Koronawirus
Fot. ADOBE STOCK
O TYM SIĘ MÓWI

Lekarz z Bergamo ujawnia, jak wygląda teraz życie we Włoszech w obliczu koronawirusa

Relacja włoskiego doktora budzi niepokój...

Gabriela Czernecka 12 marca 2020 11:23
Koronawirus
Fot. ADOBE STOCK

Z powodu koronawirusa sytuacja we Włoszech z godziny na godzinę robi się coraz bardziej dramatyczna. Puste ulice, ndazwyczajne środkow ostrożności. Patrząc na najnowsze zdjęcia z Włoch, mieszkańcy kraju ograniczyli wyjścia z domów, a w przestrzeni publicznej starają się zachować bezpieczny odstęp od siebie. Dane dotyczące koronawirusa we Włoszech aktualizowane są na bieżąco. Na ten moment liczba zakażonych wynosi 5883 osoby. Służby przekazały, że od samego piątku zmarło 36 osób, a od początku epidemii mówi się o liczbie 3 tysięcy osób. Terz w rozmowie z magazynem Corriere della Sera, lekarz Daniele Macchini z Humanitas Gavazzeni Clinics w Bergamo opowiada o tym, jak wygląda teraz życie we Włoszech. Jego relacja budzi niepokój...

Koronawirus we Włoszech: relacja lekarza z Bergamo

Lekarz Daniele Macchini z Humanitas Gavazzeni Clinics w Bergamo w rozmowie z Corriere della Sera mówi wprost, że sytuacja we Włoszech z każdą chwilą robi się coraz bardziej dramatyczna. Włochy to drugi kraj na świecie po Chinach z największa liczbą ofiar koronawirusa. „Kolejne grupy przybywają do izby przyjęć. Szpital tworzy zróżnicowane trasy dla podejrzewanych o zarażenie pacjentów, by unikać między nimi kontaktu i dodatkowych infekcji. Cała ta szybka transformacja wprowadziła na korytarzach szpitala atmosferę surrealistycznej ciszy i pustki, którą trudno pojąć. Jest trochę jak na wojnie”, opowiada. Zwraca jednak uwagę na to, że należy odróżnić koronawirusa od grypy. Koronawirus wywołujący chorobę COVID-19 jest agresywniejszy od grypy i wbrew powszechnemu myśleniu atakuje także młodych: „Chociaż w sieciach społecznościowych wciąż są ludzie, którzy chwalą się, że nie boją się, to nie ulega wątpliwości - to katastrofa epidemiologiczna. I nie ma już chirurgów, urologów, ortopedów. Jesteśmy lekarzami, którzy nagle stają się częścią jednego zespołu, aby zmierzyć się z tym tsunami, które do nas przyszło”, mówi. Jak twierdzi Daniele Macchini, wielu ludzi potrzebuje natychmiastowego podłączenia do specjalistycznego sprzętu ratującego życie, a większość z nich ma dwustronne śródmiąższowe zapalenie płuc.

Jak wygląda teraz życie we Włoszech?

„Sytuacja jest dramatyczna. Nie przychodzą mi do głowy żadne inne słowa”, mówi wprost, a wydarzenia ostatnich tygodni porównuje do wybuchu wojny: „Nasze bitwy trwają nieprzerwanie w dzień i w nocy. Ci, którzy jeden po drugim do nas trafiają na pogotowie, wcześniej myśleli, że mieli tylko grypę... Władze mówiły im, że tak było. Przestańmy mówić, że to grypa. Mieszkańcy Bergamo nie przychodzili wcześniej na izbę przyjęć, jakoś sobie radzili z chorobą, postępowali zgodnie ze wszystkimi wskazaniami władz, czyli siedzieli tydzień lub dziesięć dni w domu z gorączką i nie wychodzili, by nie zarażać. Teraz jednak już nie wytrzymują. Nie mogą znieść powikłań choroby. Nie oddychają wystarczająco dobrze, potrzebują tlenu. Tymczasem terapie lekowe dla tego wirusa są niewystarczające”, opowiada.

Doktor z Bergamo mówi wprost, że na razie nie ma żadnej skutecznej terapii, która pomogłaby zwalczyć koronawirusa. Zaznacza, że przebieg choroby zależy tylko i wyłącznie od naszego organizmu: „Spójrzmy prawdzie w oczy. Terapie przeciwwirusowe stosowane przeciwko temu wirusowi to improwizacja. Dopiero się go uczymy”.

Zdradził także, jak wyglądają oznaczenia chorych: „Tablice przy łóżkach pacjentów były dotąd w różnych kolorach, w zależności od ich stanu. Teraz wszystkie są czerwone i wszędzie jest ta sama przeklęta diagnoza: dwustronne śródmiąższowe zapalenie płuc”, mówi dla Corriere della Sera.

Na chwilę obecną życie społeczne we Włoszech z powodu koronawirusa zostało jakby zawieszone. Daniele Macchini dodaje, że dwa tygodnie temu z własnej woli przestał spotykać się z członkami rodziny, bo boi się, że ich zarazi: „Nie widzę mojego syna ani członków mojej rodziny z obawy przed zarażeniem ich, a tym samym zakażeniem babci i krewnych z innymi problemami zdrowotnymi”, wyznaje.

Lekarz prosi obywateli, aby robili wszystko, żeby zapobiec rozprzestrzenianiu się. Podkreśla także, że masowe zakupy w supermarketach są złym pomysłem, bo oznaczają ryzyko kontaktu z chorymi ludźmi, którzy nie wiedzą, że są zarażeni koronawirusem.  Doktor z Bergamo nie ukrywa, że pomimo środków bezpieczeństwa jest możliwe, że on i jego koledzy zostali już zarażeni.  

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Pandemia nie zmieniła mojego życia, to ja sama je zmieniłam…”, mówi AGNIESZKA MACIĄG. Kraśko, Olejnik, Rodowicz, Rusinek, Szczygieł, Wojciechowska… o emocjach i rodzinnych relacjach w izolacji domowej. JACEK SANTORSKI radzi, jak nie zwariować w czasie pandemii. Zmierzch zachodniej cywilizacji? Beata Pawlikowska w egzystencjalnych rozważaniach w dobie koronawirusa.