Fot. Pawel Wodzynski/Dzien Dobry TVN/East News
Historie miłosne

Bezwarunkowa miłość, która rozkwitała w hospicjum. Oto niezwykła historia Patryka i Żanety Galewskich

„Tam jest życie, bo tam się odrodziło nasze”

Marcjanna Maryszewska 29 września 2022 19:55
Fot. Pawel Wodzynski/Dzien Dobry TVN/East News

Patryk Galewski doznał w życiu prawdziwego cudu. Dzięki księdzu Janowi Kaczkowskiemu wyszedł z nałogu i przewartościował swoje spojrzenie na świat. Odkrył również swoje powołanie, ożenił się i założył rodzinę. Dziś jest mężem i dumnym ojcem trójki pociech. Mężczyzna nie ukrywa, że bezwarunkowa miłość najbliższych jest jego największym szczęściem i prawdziwą ostoją. Wspólnie z żoną Żanetą stworzył bezpieczną przystań. Taką, jakiej zabrakło mu w dzieciństwie… Oto historia ich wspólnej drogi ku nowemu życiu.

Patryk i Żaneta Galewscy. Historia miłości

Księdza Jana Kaczkowskiego poznał w Puckim Hospicjum. Patryk Galewski trafił tam wyrokiem sądu. Zachęcony przez dobrodusznego duchownego, początkowo niechętnie, postanowił przyjść do pracy. „Ksiądz Jan wyciągnął do mnie rękę, dał mi szansę, dlatego jestem tu, gdzie jestem, a przecież byłem na dnie, trzy razy próbowałem odebrać sobie życie. Gdyby nie on, to pewnie siedziałbym w pierdlu albo już bym nie żył” - mówił Faktowi.

ZOBACZ: Patryk Galewski był bandytą. Teraz jest szefem kuchni, szczęśliwym mężem i ojcem

To spotkanie odmieniło jego życie. Ksiądz dostrzegł w nim człowieka, który zasługuje na drugą szansę. Był jego ojcem, mentorem, szefem. W tamtym czasie Patrykowi udało się ukończyć liceum wieczorowe i zdać maturę, odkrył w sobie również pasję do gotowania. W hospicjum zaznał również swojej prawdziwej miłości. 

„Kto by pomyślał, że puckie hospicjum w ogóle może się kojarzyć z czymś zupełnie innym, ale my mówimy że tam jest życie, bo tam się odrodziło nasze” - mówiła ukochana Patryka, Żaneta. Oboje gościli jakiś czas temu w Dzień Dobry TVN. Tam opowiedzieli o początkach swojej relacji. Uczucie rozkwitało w miejscu, które odegrało tak ważną rolę w życiu mężczyzny. Dziś oboje mówią, że to właśnie tam oboje mogli narodzić się na nowo.

Żaneta znała Patryka z opowieści księdza. Przeszłość mężczyzny nie stanowiła dla niej żadnej przeszkody. „Z natury nie generalizuję ludzi i nie patrzę na ich przeszłość, ja ich biorę takimi, jacy oni są dla mnie tu i teraz. (...) Jestem osobą tolerancyjną”, stwierdziła w podczas rozmowy.. 

„Myślę, że taką rekomendację mojej osoby to chyba Jan zastosował, bo uprzedzał Żanetę przed pogłębieniem się naszej relacji, że jestem recydywistą. Żeby po prostu zachowała taki dystans do tego”, wspominał jej mąż. Już na pierwszym spotkaniu opowiedział kobiecie o swoim życiu na ulicy. O trudnych doświadczeniach, o przestępczym półświatku, w którym się obracał. Była to swego rodzaju spowiedź. Żaneta zaakceptowała jego całego, a ksiądz pobłogosławił ich związek. Dziś tworzą szczęśliwą rodzinę.

Czytaj także: Katarzyna Bujakiewicz i Piotr Maruszewski od lat tworzą zgrany duet. Oto ich niezwykła historia miłości  

Patryk i Żaneta Galewscy. Jak wygląda ich wspólne życie?

