Małgorzata Kożuchowska, "Viva!" grudzień 2015
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO
WYJĄTKOWE ODZNACZENIE

Małgorzata Kożuchowska odznaczona Krzyżem Kawalerskim przez prezydenta! Co mówiła nam o tradycyjnych wartościach?

11 listopada 2016 15:21
Małgorzata Kożuchowska, "Viva!" grudzień 2015
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO
Małgorzata Kożuchowska została odznaczona przez prezydenta Andrzeja Dudę! Podczas tradycyjnej uroczystości wręczenia odznaczeń państwowych, która co roku odbywa się w Belwederze, aktorka otrzymała Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Wyróżnienie zostało uzasadnione "wybitnymi zasługami w pracy artystycznej i twórczej"
 
Znana z promowania tradycyjnych wartości i sympatii do pary prezydenckiej aktorka na uroczystości pojawiła się z 2-letnim synem Janem Franciszkiem, który do tej pory nie towarzyszył mamie podczas oficjalnych wyjść.
 
Małgorzata Kożuchowska to powszechnie lubiana aktorka serialowa i teatralna. Sympatię ludzi zdobyła też tym, że angażuje się w liczne akcje charytatywne i otwarcie mówi o swoich poglądach. Przyznaje, że wychowała się w tradycyjnej rodzinie i w wielu kwestiach jest konserwatywna. Kożuchowska w wywiadach często porusza niezwykle ważne dla siebie tematy rodziny i wiary. Co w nich zdradziła?
 

Małgorzata Kożuchowska o karierze i macierzyństwie

Aktorka nie ukrywa, że macierzyństwo bardzo ją zmieniło.  
 
Co poczuła gdy pierwszy raz zobaczyła swojego synka? Opowiedziała o tym  w zeszłorocznym wywiadzie do VIVY!.
Zachwyt. Pewnie mówi tak każda matka, ale rzeczywiście mój synek był śliczny, proporcjonalny, choć malutki. Mogłam patrzeć na niego godzinami. Po chwili pojawia się pewność, że cokolwiek się nie wydarzy, już nigdy nie będę sama. I poczucie, że odtąd jestem za kogoś naprawdę odpowiedzialna.
Wychowanie Jasia z powodzeniem łączy z karierą zawodową. Nie ukrywa jednak, że macierzyństwo to dla niej najważniejsza z ról. 
Jestem o wiele spokojniejsza. Nawet w pewnym momencie się tego przestraszyłam, bo zawsze, kiedy wchodziłam na plan, miałam spinkę, przejmowałam się. A teraz? Spokój, luz, dystans. Czy to normalne? Z drugiej strony dobrze mi z tym. Jestem też bardziej zadaniowa, już nie pozwalam, by czas przepływał mi przez palce. Zdarza się więc, że mówię na planie: „Kochani, skupmy się! Musimy już to zrobić! Musimy to zrobić!”. A potem jak na skrzydłach biegnę do syna. 
 
Mam oczywiście nadal swoje ambicje, swoje pasje, plany zawodowe. Mam poczucie, że wciąż wszystko, co najlepsze, mam przed sobą. Choć jednocześnie zdaję sobie sprawę, że pewne drzwi pozostają przede mną zamknięte, do pewnych ról się mnie nie dopuszcza. Więc gdybym nie miała dziecka, może kumulowałabym w sobie jakiś żal, gorycz, sarkazm. A tak mam kogoś, na kogo mogę skierować swoją energię, swoją miłość i to jest ważniejsze niż wszystkie niezagrane role. 

Małgorzata Kożuchowska o ciąży i naprotechnologii

Małgorzata Kożuchowska przyznała też, że miała trudności z zajściem w ciążę i że pomogło jej skorzystanie z naprotechnologii - promowanej przez Kościół, choć kwestionowanej przez środowiska lekarskie, metody leczenia niepłodności.  Była pierwszą gwiazdą, która potwierdziła jej skuteczność. I jedną z pierwszych osób, które publicznie opowiedziały o problemach z poczęciem.
Poddałam się naprotechnologii, metodzie, która indywidualnie podchodzi do każdej kobiety. Po dwóch miesiącach leczenia byłam w ciąży. I dopiero wtedy pani doktor przyznała mojemu mężowi, że z badań wynikało, że miałam może dwa, może trzy procent szans na posiadanie dziecka...(...) W klinice, w której przyjmuje pani doktor, pojawiało się wiele par po nieudanych inseminacjach, przychodzą dziewczyny po kuracjach hormonalnych poprzedzających in vitro. Takie kuracje są niezwykle agresywną ingerencją we własny organizm. W ogromnej większości pary te były bardzo słabo zdiagnozowane. Po paru miesiącach starań o dziecko po prostu proponowano im in vitro. Siłą rzeczy sporo dowiedziałam się o skali tego problemu.

