Reklama

Podcast Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego od dawna słynie z nieoczywistych gości i szczerych rozmów. W poprzednich odcinkach pojawili się m.in. Magdalena Cielecka, Natsu czy Marcin Hakiel i Paulina Smaszcz. Tym razem do stydia przybył wyjątkowy duet: Tomasz Stockinger oraz jego syn Robert.

Robert Stockinger mówi o odejściu z „Dzień dobry TVN”

Ojciec i syn opowiadali nie tylko o rodzinie i zawodowych doświadczeniach, ale też o momentach, które były szeroko komentowane w mediach. Jednym z nich było odejście Roberta Stockingera z „Dzień dobry TVN” w 2024 roku. Przez długi czas wokół tej decyzji narosło sporo spekulacji. Teraz prezenter postanowił w końcu powiedzieć więcej.

Robert Stockinger nie ukrywa, że prowadzenie programu śniadaniowego było jego wielkim celem zawodowym. Jak przyznał, w TVN wszyscy wiedzieli, że właśnie w tym kierunku chce rozwijać swoją karierę. „Ja miałem po prostu wielkie marzenie i wszyscy w TVN-ie wiedzieli, że ja jestem na ścieżce, żeby spełnić swoje marzenie. Chciałem prowadzić program śniadaniowy — wiele lat spędziłem, przygotowując się do tej roli i kiedy pojawiła się taka oferta z konkurencji, żeby spełnić to marzenie i zobaczyć, czy mam szansę być dobry albo najlepszy w prowadzeniu programu śniadaniowego — to żeby to sprawdzić, muszę prowadzić program śniadaniowy", mówił.

W rozmowie z Wojewódzkim i Kędzierskim prezenter zdradził również, jak wyglądała jego sytuacja w „Dzień dobry TVN”. Choć pojawiał się w roli prowadzącego, nie miał pewności co do swojej przyszłości w programie. Stockinger przyznał, że prowadził śniadaniówkę 11 razy, jednak decyzje dotyczące jego dalszej roli w programie często się zmieniały. „Tam się sprawy wahały, więc ja już miałem dość tej niepewnej sytuacji, która ciągle się zmieniała", wyznał.

CZYTAJ TEŻ: Tomasz Stockinger wspomniał o mrocznej przeszłości. Do dziś nie może sobie wybaczyć. „To jest głęboka rana. Mam poczucie wielkiego błędu"

Robert Stockinger
Robert Stockinger VIPHOTO/EAST NEWS

Robert Stockinger o niespójnych sygnałach w „Dzień dobry TVN”

Jak dodał, zdarzały się sytuacje, gdy wydawało się, że wszystko jest już ustalone. „Uważam, że to było o włos — te wahania były takie, że w poniedziałek dostawałem telefonem, że "okej, w piątek cię ogłosimy", a w czwartek się okazywało, że jednak była inna zmiana", kontynuował. Taka niepewność sprawiła, że z czasem miał dość zmieniających się decyzji.

W trakcie rozmowy pojawił się także temat podobieństwa Roberta Stockingera do innego prezentera „Dzień dobry TVN” — Damiana Michałowskiego. Twórcy programu mieli bowiem założenie, że każda para prowadzących powinna się wyraźnie wyróżniać.

Mimo że nie wszystkie decyzje w stacji mu odpowiadały, Stockinger podkreślił, że zawsze je akceptował. „Jak ja tam byłem, to pewne rzeczy mi się nie podobały, ale wszystkie akceptowałem, bo uważam, że ktoś taki ma pełne prawo podejmować takie decyzje, jakie mu się podobają i ja zawsze się z nimi godziłem i nigdy się nie stawiałem", wyjaśniał.

Podczas rozmowy nie zabrakło także bardziej bezpośrednich pytań. Kuba Wojewódzki zapytał Roberta Stockingera, czy uważa się za lepszego prowadzącego niż Małgorzata Rozenek-Majdan, która przez krótki czas współprowadziła „Dzień dobry TVN”.

Prezenter odpowiedział bez wahania. „Myślę, że jestem, bo Małgosia Rozenek nie sprawdziła się w roli prowadzącej i sama otwarcie o tym mówi. Byłem i przed Małgosią i w trakcie i dziesiątki razy byłem z nią w studiu w trakcie programu i to nie był format, który jej leżał", podsumował.

Wyznanie Roberta Stockingera pokazuje, że jego odejście z „Dzień dobry TVN” nie było impulsywną decyzją. Jak sam przyznaje, była to raczej konsekwencja wieloletnich ambicji i zmęczenia niepewnością. Jedno jest pewne — po tej rozmowie wiele osób po raz pierwszy poznało kulisy tej głośnej zmiany w polskiej telewizji.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kaczorowska i Rogacewicz zachwycili podczas premiery spektaklu. O ich gestach huczy dziś cały internet

Robert Stockinger
Robert Stockinger Artur Zawadzki/REPORTER

Authors

Reklama
Reklama
Reklama