Maryla Rodowicz ma powód do świętowania. W końcu poczuła się doceniona. “Byłam niewidzialna, nie istniałam”
Maryla Rodowicz zaskoczyła szczerością. Po latach obecności na scenie ujawniła, że mimo licznych albumów i współpracy z uznanymi producentami czuła się ignorowana przez branżę. Jej mocne słowa padły w momencie, gdy po raz pierwszy została nominowana do Fryderyków, co nadaje całej sprawie wyjątkowego znaczenia.

Maryla Rodowicz po latach milczenia ujawnia kulisy swojej kariery. Choć regularnie wydawała płyty i współpracowała z najlepszymi producentami, czuła się całkowicie pomijana przez branżę. Wszystko wyszło na jaw przy okazji jej pierwszej nominacji do Fryderyków, która – jak sama przyznaje – była dla niej ogromnym zaskoczeniem.
Maryla Rodowicz Fryderyki – pierwsza nominacja po latach
Maryla Rodowicz została nominowana do Fryderyków 2026. Nominacje do najważniejszych nagród muzycznych w Polsce ogłoszono 24 marca. W kategorii Album Roku Pop znalazła się płyta „Niech żyje bal”, nagrana przez artystkę z zaproszonymi gośćmi.
To wydarzenie ma szczególne znaczenie, ponieważ – jak sama przyznała – jest to jej pierwsza nominacja do Fryderyka w całej karierze. W rozmowie z „Faktem” nie ukrywała zaskoczenia. Podkreśliła, że nominacja była dla niej całkowicie niespodziewana.
ZOBACZ TEŻ: Byli sobie bliżsi, niż wielu myślało. Nieznany rozdział relacji Olbrychskiego i Osieckiej

„Byłam niewidzialna” – mocne słowa o branży muzycznej
Największe emocje budzą jednak słowa Maryli Rodowicz dotyczące jej wieloletniego doświadczenia w branży muzycznej. Artystka wprost przyznała, że mimo aktywności zawodowej czuła się pomijana.
Jak powiedziała, mimo regularnie wydawanych płyt produkowanych przez takich twórców jak Smolik, Borys, Kondracki czy Herdzin, była „niewidzialna” i „nie istniała”.
To wyznanie rzuca nowe światło na jej karierę i pokazuje, że nawet wieloletnia obecność na scenie nie gwarantuje uznania w środowisku muzycznym.
Album „Niech żyje bal” i kulisy jego powstania
Nominowany album „Niech żyje bal” powstał dzięki współpracy z nowym zespołem. Za projekt odpowiadają Wojtek Garczyński i Joanna Hodera.
Produkcja krążka trwała dwa lata. Jak podkreśla Maryla Rodowicz, nie był to łatwy proces, jednak zakończył się sukcesem w postaci nominacji do Fryderyka.
Artystka wyraziła wdzięczność wobec współpracowników, zaproszonych gości oraz swojego menedżmentu. Podziękowała również firmie Warner, która jest wydawcą albumu.
CZYTAJ TEŻ: Ten zapomniany hit PRL-u nucili wszyscy. Rodowicz i Grechuta zrobili coś, czego nikt wtedy nie dokonał
Kontrowersja z 2008 roku wraca – odmowa Złotego Fryderyka
Obecna nominacja przywołała także wydarzenia z przeszłości. W 2008 r. Maryla Rodowicz odmówiła przyjęcia Złotego Fryderyka za całokształt twórczości.
Decyzja ta wywołała duże poruszenie. Artystka tłumaczyła, że nie chce być nagradzana za przeszłość, gdy jej aktualna twórczość jest pomijana.
Dodatkowo krytykowała ówczesny skład komisji odpowiedzialnej za przyznawanie nagród.

Przełom w karierze Maryli Rodowicz
Dzisiejsza nominacja do Fryderyków może być przełomowym momentem w karierze Maryli Rodowicz. Po latach – jak sama mówi – niewidzialności, branża muzyczna w końcu ją dostrzegła.
Artystka podkreśla, że cieszy się z wyróżnienia przede wszystkim ze względu na osoby, które współtworzyły album. To dla niej ważny sygnał uznania dla wspólnej pracy.
Jednocześnie jej słowa pokazują, jak trudna i pełna sprzeczności może być droga nawet najbardziej rozpoznawalnych artystów.
Źródło: Fakt