Żona Patryka po raz pierwszy zaszła w ciążę pod koniec 2015 roku. We dwójkę odwiedzili Jana Kaczkowskiego na początku kolejnego roku z prośbą, aby ochrzcił ich dziecko. Schorowany ksiądz nie doczekał jednak narodzin. Synek pary otrzymał imię Jan, właśnie po księdzu. „Jestem szczęściarzem, naprawdę, cały czas czuję obecność Jana. Potrafię czuć prawdziwie miłość. Kiedy leżę z synkami, jeden z nich ma na imię Jan, i nagle mówię do niego: Jan kocham cię, a on odpowiada: ja ciebie też. I to jest taka sytuacja, gdy bardzo czuję obecność księdza Jana” - mówił poruszony w rozmowie z Faktem.

Dziś Żaneta i Patryk wychowują trójkę dzieci. Cenią sobie poczucie normalności i swoje własne, domowe ognisko. Najbliżsi są dla mężczyzny największą podporą i to dzięki nim czuje się najszczęśliwszy. Pracuje on jako szef kuchni, na jego powrót po całym dniu niecierpliwie wyczekują wszyscy domownicy. Patryk bardzo ceni sobie takie drobne chwile. 

Otwieram drzwi i dwóch moich chłopaków rzuca mi się w ramiona. Młodszy, Patryk junior, jeszcze takim niepoprawnym językiem mówi: "Jesteś, jesteś, już wróciłaś, moja tata". To normalność, ale dla mnie będąca wykładnikiem czegoś wyjątkowego. I ja tę bezwarunkową miłość czuję – miłość przekazaną właśnie przez takie słowa Patryka czy też Jana, który mówi, że za mną tęskni, kiedy dużo pracuję”, mówił dla serwisu Kultura Onet.

Ich życie rodzinne jest pełne miłości, wdzięczności i wzajemnego zrozumienia. „Razem z żoną wychowujemy dzieci, dając im duże poczucie bezpieczeństwa – dużo się tulimy, dużo rozmawiamy, oczywiście też staramy się zachować granice, których przekraczać nie można, staramy się zatrzymywać na chwilę, tłumaczyć różne rzeczy. To nie jest tak, że jesteśmy wiecznie wyrozumiali. W życiu chyba każdego rodzica bywają momenty bezsilności, kiedy na chwilę trzeba zamknąć się w łazience i posiedzieć z własnymi myślami. Taka jest proza życia.”, dodawał w tym samym wywiadzie.

Małżeństwo jest również bardzo aktywne na Instagramie. Prowadzą razem profil gdzie dokumentują wspólne chwile z ich życia. Wszystkie zdjęcia pary oraz ich pociech wręcz kipią beztroską i szczerą radością. „Dla mnie prawdziwym wyznacznikiem szczęścia jest moja wyjątkowa normalność, na podstawie której jestem w stanie w piękny sposób czuć miłość i pełnić rolę męża i taty”, wspominał Patryk w rozmowie z Onetem. A przeglądając ich fotografie nie sposób nie rozumieć, co miał na myśli…   

Źródło: Dzień Dobry TVN, TygodnikPowszechny.pl, Kultura.onet.pl, Fakt.pl

Sprawdź również: Jan Bieniuk ma już 11 lat! Syn Anny Przybylskiej to prawdziwa kopia mamy? 

Patryk Galewski z żoną i synem Janem, Dzień Dobry TVN, Warszawa, 21.09.2022

Fot. Pawel Wodzynski/Dzien Dobry TVN/East News

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA w rozmowie o rzeczach fundamentalnych: rodzinie, miłości, szczerości, odwadze, dobroci, wyrozumiałości i wolności wyboru. JACEK ROZENEK: jak podniósł się po udarze, dlaczego mówi, że żyje „na potrójnym haju”, i dlaczego nie wierzy już w miłość? ANNA WYSZKONI po pięciu latach przerwy wraca z nową płytą. Nam opowiada, co się z nią wtedy działo. WOJCIECH MANN mówi: „Nie uważam, żebym był nietuzinkowy. Po prostu mi się trochę udało, że trafiłem do radia…”.