Fot. Andrzej Hrechorowicz / Forum
WSPOMNIENIE

Niesamowita historia miłości Wojciecha i Barbary Kilarów. Uczucie, które przetrwało wiele burz

On uważał ją za swoją muzę. Ona akceptowała go takim, jaki był...

Aleksandra Andrzejak 26 lutego 2021 19:57
Fot. Andrzej Hrechorowicz / Forum

Miłość Wojciecha i Barbary Kilarów to niesamowita historia. Ich uczucie wiele przetrwało – alkoholizm i wyjazdy do Ameryki kompozytora, ciężką chorobę Barbary. Przeżyli ze sobą 12 lat burzliwego narzeczeństwa i ponad 50 lat w małżeństwie. 

Wojciech Kilar: kariera

Wojciech Kilar urodził się 17 lipca 1932 roku we Lwowie. Polski pianista, kompozytor muzyki poważnej i filmowej. Zadebiutował w 1947 na konkursie Młodych Talentów, wykonując własne Dwie miniatury dziecięce. Napisał muzykę do ponad 130 filmów. Współpracował z wieloma wybitnymi reżyserami, między innymi: Bohdanem Porębą, Andrzejem Wajdą, Kazimierzem Kutzem, Krzysztofem Zanussim, Krzysztofem Kieślowskim, Romanem Polańskim, Francisem Fordem Coppolą, Jane Campion. W 1999 otrzymał propozycję od reżysera Petera Jacksona na napisanie muzyki do filmu Władca Pierścieni. Kompozytor początkowo się zgodził, ale do współpracy ostatecznie nie doszło. Najsłynniejsze filmowe kompozycje Wojciech stworzył do filmów Dracula, Pianista, Ziemia Obiecana i Lalka. To właśnie on jest autorem słynnego Poloneza w Panu Tadeuszu. Kilar został odznaczony Orderem Orła Białego. Zmarł 29 grudnia 2003 roku w Katowicach.

Wojciech i Barbara Kilar: jak się poznali

Wojciech i Barbara Kilarowie poznali się w połowie lat 40. Ona, młoda pianistka rozpoczynała naukę w liceum muzycznym w Katowicach. On był na roku dyplomowym. Zaczynał już komponować i dostawał za swoje utwory pierwsze nagrody. „Miłość od pierwszego wejrzenia” – napisał Leszek Polony w książce biograficznej Wojciecha Kilara Żywioł i modlitwa. Spotkanie z Basią Wojciech porównywał do porażenia piorunem z filmu Ojciec Chrzestny. Dokładnie takiego, jakiego doznał Michael Corleone na widok sycylijskiej dziewczyny. Basia była najładniejszą dziewczyną w szkole, podobała się wszystkim kolegom Wojtka.

„Pędząc na swoje zajęcia, zobaczył na schodach dawną profesorkę, Władysławę Markiewiczównę. Schodziła na parter w towarzystwie młodej dziewczyny, z którą prowadziła ożywiony dialog. Była ona wysoka, ciemnowłosa i niewiarygodnie zgrabna. Regularne rysy twarzy, łagodne spojrzenie, klasa. Nazywała się Barbara Pomianowska i miała osiemnaście lat” – pisze Maria Wilczek-Krupa w swojej książce o Wojciechu Kilarze. 

Wojciech Kilar: obawa przed zobowiązaniem

Wojciech Kilar unikał zobowiązań. Regularne spotkania budziły w nim strach. Chodzili na spacery i do kina. Wojciech odwiedzał Basię w Tenczynku, w którym mieszkała z rodziną. Kilar był jedynakiem wychowanym przez samotną matkę. Rodzina Basi dawała mu namiastkę tego, czego całe życie mu brakowało. Brał udział w rodzinnych kolacjach i przyjęciach, skupiał na sobie uwagę wszystkich zgromadzonych. Cieszył się długimi rozmowami i zabawami.

Stał na rozdrożu. Z jednej strony cenił sobie wolność, z drugiej chciał być członkiem zżytej rodziny Basi. Chociaż jak później się okazało, Wojciech dla Basi nigdy nie musiał wybierać. Akceptowała go takim jaki był. Nie miała też nic przeciwko jego wyjazdom. Basia nie poszła na studia, uczyła w szkole muzycznej, zaś Wojtek wyjechał studiować do Katowic. Barbara nie wymagała od niego żadnych deklaracji, chociaż co jakiś czas dawała mu do zrozumienia, że wciąż cieszy się powodzeniem u mężczyzn.

Fot. Andrzej Hrechorowicz / Forum

Wojciech i Barbara Kilarowie, styczeń 1995

Wojciech Kilar: początki choroby alkoholowej

Dwa lata po poznaniu Basi Wojciech Kilar dostał małe mieszkanie w Katowicach. Studenckim imprezom nie było końca. Następnie Kilar otrzymał kilkumiesięczne stypendium w Paryżu. Nocne eskapady po paryskich barach były dla Wojtka codziennością. „Jego szczęście, że miał słabą głowę, bo nie wiem, jak by się to skończyło” - wspominał Krzysztof Penderecki, który był w Paryżu na stypendium w tym samym czasie co Kilar. Poza alkoholem Wojciech nie odmawiał sobie także jedzenia. Przez pewien czas ważył sto kilogramów. Dowiedli z Basią, że przeciwieństwa się przyciągają. W latach narzeczeństwa wielokrotnie ze sobą zrywali.