Małgorzata Kożuchowska o wierze

Aktorka nie ukrywa, że niezwykle ważna jest dla niej wiara w Boga. Ten temat poruszyła w czerwcu tego roku w wywiadzie do "Urody Życia".
W świecie, gdzie wszystko zaczyna być płynne, relatywne, nieostre, posiadanie czegoś, czemu można być wiernym, jest komfortem. Dlatego jestem wdzięczna, że umiem wierzyć.
Wiara pomaga jej na życiowych zakrętach.
Czasem jest w nas zachłanność na życie, na wrażenia, ciekawość, która kusi, zwodzi. Ale wiem, że to ludzkie – błądzić, popełniać błędy. Ważne, żeby nie utknąć gdzieś na manowcach. Pamiętam czas, kiedy zaczęłam pragnąć rodziny, ale nic w moim życiu nie wskazywało na to, że ona jest możliwa. Zastanawiałam się, czy nie powinnam pogodzić się z tym, że to nie moja droga, czy jednak szukać dalej. Może oddać się w 100 procentach zawodowi, a resztę energii oddać charytatywnie – bo człowiek nie może żyć tylko dla siebie. Wtedy poznałam Bartka i wszystko stało się jasne. Dziś jestem mężatką i mamą. Ktoś mnie w pewnym momencie zawrócił, pokiwał palcem. Jestem wdzięczna za ten znak, za to, że go dostrzegłam. Moja stabilność jest głęboko umocowana w tym, że wiem, kim jestem, w co wierzę. Dzięki temu czuje, że jestem zaopiekowana. Nie jestem sama. To mi też daje pewność, że w życiu można przegapić wiele rzeczy, ale tych najważniejszych, tych kamieni milowych udało mi się nie przegapić.

Małgorzata Kożuchowska o małżeństwie

Małgorzata Kożuchowska to jedna z gwiazd, które rzadko bywają na łamach tabloidów. Nie romansuje. Jest wierna mężowi Bartkowi Wróblewskiemu. Małgorzata to kobieta dojrzała, o dużej życiowej mądrości. W tym, co mówi o swoim związku widać to doskonale. W jednym z wywiadów do VIVY! zdradziła między innymi, że nie uważa, by małżeństwo odebrało jej niezależność.
Nie dopasowuję się do Bartka, on też nie musi dopasowywać się do mnie. Dużo rzeczy chcemy robić razem. Razem mieszkamy, jeździmy na wakacje, robimy zakupy i chodzimy na kolacje. Mam poczucie, że jest ktoś, kto w razie czego złapie mnie za rękę i powie: „Jestem z tobą bez względu na to, jaką decyzję podejmiesz”. To jest dla mnie bezpieczeństwo i wolność. Nie siedzimy sobie na głowie, nie zamęczamy się czekaniem na siebie. Mamy swoje grona przyjaciół. On spotyka się ze swoimi przyjaciółmi, a ja z kolegami z teatru czy z planów. Dużo wyjeżdżam sama i nie muszę się z niczego tłumaczyć. 
O mężu mówi zawsze pozytywnie, a na zdjęciach widać, że miłość między nimi kwitnie. Polecamy ich wyjątkową ślubną sesję z VIVY!: „Wiedziałam, że to jedyny, który mnie nie zawiedzie”. Piękne zdjęcia ślubne Małgorzaty Kożuchowskiej
 

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Aktorka żyje eko, chce zmieniać i chronić świat! „Nabrudziliśmy, musimy posprzątać, to nasz obowiązek. Albo zginiemy”, mówi MAJA OSTASZEWSKA. Antropolożka, wykładowczyni. Jak być matką, uczyła się od… szympansów - JANE GOODALL. TOMASZ MICHNIEWICZ: „W masowym wydaniu turystyka jest niszczycielską siłą, za co biorę częściową odpowiedzialność”, mówi. A także: słoni jest coraz mniej, coraz częściej rodzą się bez słoniowych ciosów. Czy można im skutecznie pomóc? W świecie zwierząt: Ferenstein-Kraśko, Sarapata, Zgrabczyńska, Olbrychscy, Tuszyńska, Urbańska, Jemioł, Dowbor… Zwierzęta są dla nich jak rodzina.