O TYM SIĘ MÓWI

Mąż broni Bogumiły Wander: „Nie ma się czego wstydzić. Zmarszczki są, liftingu nie będzie”

„Lepiej żeby zmarszczki były od uśmiechu, a nie z nienawiści”

Gabriela Czernecka 5 listopada 2018 07:58

Bogumiła Wader była jedną z największych gwiazd Telewizji Polskiej. Chociaż od wielu lat nie jest już aktywna zawodowo, jej twarz kojarzy niemal każdy Polak. Bez względu na wiek. Była spikerką, prowadziła największe festiwale muzyczne, a jej nienaganny styl od zawsze wzbudzał zachwyt. Niestety w ostatnich latach każde jej pojawienie się na branżowej imprezie wzbudzało spore kontrowersje i masę nieprzychylnych komentarzy, dotyczących jej wyglądu. Wielokrotnie padały okrutne słowa, do których w Pytaniu na Śniadanie postanowił odnieść się mąż Bogumiły Wander, Krzysztof Baranowski.

Pytanie na śniadanie: Krzysztof Baranowski broni żony

W Pytaniu na Śniadanie do dyskusji na temat dbania o wygląd i mierzenia się z hejtem i współczesnym wymiarem piękna zaproszeni zostali Agnieszka Fitkau-Perepeczko oraz Krzysztof Baranowski. Mąż  Bogumiły Wander w ostrych słowach odpowiedział na zaczepki i wulgarne komentarze, z jakimi w ostatnich latach mierzyła się jego żona.

Przypomnijmy, że każde pojawienie się na imprezie legendy polskiej telewizji wzbudzało spore kontrowersje. Internauci pisali, że wygląda na dwadzieścia lat starszą, zarzucano jej, że z taką twarzą nie powinna pojawiać się publicznie, a nawet, padły słowa, że wygląda, jakby "od kilku lat nie żyła". Teraz w rozmowie z dziennikarzami Pytanie na śniadanie Krzysztof Baranowski odniósł się do tych przykrych słów.

„Bogumiła nie pozowała na imprezie. Zdjęcie było wykonane ukradkiem, ale swoją drogą, nie ma się czego wstydzić. Zmarszczki są, bo po prostu taka twarz, żadnego liftingu nie będzie”, mówi. „Trzeba się do tego przyzwyczaić i polubić”, dodaje.

Mąż Bogumiły Wander przyznał także, że na szczęście spikerka na co dzień nie musi mierzyć się z hejtem, bowiem nie korzysta z internetu, gdzie najczęściej ludzie wylewają swoje frustracje. „Ona się nie ma czym przejmować, bo ona o tym wszystkim nie wie. Ona żyje w świecie realnym, a nie wirtualnym, a te hejty trzeba odczytać w komputerach, przy których ja siedzę. Tak że ona nawet o tym nie wie, a ja się tym nie przejmuję. Unikam, staram się tam nie wchodzić, mam inne zajęcia. Używam komputera głównie do pisania, a nie do tego, żeby szukać hejtów, nie szukam sensacji”, wyznał.

Baranowski mówi wprost, że dbanie o formę w zaawansowanym wieku wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. „Ja w swoim czasie marzyłem o tym, żeby się zestarzeć. Starość spokojnie przyszła, mogę się z tego cieszyć. Jedyną obawą jest to, że stanę się nieudolny, będę wymagał opieki. Ciężko pracuję na to, żeby być starym, ale sprawnym. Codziennie rano robię sobie trening, siłownia i basen”, mówi.

„Byłem wychowany w czasach kiedy nie było hejtu. Spędziłem u jej boku 40 lat, kiedyś to lico było gładkie i młode i można się było zachwycać. Nadal się zachwycam młodymi dziewczętami, ale również wiem, że to wszystko jest ulotne. Te młode twarze kiedyś się zestarzeją. I nie ma co się wstydzić tych zmarszczek, bo one przyjdą wcześniej czy później. Lepiej żeby zmarszczki były od uśmiechu, a nie z nienawiści”, powiedział. Ma rację?

Wideo

Ten kosmetyk zmniejszy widoczność zmarszczek w ciągu jednej nocy!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!