Los jej nie oszczędzał, straciła dorobek życia. Katarzyna Gaertner wyjawia, czego dziś pragnie najbardziej. Jej słowa chwytają za serce
Ikona polskiej sceny, autorka „Małgośki” i „Wielkiej wody” w ostatnich latach doświadczyła wielu trudnych chwil. Dziś mieszka pod Warszawą, otoczona wsparciem przyjaciół i zamiast wracać do dramatów, mówi o przyszłości, a przede wszystkim, o marzeniach.

22 lutego 2026 r. Katarzyna Gaertner obchodzi 84. urodziny. Za nią czas naznaczony dramatem: problemy zdrowotne, strata męża i utrata domu w Komaszycach. Od prawie trzech lat mieszka pod Warszawą, gdzie znalazła schronienie wśród przyjaciół. Dziś nie mówi o stracie, ale o planach. Bo niełatwo ją złamać. Legenda polskiej sceny patrzy w przyszłość z nadzieją. Pragnie jednego.
Katarzyna Gaertner: los nie był łaskawy dla ikony polskiej sceny
Katarzyna Gaertner, jedna z najbardziej cenionych postaci polskiej muzyki, kobieta, która nutami potrafiła opowiadać o emocjach całych pokoleń. To ona stworzyła niezapomniane hity: „Małgośka”, „Wielka woda”, „Tańczące Eurydyki”, „Bądź gotowy dziś do drogi”. Jej kompozycje stały się ścieżką dźwiękową polskiej codzienności – śpiewane w domach, na scenach i w radiu, nie tracą blasku mimo upływu lat.
Prywatnie, los jej nie oszczędzał. „Przeżyłam udar, białaczkę, pożar domu, ale to, co spotkało mnie teraz, być może jest ceną za wszystkie sukcesy", mówiła w 2025 roku w rozmowie z Krystyną Pytlakowską VIVIE!. W 2022 roku jej świat zatrzymał się na moment, który trudno opisać słowami. Odszedł jej ukochany mąż, aktor – Kazimierz Mazur. Partner życia, oparcie, człowiek, z którym przez lata dzieliła codzienność i zawodowe wyzwania.
To był koniec ich wspólnego czasu, w którym muzyka i życie splatały się w harmonijną całość. „Dopóki byłam pod parasolem mojego męża, Kazimierza Mazura, znanego aktora, pomocnika w muzyce, który zajmował się moimi wszystkimi sprawami muzycznymi, wydawniczymi, to było boskie życie. […] Dopóki to było przy mężu, wszystko było w porządku. W momencie, kiedy go zabrakło, wydarzyła się ta dramatyczna sytuacja, która na stałe spowodowała załamanie się wszystkiego”, mówiła w rozmowie z Faktem.