Ślub Wojciecha i Barbary Kilarów

Wojciech i Barbara Kilarowie wzięli ślub cywilny w sierpniu 1966 roku, w Zakopanem. Ślub kościelny rok później, w archikatedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Po ślubie Barbara zrezygnowała z pracy w szkole muzycznej. Towarzyszyła Wojtkowi podczas najważniejszych oficjalnych wyjść, premier i bankietów. Była nie tylko jego żoną, ale także asystentką i muzą. Czytała scenariusze, oglądała pierwsze wersje filmów, do których komponował, notowała długość trwania ujęć oraz scen, pomagała rozpisać partyturę. Jednak kiedy Wojciech komponował swoje symfonie wolał zostawać sam. Na ten czas wyjeżdżała do siostry, albo rodzinnego Tenczynka. Skąd odbierał ją Kilar samochodem... z jej imieniem w rejestracji.

Fot. ALEKSANDER RABIJ/REPORTER/East News

Wojciech i Barbara Kilarowie, marzec 1998

Wojciech Kilar: alkoholizm

Wojciech Kilar był uzależniony od alkoholu. Późne lata 60. były przełomowe w jego życiu zawodowym. Napisał muzykę do Lalki Wojciecha Jerzego Hasa i Przygód pana Michała Jerzego Hoffmana. Był ulubionym kompozytorem Zanussiego. Pijany Kilar spadł z krzesła podczas oficjalnego spotkania ze słuchaczami w Erywaniu. Kilka dni później stracił przytomność i trafił do szpitala z powodu pęknięcia wrzodów żołądka. Oznaczało to koniec picia alkoholu.

W walce z uzależnieniem wiele zawdzięcza żonie. Basia najpierw piła z Wojtkiem wieczornego drinka. Następnie przestała pić i w ten sposób, chciała zachęcić Wojtka do tego samego. Uzależnienie od alkoholu Wojtek zastąpił nowymi pasjami. Wyjazdami i wycieczkami w góry. Nawrócił się też na wiarę w Boga. Codziennością dla Wojtka stało się wspólne odmawianie z Basią różańca. Wojciech powoli przestawał stać na emocjonalnym rozdrożu. Napisanie muzyki do Draculi Coppoli sprawiła, że Kilar mógł sam wybierać kolejne zlecenia. Odrzucił propozycję pracy z Jeanem-Claude’em van Damme’em i Brianowi De Palmie, zrezygnował z komponowania do Nędzników.

Wojciech i Barbara Kilarowie mieli jadłodajnię dla kotów

Wojciech i Barbara krótko po ślubie przenieśli się z mieszkania w bloku do domu na katowickim Brynowie. Otworzyli wtedy znaną jadłodajnię dla kotów. Z opieki nad kotami byli znani bardziej niż z tworzenia artystycznego salonu. Nie mogli mieć dzieci i byli z tym pogodzeni. Barbara Kilar miała też świetne kontakty z teściową. To ona wysłuchiwała narzekań ze strony matki Wojciecha na jakie zawodowe wybory.

Fot. Tomasz Kawka/East News

Grób Barbary i Wojciecha Kilarów

Choroba i śmierć Barbary Kilar

Barbara Kilar od młodości chorowała na zespół schorzeń układu immunologicznego. Choroby nasilały się z wiekiem. Szczególnie reumatyzm dawał o sobie znać. W połowie lat 90. potrzebowała ciągłej opieki. Korzystali z pomocy lekarzy i rehabilitantów. Wojciech musiał dostosować swoją pracę do nowej rzeczywistości. On sam również zamienił się w opiekuna. Nauczył się podawać ukochanej żonie zastrzyki. Wieczorami czytał jej na głos. 

Z okazji ostatnich urodzin Barbary ulepił dla niej serce z chleba. Zmarła w 2007 roku. Wojciech nie zmienił niczego w pokoju, w którym spędziła swoje ostatnie dni. Za najcenniejszy przedmiot w domu uważał stare sito. Traktował je jak relikwię, bo pamiętało dotknięcie rąk Basi. Na małym palcu nosił jej obrączkę. Codziennie pokonywał tę samą trasę. Cmentarz, zakupy, dom. Miał nawet pomysł, żeby kupić dom blisko cmentarza gdzie została pochowana. „Bez niej to nie jestem ja, lecz jedynie połowa mnie” - mówił o żonie. Wojciech Kilar zmarł w 2013 roku. Jest pochowany wraz z żoną na cmentarzu przy ulicy Sienkiewicza w Katowicach. 

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

AGNIESZKA CEGIELSKA: „»Stary świat nie wróci«, napisałam to dwa lata temu w mojej książce »Naturalnie«, mówi dziennikarka, specjalistka od zdrowego żywienia. PATRYCJA WOY-WOJCIECHOWSKA, fotografka, autorka książek dla dzieci, dziewczyna z wielkiego miasta, zaczęła drugie życie na Mazurach. Jak ono wygląda? PROFESOR KRZYSZTOF SIMON – słynie z ciętego języka i tego, że nie owija w bawełnę. Właśnie został odznaczony medalem 75-lecia misji Jana Karskiego za wkład w walkę z pandemią. A także: Dlaczego robimy z naszej planety wielkie wysypisko śmieci? Czy mogę wpłynąć na los Ziemi, będąc w domu? Czy luksusowe hotele mogą być eko?