Małgorzata Pieńkowska
Fot. WACLAW KLAG/REPORTER
O NIEJ JEST GŁOŚNO

„Jestem pewna, że moja choroba była takim prztyczkiem od pana Boga”

Małgorzata Pieńkowska o chorobie, która odmieniła jej życie

Olga Figaszewska 21 stycznia 2019 18:55
Małgorzata Pieńkowska
Fot. WACLAW KLAG/REPORTER

Rola Marii Zduńskiej w M jak miłość przyniosła jej ogromną popularność i sympatię telewidzów. W końcu spełniała się w życiu zawodowym. Nagle zaatakowała ją poważna choroba. Diagnoza lekarzy brzmiała jak wyrok. Ale nie dla niej. Małgorzata Pieńkowska nie załamała się, postanowiła walczyć i wygrała. W trudnych chwilach mogła liczyć nie tylko na wsparcie najbliższych.

Poruszająca historia Małgorzaty Pieńkowskiej

Choroba przyszła niespodziewanie. W 2003 roku Małgorzata Pieńkowska zachorowała na raka piersi. Kiedy usłyszała diagnozę lekarzy załamała się. Wciąż zachowywała pogodę ducha. „Właściwie moją pierwszą reakcją było zdziwienie. Bo przecież dbałam o siebie”, mówiła w rozmowie z dziennikarzami.

Nie zrezygnowała z pracy chociaż nowotwór wycieńczał jej organizm. Z perspektywy czasu podkreślała potem, że roli w M jak miłość wiele zawdzięcza. Dostarczała jej siły i energii. „Nie miałam czasu na panikę”, mówiła. Była skupiona na problemach swojej bohaterki, a nie swoim niedostatku. „Silna jest ta kobieta, która zna siebie i ma w sobie ową siłę, moc. Ja zawsze ją czułam, daną tam, na górze... Podczas choroby doświadczyłam jej naprawdę”, mówiła w wywiadzie dla Tiny.

Unikała jednak opowieści o chorobie. Na planie serialu grała w peruce. Operacja, chemia i długotrwała rehabilitacja zaczęły odbijać się na jej samopoczuciu. Przeszła prawdziwą rewolucję. W najtrudniejszym dla siebie czasie po kilkunastu latach rozstała się mężem. „Pewnie inna kobieta w mojej sytuacji uznałaby, że choroba to wystarczający ciężar do udźwignięcia i nie dokładałaby już do niego rozwodu, lecz ja byłam zdeterminowana. Pomyślałam, że skoro nie można uzdrowić relacji z drugą osobą, trzeba uzdrowić siebie. Uporządkowałam więc swoje życie”, zwierzała się w jednym z wywiadów.


Na szczęście Małgorzata Pieńkowska mogła liczyć na wsparcie rodziców, braci, córki i najbliższych przyjaciół. „Chociaż tak sobie myślę, że chory człowiek zawsze jest sam. Sam musi tę lekcję przerobić. Dziś jestem pewna, że moja choroba była takim prztyczkiem od pana Boga. Informacją, że nic nie jest dane na zawsze. Poznałam gorycz życia, ale przy okazji nauczyłam się, co się w nim naprawdę liczy”, mówiła.

Znajomi aktorki zawierzyli jej zdrowie Bogu. Okazuje się, że piętnaście lat temu skontaktowali się z zaprzyjaźnioną zakonnicą, by prosić o jej wstawiennictwo i modlitwę. „Modliłam się w intencji jej powrotu do zdrowia. Po jakimś czasie napisałam do niej, Małgorzata odpowiedziała wtedy na moją wiadomość bardzo ciepłym i serdecznym mailem. Podziękowała za moją modlitwę. Wymieniłyśmy się numerami telefonów i chyba mogę powiedzieć, że się zaprzyjaźniłyśmy”, mówi siostra Tymoteusza w rozmowie z Dobrym Tygodniem.

Dziś Małgorzata Pieńkowska wspiera Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży, który prowadzą siostry dominikanki. Choroba zupełnie przewartościowała jej życie. Małgorzata Pieńkowska wie, co jest teraz dla niej najważniejsze. Nie zmusza się do niczego, nie wymaga od siebie tak wiele. Cieszy się każdą chwilą, każdym dniem z najbliższymi. „Nigdy, odkąd jestem zdrowa, nie powiedziałam: 'mam to za sobą' albo 'zwyciężyłam'. Od tamtej pory żyję z wielką pokorą i nie idę z Panem Bogiem w zakłady”, miała powiedzieć Małgorzata Pieńkowska w komentarzu dla Dobrego Tygodnia 

Małgorzata Pieńkowska
Fot. VIPHOTO/East News

Małgorzata Pieńkowska
Fot. East News

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

AGNIESZKA CEGIELSKA: „»Stary świat nie wróci«, napisałam to dwa lata temu w mojej książce »Naturalnie«, mówi dziennikarka, specjalistka od zdrowego żywienia. PATRYCJA WOY-WOJCIECHOWSKA, fotografka, autorka książek dla dzieci, dziewczyna z wielkiego miasta, zaczęła drugie życie na Mazurach. Jak ono wygląda? PROFESOR KRZYSZTOF SIMON – słynie z ciętego języka i tego, że nie owija w bawełnę. Właśnie został odznaczony medalem 75-lecia misji Jana Karskiego za wkład w walkę z pandemią. A także: Dlaczego robimy z naszej planety wielkie wysypisko śmieci? Czy mogę wpłynąć na los Ziemi, będąc w domu? Czy luksusowe hotele mogą być eko?