Ojciec Viki Gabor usłyszał 5 zarzutów – teraz wyszedł na wolność. Wokalistka zabrała głos
Ojciec Viki Gabor opuścił areszt po 10 miesiącach. Dariusz G. przyznał się do udziału w grupie przestępczej działającej metodą „na policjanta” i dobrowolnie poddał się karze. Kluczowe znaczenie miała wpłata 127 100 złotych, która ma trafić do poszkodowanych. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach.

Sprawa ojca Viki Gabor wstrząsnęła opinią publiczną i wywołała ogromne emocje. Dariusz G., który przez 10 miesięcy przebywał w areszcie, usłyszał poważne zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej działającej metodą „na policjanta”. Teraz nastąpił przełom – mężczyzna przyznał się do winy, zawarł ugodę i opuścił areszt. Kluczową rolę odegrało zabezpieczenie kwoty 127 100 złotych, która ma trafić do pokrzywdzonych.
Ojciec Viki Gabor na wolności po 10 miesiącach aresztu
Dariusz G., ojciec Viki Gabor, opuścił areszt 21 kwietnia po 10 miesiącach. Mężczyzna został wcześniej zatrzymany 23 czerwca 2025 roku i od tego czasu przebywał w areszcie w Międzyrzeczu.
We wtorek został doprowadzony przez policję do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze. Na sali rozpraw siedział za kuloodporną szybą i odpowiadał na pytania sędziego Pawła Jurewicza.
Decyzja o opuszczeniu aresztu była bezpośrednio związana z tym, że oskarżony zdecydował się na dobrowolne poddanie się karze. Kara wyniosła 10 miesięcy pozbawienia wolności – dokładnie tyle, ile już spędził w areszcie.
Dariusz G. przyznał się do winy i zawarł ugodę
Podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym w Zielonej Górze Dariusz G. przyznał się do przestępstwa i złożył wyjaśnienia. Wyraził skruchę oraz zadeklarował naprawienie szkody.
Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze zgodziła się na ugodę. Jak przekazano, decyzja była związana z faktem, że szkoda została zabezpieczona, a pokrzywdzeni mają otrzymać swoje pieniądze.
Dobrowolne poddanie się karze zakończyło sprawę na etapie postępowania sądowego, umożliwiając jednocześnie natychmiastowe opuszczenie aresztu przez oskarżonego.

127 100 zł zabezpieczenia dla ofiar oszustwa
Kluczowym elementem sprawy była wpłata 127 100 złotych na depozytowe konto sądowe. Środki te zostały wpłacone przez żonę Dariusza G. – Ewelinę, która zaciągnęła w tym celu pożyczkę.
Kwota ta stanowi równowartość szkody i zabezpieczenie dla pokrzywdzonych. Dzięki temu śledczy uzyskali gwarancję, że osoby poszkodowane w wyniku przestępstwa odzyskają swoje pieniądze.
To właśnie naprawienie szkody miało kluczowe znaczenie dla zgody prokuratury na zawarcie ugody.
Pięć zarzutów i udział w grupie przestępczej
Dariusz G. został oskarżony o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Jej celem było wyłudzanie pieniędzy metodą „na policjanta”.
Zarzuty obejmowały pięć czynów: cztery dotyczące doprowadzenia do oszustwa oraz jedno usiłowanie oszustwa. Przestępstwa polegały na podszywaniu się pod funkcjonariuszy policji oraz prokuratorów i nakłanianiu ofiar do przekazywania pieniędzy oraz biżuterii.
Według ustaleń, rola Dariusza G. polegała na odbieraniu pieniędzy od tzw. „odbieraka” i przekazywaniu ich dalej kolejnym osobom w strukturze przestępczej.
Oświadczenie Viki Gabor po decyzji sądu
Do sprawy odniosła się także Viki Gabor. Wokalistka opublikowała we wtorek oświadczenie w mediach społecznościowych, w którym podkreśliła, że nie ma żadnego związku z działaniami będącymi przedmiotem postępowania.
Zaznaczyła również, że z jej wiedzy wynika, iż szkoda została naprawiona, a jej ojciec podjął kroki, aby uporządkować sytuację. Jednocześnie poprosiła o uszanowanie jej prywatności, wskazując, że jest to dla niej trudny moment.
"W związku z publikacjami dotyczącymi mojego taty chcę zaznaczyć, że sprawa jest w toku i nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok. Z mojej wiedzy wynika, że szkoda została naprawiona, a mój tata podjął kroki, aby tę sytuację uporządkować. Jednocześnie jednoznacznie podkreślam, że nie mam żadnego związku z działaniami będącymi przedmiotem sprawy i zawsze kieruję się zasadami uczciwości. Jest mi bardzo przykro z powodu całej tej sytuacji. To dla mnie trudny, prywatny moment, dlatego proszę o uszanowanie mojej prywatności"- napisała.

Źródła: se.pl, pudelek.pl