię. A kończy się pismami, groźbami, wezwaniami do przeprosin i aferą na cały internet. Wszyscy o tym mówią i piszą, wokół całej sprawy jest sporo szumu, ale w całej sytuacji, to ja jestem w najgorszym miejscu i czuję się w tym po prostu zagubiony. Nie dostałem żadnego ostrzeżenia z drugiej strony, od razu zaatakowano mnie ciężkim działem. Dlaczego jest tak, że czasami obcy ludzie nam kibicują, a najbliższych boli to, gdy ktoś w ich otoczeniu spełnia marzenia? Przecież jestem Waszym DZIECKIEM. Muzyka była i jest całym moim życiem".

W dalszej części wpisu Damian Stampka-Łoziński opisał własne doświadczenia związane z rozwijaniem pasji. Wskazał, że przez lata mierzył się z trudnościami, które – w jego ocenie – utrudniały mu działalność muzyczną: "Przez 18 lat nic nie zachwiało mojej pasji: ani sabotowanie moich działań, ani maile do produkcji programów, ani telefony do organizatorów konkursów".

Wspomniał także o decyzji, którą podjął po osiągnięciu pełnoletności: "Pierwszego dnia po ukończeniu 18. roku życia zmieniłem nazwisko. Głównie po to, aby móc już śpiewać, bez presji".

Obecnie sprawa pozostaje otwarta, a jej dalszy przebieg będzie zależał od kolejnych kroków obu stron. Sam artysta zapowiada kontynuację swojej drogi muzycznej.

Damian Stampka-Łoziński.
Damian Stampka-Łoziński. fot. POLSAT
Reklama
Reklama
Reklama