WSPOMNIENIE

„Chcę dziękować, że byłeś”. Oto niezwykła historia miłości Joanny Racewicz i Pawła Janeczka

Od śmierci męża dziennikarki minęło 11 lat...

Konrad Szczęsny 10 kwietnia 2021 09:27

Ich wielką miłość przerwała jego nagła śmierć. Ukochana żona porucznika BOR Pawła Janeczka, Joanna Racewicz, została wówczas sama z dwuletnim synkiem Igorem. Gdyby tego dnia jej ukochany nie wziął zastępstwa za kolegę, dziś pewnie by żył. Los chciał jednak inaczej… Poznaj ich niezwykłą historię.

Joanna Racewicz o śmierci męża, kapitana Pawła Janeczka

W 2017 roku Joanna Racewicz zwierzyła się na portalu społecznościowym, że śmierć ukochanego męża jest czymś, co położyło się cieniem na całym jej życiu. „Kolejny rok, jeszcze jeden znicz. Tyle ważnych słów, żal każdego, które nie zdarzyło paść. Myślę. Tęsknię. Opowiadam o Tobie naszemu Synowi. Jesteś legendą, opowieścią, bajką na dobranoc. Tęsknię. Ale już nie chcę płakać. Chcę dziękować, że byłeś. I że wciąż mogę patrzeć w Twoje oczy – patrząc w oczy Igora. #pamiec #wspomnienia #janosik #dziekuje #dowidzeniadokiedys”, podpisała zdjęcie kapitana Pawła Janeczka.

Myślę. Tęsknię. Opowiadam o Tobie naszemu synowi

Rok po śmierci męża w jednym z wywiadów ówczesna prezenterka Panoramy szczerze wyznała, że oswajała traumę po jego stracie, śpiąc z koszulą, którą w dniu tragedii zostawił w domu.

„Codziennie z nim rozmawiam. Patrzę na jego zdjęcia wiszące w domu. Czasem wkładam koszulę Pawła. Zwłaszcza jedną, specjalnie niepraną, która ciągle nim pachnie. Wychodząc w sobotę do pracy, rzucił ją przy pralce. Na początku byłam na niego zła. Teraz z nią śpię”, zwierzyła się szczerze gwiazda.

Czytaj też: „Trzeba przez zaciśnięte gardło wytłumaczyć dziecku, że tata zginął”. Joanna Racewicz o śmierci męża

Joanna Racewicz o ostatnich godzinach życia Pawła Janeczka

Dziennikarka wzruszyła internatów i bliskich do łez, gdy w poruszającym wpisie zdradziła, że każdy kolejny dzień po 10 kwietnia 2010 roku to dla niej zmaganie z poczuciem straty po śmierci ukochanego męża. Ostatnie chwile jego życia opisała na profilu na Facebooku.

„Za każdą chwilę, za każde słowo. Za wiarę, nadzieję i miłość. Za wszystkie emocje na całej skali, za dojrzałość i za dziecinne rzucanie się śnieżkami. Za Syna - lepszego, niż marzenie. I za ostatnie : Kochanie, wrócę o 18-tej... Dziękuję.

Sześć lat temu – niebieska koszula na wieszaku, krawat i wypastowane buty. Rano – okruchy w kuchni, filiżanka z niedopitą kawą i SMS „Orzeł startuje”.  Nie było drugiego. Nie będzie. Może to jeszcze nie wszystko. Może to jeszcze nie koniec. Żyć, jakby się jeszcze kiedyś miało spojrzeć w oczy. I umieć odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Janosik. Kpt Paweł Janeczek

16.04.1973. - 10.04.2010”, napisała wówczas poruszona, zaś jej znajomi, fani i koledzy z pracy nie kryli poruszenia, przekazując jednocześnie wyrazy wsparcia.

Czytaj także: Joanna Racewicz o mężu: „Byłam z Pawłem do samego końca, do zalutowania metalowego wieka’’

Małżeństwo Joanny Racewicz i Pawła Janeczka. Jak się poznali?

Poznali się w 2002 roku na pokładzie rządowego samolotu. Usiedli obok siebie, zaczęli rozmawiać i... wkrótce zrozumieli, że łączy ich więcej niż się spodziewali. 

„To był krótki lot, z Łodzi do Warszawy. Siedliśmy tuż obok siebie. Potem do końca mieliśmy spór o to, kto pierwszy zwrócił uwagę na drugą osobę. To był wyjątkowo trudny lot, panowały okropne warunki pogodowe. Burze, turbulencje... Lecieliśmy starym jakiem, którym w pewnym momencie zaczęło rzucać na wszystkie strony. Najlepiej pamiętam spokojny głos Pawła i jego zapewnienia: „Nic się nie martw, damy radę. Zawsze lądujemy”, opowiadała wzruszona Joanna Racewicz w wywiadzie dla Onetu.

