Paulina Smaszcz-Kurzajewska, VIVA 1/2020
Fot. Zuza Krajewska/Warsaw Creatives
Z ŻYCIA GWIAZD

„Walczę każdego dnia o to, żeby nie bolało, żeby onkologia nie dała o sobie przypomnieć”

Paulina Smaszcz zdobyła się na poruszające wyznanie

Redakcja VIVA! 18 czerwca 2020 07:45
Paulina Smaszcz-Kurzajewska, VIVA 1/2020
Fot. Zuza Krajewska/Warsaw Creatives

Paulina Smaszcz stara się nie ujawniać zbyt wielu szczegółów swojego życia prywatnego, ale przyznała, że w 2018 roku przeszła dwie operacje neurologiczne. Jej stan był poważny, niezbędna była rehabilitacja. W osobistym wpisie na Instagramie przyznała, że wciąż zmaga się ze skutkami choroby.

Paulina Smaszcz o chorobie

„Był początek lutego, pewnego dnia obudziłam się rano i nie mogłam wstać, miałam niedowład nogi. [...] Znalazłam się u pana doktora Rafała Górskiego, który o 8.00 rano patrzy na mnie i pyta: „Ile to trwa?”. To był piątek, ja: „No... od poniedziałku”. „A lewą rękę jeszcze pani czuje? A twarz? Mamy kilka godzin na ratowanie czego się da”. Oczywiście operacja, cztery miesiące działań, rehabilitacji, walka o to, żeby odzyskać sprawność”, mówiła Paulina Smaszcz w rozmowie z VIVĄ!.

Teraz przyznała, że dolegliwości co jakiś czas dają o sobie znać. „Walczę każdego dnia o to, żeby nie bolało, żeby niedowład nie wrócił, żeby onkologia nie dała o sobie przypomnieć. Nie chcę już żadnej operacji. Nie chcę kilkumiesięcznego leżenia na podłodze na Tramalu i w rozpaczy, że samodzielnie nie daję rady”, wyznała poruszająco na swoim Instagramie.

„Wiem, że wszystko można stracić i jestem tego przykładem, ale zawsze mamy swoje kompetencje i doświadczenie, dzięki temu można się po człowieczemu odbudować. Jednak o jednej sprawie zapominamy w biegu błahostek i pogoni materialnej”, czytamy.

„Bez zdrowia, bez dobrego samopoczucia, w bólu i w łzach, nie da się niczego zrobić, odbudować, tworzyć, oddychać i żyć. Ludziska uciekają od chorych i słabych. Ze mną zostali moi najlepsi ludzie, którym zawsze na zawsze będę wdzięczna”.

„Pandemia zweryfikowała relacje ludzkie. Moje najpierw zweryfikowała choroba. Teraz jestem już lżejsza bo nie ma ze mną ludzisk, tylko jest mała, oddana garstka przyjaciół”, dodała Paulina Smaszcz, dziękując osobom, które ją wpierają w walce o powrót do zdrowia. 

Pomimo kłopotów ze zdrowiem, dziennikarka z powodzeniem realizuje swoje projekty. „Mam w sobie dużo optymizmu, ja nie choruję na głowę. Ja choruję na kręgosłup i problemy onkologiczne”, wyjaśniła w rozmowie z portalem Plejada. „Mam, co prawda, prawo do smutku, wątpliwości i słabości, jednak gdy mam zły dzień i wstanę z okropnym bólem, to mówię do siebie: ej, musisz się ruszyć, choćby zrobić śniadanie, zadzwonić do bliskich. [...] Jutro będzie nowy dzień, nowe problemy. I to jest piękne”.

Życzymy wszystkiego dobrego! 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Walczę każdego dnia o to, żeby nie bolało, żeby niedowład nie wrócił, żeby onkologia nie dała o sobie przypomnieć. Nie chcę już żadnej operacji. Nie chcę kilkumiesięcznego leżenia na podłodze na Tramalu i w rozpaczy, że samodzielnie nie daję rady. Wiem, że wszystko można stracić i jestem tego przykładem, ale zawsze mamy swoje kompetencje i doświadczenie, dzięki temu można się po człowieczemu odbudować. Jednak o jednej sprawie zapominamy w biegu błahostek i pogoni materialnej. Bez zdrowia, bez dobrego samopoczucia, w bólu i w łzach, nie da się niczego zrobić, odbudować, tworzyć, oddychać i żyć. Ludziska uciekają od chorych i słabych. Ze mną zostali moi NAJLEPSI LUDZIE, którym zawsze na zawsze będę wdzięczna. Pandemia zweryfikowała relacje ludzkie. Moje najpierw zweryfikowała choroba. Teraz jestem już lżejsza bo nie ma ze mną ludzisk, tylko jest mała, oddana garstka przyjaciół. Dzisiaj szczególnie dziękuję Ani i Małgosi, że mogę trenować w @bodybarwarsaw i walczyć z opornością i bólem ciała. Dziękuję Kasia Milczarkiewicz, że uczę się każdego dnia jeść zgodnie z tym co dyktuje moje ciało. @przelomwodzywianiu widzi natychmiast mój stan zdrowia i reaguje by nie było powrotu do złego, a tylko było lepiej i z nadzieją. @michalbaryza @wyspamb przyjeżdża do mnie z Torunia by mnie rehabilitować bo nikt wcześniej nie umiał pomóc i twierdzono, że musi boleć bo już się nic nie da zrobić. Upór Michała, jego cierpliwość i determinacja wobec mnie, dały mi wiatr w żagle, że jednak czasem może nie boleć i że jeszcze silna wrócę do swoich pasji. I WRACAM❤️ @szkoleniaps Często krytykujemy, a za rzadko dziękujemy. Ja umiem DZIĘKOWAĆ ❤️ Umiem🙏

Post udostępniony przez Paulina Smaszcz (@paulina.smaszcz)

Paulina Smaszcz-Kurzajewska, VIVA 1/2020
Fot. Zuza Krajewska/Warsaw Creatives

Wideo

Justyna i Jakub Przygońscy: „jesteśmy zapracowanymi rodzicami”. Tak zmieniły ich dzieci

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Co powie tata? JAROSŁAW I OLIWIA BIENIUK we wzruszającej rozmowie o wchodzeniu córki w dorosłość, układaniu życia na nowo, sile wspomnień i ojcowskiej miłości. ALEKSANDRA KURZAK: „lubię być diwą”. O błyskotliwej karierze, zaręczynach po 10 dniach znajomości i intymności. DOROTA I CZESŁAW MOZILOWIE razem pracują, podróżują, oglądają seriale, tańczą... Co jest receptą ich udanego związku? WOJCIECH MECWALDOWSKI to artysta, aktor i... introwertyk. Co oznacza dla niego „życie pełną gębą”? Ikar polskiego dziennikarstwa... Jaki był prywatnie? Wzloty i upadki KAMILA DURCZOKA.