Martyna Wojciechowska, VIVA! 19/2019
Fot. Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/Samesame
Z ŻYCIA GWIAZD

Martyna Wojciechowska: „Pojechałam na Antarktydę, by odnaleźć siebie jako matkę i jako kobietę”

Gwiazda opowiedziała o momentach przełomowych w życiu

Sabina Zięba 15 listopada 2019 20:01
Martyna Wojciechowska, VIVA! 19/2019
Fot. Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/Samesame

Martyna Wojciechowska od lat cieszy się niesłabnącą popularnością, a każdego dnia inspiruje miliony kobiet wielką siłą charakteru. Podróżniczka przeszła długą drogę do szczęścia, wykazując się niezwykłą determinacją i dążeniem do celu. W najnowszym numerze Twojego stylu opowiedziała o samotnych świętach, tęsknocie za najbliższymi oraz swojej wewnętrznej przemianie.

Samotne święta Martyny Wojciechowskiej

W rozmowie z Agnieszką Litorowicz-Siegert Martyna Wojciechowska odkryła swoją delikatniejszą stronę. Opowiedziała o samotnych świętach, gdy 11 lat temu po narodzinach córki Marysi wyjechała na Antarktydę: „Nie mogłam się odnaleźć, nie wiedziałam, kim jestem i co to znaczy być matką. Przytłoczyła mnie odpowiedzialność. Czułam się, jakbym zniknęła”.

Choć nie była w dobrej formie, podjęła się wyczerpującej wyprawy. Niestety podczas niej nie wszystko szło zgodnie z planem i przyszedł czas załamania - gdy połączyła się na Skypie z mamą, która zajmowała się wówczas Marysią, natychmiast zalała się łzami i chciała wracać. To właśnie mama zmobilizowała ją do dalszej podróży, mówiąc, że jeżeli nie zrealizuje celu, będzie na siebie zła.

Drugiego stycznia zdobyła Masyw Vinsona, ale sama twierdzi, że ważniejszy był sukces terapeutyczny: „Pierwszy raz doświadczyłam prawdziwej tęsknoty. (...) Zrozumiałam, że pojechałam na Antarktydę, by odnaleźć siebie jako matkę i jako kobietę. (...) Zrozumiałam, że nie jestem cyborgiem, który nawet jeśli mdleje i odmraża palce, to wbija pazury w lód i idzie do góry. Mam prawo do wątpliwości, strachu, bólu. To był przełom”.

Wojciechowska o kontakcie z najbliższymi podczas podróży

Dziennikarka wyjawiła, że podczas podróży, poświęca się całkowicie pracy i nie odbiera telefonów. Na głośno ma ustawiony wyłącznie dzwonek od swojej córki, na którego dźwięk wszystko rzuca i rozwiązuje problemy. Z pozostałymi potrafi nie rozmawiać kilka dni, wysyłając wyłącznie wiadomości, że żyje: „Robię tak, bo przechodzenie z życia bohaterki programu do mojego życia jest dla mnie bardzo trudne. Przemek, mój partner, to rozumie. Wie, że na krańcach świata żyję w świecie równoległym”.

Równocześnie jednak cały czas o nich myśli. Gdy jej trudno wyciąga m. in. liściki oraz rysunki od Marysi czy pamiątki rodzinne. W euforycznych momentach żałuje, że nie ma ich obok: „Zazwyczaj przychodzi myśl: szkoda, że Mania tego nie widzi albo że nie ma teraz Przemka. Z reguły towarzyszy mi poczucie, że jeszcze tu wrócę. Albo że razem zrobimy coś podobnego”.

Momenty przełomowe w życiu Martyny

Martyna Wojciechowska opowiedziała także, jakie momenty przełomowe najbardziej wpłynęły na jej życie. Pierwszym z nich była śmierć jej przyjaciela i operatora kamery Rafała Łukaszewicza, który zginął podczas wypadku w 2004 roku. Choć siedzieli obok siebie, jej nic się nie stało: „Postanowiłam, że odtąd będę żyć podwójnie, za nas dwoje. Że zrobię dwa razy więcej”.

Drugim były z kolei narodziny córki: „To rozbudziło moją empatię wobec innych kobiet. Zrozumiałam, że miejsca, do których podróżuję, to tylko scenografia. Że w skali świata znacznie więcej nas łączy, niż różni. Wszystkie chcemy tego samego - być szczęśliwe i bezpieczne, kochać i być kochane, chcemy zapewnić lepsze życie naszym dzieciom. Chcemy być piękne, choć każda z nas inaczej to piękno postrzega”.  

Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska
Fot. Olga Majrowska

Martyna Wojciechowska, VIVA! 19/2019
Fot. Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/Samesame

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Mama przy stole jest szczęśliwa”, mówią o MAGDZIE GESSLER jej dzieci – LARA GESSLER i TADEUSZ MULLER. „Ta tęsknota jest jeszcze gorsza niż na początku…”, wyznaje MAGDALENA ADAMOWICZ, żona tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska PAWŁA ADAMOWICZA. OLGA TOKARCZUK, noblistka z dredami. RAFAŁ i GRZEGORZ ZAWIERUCHA. Aktor i uczestnik „MasterChef” – na czym polega siła braci? EWA PACUŁA i NICOLE SALETA - jak nieuleczalna choroba determinuje ich życie.