Ślub wzięli we wrześniu 2004 roku. 4 lata później, 23 kwietnia 2008 roku Joanna Racewicz urodziła ich jedyne dziecko, ukochanego syna Igora. Chłopiec stracił ojca, gdy miał zaledwie dwa latka. Znajomi pary twierdzili, że oboje myśleli o powiększeniu rodziny. Nie zdążyli zrealizować tych planów. Paweł Janeczek miał odejść ze służby po zakończeniu prezydentury przez Lecha Kaczyńskiego. Pragnął skupić się na wychowywaniu synka. Jednak mąż Joanny Racewicz, pełniący funkcję oficera BOR przy głowie państwa, zginął w katastrofie lotniczej w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.

Po śmierci męża prezenterka mogła liczyć na wsparcie najbliższych. Przyjaciele Janeczka w dniu katastrofy oświadczyli, że do końca będą troszczyć się o jego rodzinę. Traumatyczne wydarzenia odbiły się jednak na psychice Joanny Racewicz. Przez długi czas po śmierci męża cierpiała na depresję. Jak przyznała w wywiadzie, pokonała ją przede wszystkim dla synka Igora. 

„Zaczęła się terapia, zaczęło się branie leków. Bo bez farmakologii może ktoś potrafi wyrwać się z tego dołu, z tego koszmaru, w którym boli do granic możliwości ciało i dusza, ale ja nie potrafiłam”, zwierzyła się dziennikarka.

Traumatyczne przejścia i żałoba sprawiły, że Joanna Racewicz podjęła szlachetną inicjatywę: przeprowadziła wywiady zarówno z kobietami, jak i mężczyznami, którzy stracili najbliższych w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. 

Żyć, jakby się jeszcze kiedyś miało spojrzeć w oczy…

Pierwszą część wydała 6 kwietnia 2011 roku. Książka nosi  tytuł „12 rozmów o miłości. Rok po katastrofie”' i zawiera przeprowadzone przez dziennikarkę rozmowy z kobietami. Zadedykowała ją mężowi Pawłowi i synowi Igorowi. Rok później do księgarni trafiła natomiast druga część dylogii, zatytułowana „12 rozmów o pamięci. Oswajanie nieobecności”. W niej osobiste historie związane ze stratą najbliższych opowiedzieli mężczyźni: synowie, mężowie, bracia oraz przyjaciele ofiar.

Czytaj też: Joanna Racewicz z synem w identycznych fryzurach. Jak wygląda dziś jedenastoletni Igor?

Syn Joanny Racewicz i Pawła Janeczka. Jak wygląda Igor Janeczek?

Igor Janczek za niespełna dwa tygodnie skończy 13 lat. Według dziennikarki, jest niezwykle podobny do zmarłego ojca. W czym przypomina Pawła Janeczka

„Jest równie uparty jak Paweł. Czasem mam nawet wrażenie, że w ogóle nie ma w nim genu strachu. Tata zawsze był, jest i będzie dla niego legendą. Kiedyś zastanawiał się, czy Pan Bóg zasypia. Bo jeśli tak, to tata mógłby na chwilę się wymknąć i przyjść do nas”, zdradziła ze łzami w oczach.

Dziennikarka nie ukrywa, że jedną z najtrudniejszych życiowych decyzji było powiadomienie synka o śmierci ojca. Zanim to zrobiła, konsultowała się z psychologami i prosiła ich o poradę. Niestety, ich pomysły jej zupełnie nie przekonywały... 

„Najpierw doradzono mi, żebym wymyśliła historię o jakimś dalekim, nagłym wyjeździe. Odpowiedziałam pani psycholog, że ten dwuletni chłopak jest bardzo inteligentny i na tatę będzie czekał, bo jak tata wyjeżdżał, to zawsze wracał. I że to zły pomysł. „To może powie pani, że tata zasnął?”. Powiedziałam prawdę. To straszne uczucie. Trzeba przez zaciśnięte gardło wytłumaczyć dziecku, że tata poleciał samolotem, że zdarzył się wypadek i tata zginął, wyjawiła Joanna Racewicz.

Jednak zapewnia, że zarówno ona, jak i mały Igor odczuwają obecność i opiekę Pawła Janeczka w życiu codziennym.

„Jeszcze za życia powtarzał, że nawet gdy go nie ma, to jest. I to pozostanie w języku mojej rodziny na zawsze”, zwierzyła się.

W naszej galerii przypominamy pełne czułości zdjęcia Joanny Racewicz i jej nieżyjącego męża Pawła Janeczka z ich synem Igorem.  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.