Tak Katarzyna Gaertner opowiadała o trudnych doświadczeniach, z którymi przyszło się jej zmierzyć
Po stracie męża Katarzyna Gaertner zmierzyła się z kolejnymi problemami. Artystka miała podpisać akt darowizny swojego majątku w zamian za opiekę do końca życia. Podkreśla, że nie wiedziała, co podpisuje. „To był akt darowizny mojego majątku w zamian za opiekę do końca życia. Nie bardzo zdawałam sobie sprawę z tego, co podpisuję, bo cały mój świat legł wtedy w gruzach”, wspominała w 2025 na łamach VIVY!, opowiadając o mężczyźnie, któremu przez długi czas pomagała. Trafił do niej pod koniec lat 90. „Jego matka poprosiła, żebym znalazła dla niego trochę czasu i oceniła, co mógłby w życiu robić. I żeby kupić mu gitarę. Zgodziłam się”, opowiadała. Z czasem przystała również na to, by zamieszkał z nią. Artystka odkryła w nim miłość do muzyki, pomagała w nauce gry, przekazała wiedzę na temat realizacji dźwięku, a także wysłała do Szwecji, by miał okazję zgłębiać swój talent. Jak przyznawała, był wdzięczny za wszystko, co dla niego zrobiła. Według jej relacji wszystko zmieniło się po śmierci męża. Jak przekazała kompozytorka, po podpisaniu dokumentów straciła cały dorobek i została bez opieki. „Niczego nie potrzebuję poza unieważnieniem tego „chorego” aktu notarialnego. Obecność Gienka w moim życiu to był typowy barter. Ja ci udostępniam swoje studio bez ograniczeń, a ty pomagasz mi skończyć moje nagrania jako realizator dźwięku, ale to nie upoważnia cię do bycia właścicielem mojej muzyki”, mówiła w VIVIE! (więcej tutaj).
Krewny kompozytorki stanowczo odniósł się do krążących informacji i zdecydował się przerwać milczenie. W przesłanym do redakcji oświadczeniu zaprzeczył pojawiającym się doniesieniom i przedstawił własną wersję wydarzeń. „W połowie lata 2022 r. moja ciocia z własnej inicjatywy rozpoczęła podział majątku. Siedlisko pozostawiając w rękach rodu Gaertnerów zaś innymi nieruchomościami obdarowała swojego pasierba”, można było przeczytać w części oświadczenia przekazanego Faktowi.
Tak dziś wygląda życie Katarzyny Gaertner
Dziś jej życie toczy się w zupełnie innej scenerii. Od trzech lat mieszka w niewielkim domu położonym w okolicach Zalewu Zegrzyńskiego. Z dala od zgiełku, bliżej natury, w miejscu, które stało się jej bezpieczną przystanią. Trafiła tam dzięki wsparciu przyjaciół, którzy w najtrudniejszym momencie okazali się fundamentem silniejszym niż jakiekolwiek mury. Ma też kontakt z Marylą Rodowicz, z którą tworzyły piękną historię polskiej muzyki.
To właśnie tu, nad wodą, po bolesnych życiowych doświadczeniach, Katarzyna Gaertner odnalazła ciszę. I choć przeszłość nie przestaje wybrzmiewać w jej historii, dziś najważniejsze jest to, że znów może patrzeć przed siebie. Z tą samą wrażliwością, która kiedyś dała światu „Małgośkę”.

Katarzyna Gaertner dziś życzy sobie jednego
Katarzyna Gaertner dziś mówi o czasie jak o najcenniejszym darze. Podkreśla, że czuje się doskonale, choć jest w trakcie leczenia. Mimo doświadczeń zdrowotnych i życiowych burz skupia się na teraźniejszości. Artystka wymieniła jedno urodzinowe życzenie. Marzy o tym, by została wydana jej płyta z nowym nagraniem. „Cały czas mieszkam pod Warszawą, czuję się doskonale, choć jestem obecnie w trakcie leczenia dentystycznego. Na urodziny życzyłabym sobie, żeby została wydana moja płyta z nowym nagraniem i żeby miała wielkie powodzenie. Po prostu chciałabym zrobić OK. Nie chodzi o pieniądze. Chodzi o czas. Ale zrobiłam dla Sławy Przybylskiej nowy utwór. Jesteśmy też w kontakcie z Marylą Rodowicz”, zwierza się w rozmowie z Faktem.
Czytaj też: Maryla Rodowicz wstrząśnięta sytuacją Katarzyny Gärtner. Nie ma litości dla winnego
Pytana o to, czy udało jej się wyjaśnić sprawę z krewnym, odpowiada, że ta kwestia pozostaje nierozwiązana. „Niestety nie, nie udało mi się dojść do porozumienia z kuzynem. Długo byłam w bardzo złym stanie po śmierci męża, było to straszne i smutne, ale pozbierałam się i jestem naprawdę wolna”, opowiadała kompozytorka w rozmowie z Katarzyną Jaraczewską dla Faktu.
Życzymy dużo spokoju, zdrowia i wszystkiego, co najpiękniejsze!
