Po latach legendarna spikerka zabrała głos. Odsłoniła zaskakujące kulisy relacji z Janem Suzinem. O tym nie wiedział nikt
Edyta Wojtczak wraca pamięcią do Jana Suzina i ich niezwykłej relacji z czasów TVP. Wspomina nie tylko wspólną pracę, ale też przyjaźń, która trwała przez całe życie. W dniu, gdy prezenter obchodziłby 96. urodziny, ujawnia poruszające kulisy tej wyjątkowej więzi.

Edyta Wojtczak po latach wraca do wspomnień o Janie Suzinie. Legendarna prezenterka TVP ujawnia nieznane szczegóły ich relacji i zdradza, jak nazywał ją poza kamerami. Ich przyjaźń przetrwała wszystko i trwała przez całe życie, a kulisy tej historii mogą zaskoczyć wielu widzów pamiętających czasy PRL. 12 kwietnia Jan Suzin świętowałby 96. urodziny.
Edyta Wojtczak i Jan Suzin – początki w TVP
To były czasy, gdy telewizja miała jeden kanał, a twarze prezenterów znała cała Polska. Edyta Wojtczak rozpoczęła pracę w Telewizji Polskiej w 1959 r. To właśnie wtedy zaczęła się historia, która z czasem przerodziła się w jedną z najbardziej niezwykłych relacji w świecie mediów.
Na korytarzach TVP spotkała Jana Suzina – spikera, który szybko stał się nie tylko partnerem zawodowym, ale kimś o wiele ważniejszym. Wspólna praca przed kamerą budowała między nimi porozumienie, które widzowie mogli wyczuć nawet przez ekran. „Wtedy telewizja dopiero się zaczynała i na dobrą sprawę wszyscy uczyliśmy się tej pracy, bo nie bardzo było wiadomo, co to do końca jest. Janek zawsze był dla mnie najwspanialszym kolegą w pracy i został nim przez całe życie”, wspominała legendarnego spikera na łamach Faktu.
Czytaj też: Jan Suzin po 40 latach błyskotliwej kariery w telewizji, odszedł bez słowa
Z biegiem lat ich relacja nabierała głębi. Edyta Wojtczak wspomina, że była to prawdziwa, szczera przyjaźń, która nie kończyła się wraz z wyłączeniem kamer. To więź, która trwała przez całe życie, mimo zmieniających się czasów i realiów. Jan Suzin pozostał dla niej kimś bliskim aż do końca. Prezenter zmarł 14 lat temu, ale pamięć o nim wciąż jest żywa – szczególnie dla tych, którzy znali go prywatnie.

„Kurczak” – zaskakujące przezwisko od Jana Suzina
Jednym z najbardziej zaskakujących wspomnień jest to, jak Jan Suzin zwracał się do Edyty Wojtczak poza anteną. Nazywał ją „kurczakiem”: z czułością i humorem, który był jego znakiem rozpoznawczym.
Ten drobny szczegół pokazuje, jak bliska była ich relacja. Za elegancją i profesjonalizmem, które widzieli widzowie, kryła się zwyczajna, serdeczna więź pełna żartów i ciepła. „Byłam mała w porównaniu z innymi, dlatego nazywał mnie kurczakiem. "Kurczak jesteś i koniec" — mówił, ale mi to nie przeszkadzało, a wręcz bardzo bawiło”, dodawała w rozmowie z Faktem.
W oczach Edyty Wojtczak Jan Suzin był człowiekiem wyjątkowym. Wspomina go jako osobę uśmiechniętą, sympatyczną i autentyczną. Był profesjonalistą, ale nigdy nie tracił ludzkiego wymiaru – to właśnie czyniło go tak bliskim dla innych. Nie był tylko telewizyjną legendą. Był kimś, kto potrafił budować relacje, zjednywać sobie ludzi i pozostawiać po sobie trwały ślad – nie tylko na ekranie, ale przede wszystkim w sercach. „Jeśli myślę o Jasiu, to wspominam, że był uśmiechnięty, sympatyczny. Był wspaniały. Nasza przyjaźń nigdy się nie skończyła”, dodawała Edyta Wojtczak w rozmowie z Faktem Magdalenie Makuch-Korościk.
Czytaj też: Była ikoną PRLu, dziś jest uwięziona w czterech ścianach. Po latach Edyta Wojtczak przerwała milczenie
