Z ŻYCIA GWIAZD

TYLKO U NAS Jacek Borkowski zdradził prawdę na temat relacji z rodziną zmarłej żony: „Ja je traktuję trochę w kategoriach kabaretu”

KRYSTYNA PYTLAKOWSKA 3 grudnia 2017 16:55
Jacek Borkowski z dziećmi sesja VIVY!
Fot. Artur Wesołowski

Minęły już prawie dwa lata od śmierci ukochanej żona Jacka Borkowskiego, Magdaleny Gotowieckiej.  Po jej odejściu aktor sam wychowuje dwoje dzieci i wiele razy podkreślał, że doskonale odnajduje się w ten życiowej roli. Niestety od miesięcy zmaga się z innym problemem. Jego relacje z rodziną zmarłej żony, a szczególnie z teściową, Barbarą, są bardzo napięte. Trwają między nimi procesy sądowe między innymi o zniesławienie i kradzież. Próbowano też pozbawić go praw do opieki nad dziećmi. TYLKO NAM w rozmowie z Krystyną Pytlakowską Jacek Borkowski powiedział jaka jest prawda i jak wyglądają jego relacje z dziećmi oraz rodziną żony.

Wywiad z Jackiem Borkowskim

– To już dwa lata od śmierci twojej żony Magdy. Jak to jest być samotnym ojcem?

Nic nadzwyczajnego, takich przypadków są tysiące. Życie po prostu wymusza na nas – facetach pewnie umiejętności, bo mus to wielki pan. A ludzie odpowiedzialni chcą być w porządku wobec siebie i tych, którymi się opiekują.

– Ale chyba jest coraz trudniej, bo dzieci dorastają.

Moim zdaniem teraz jest łatwiej niż przedtem. Choć okres dojrzewania u dzieci wymaga więcej czujności i więcej uwagi, żeby czegoś nie przeoczyć. Dziecko musi czuć, że nie jest samo, że może się ze wszystkim do ojca zwrócić. Ja na szczęście nie widzę alarmujących problemów. Jacek, który ma piętnaście lat, przechodzi teraz etap samoakceptacji i dbałości o siebie.

– Zwierza ci się, że jakaś dziewczyna mu się podoba?

Oczywiście, zresztą nie musi tego mówić, ja to widzę. Mój syn zaczął nosić garnitury! Myje się kilka razy dziennie, chodzi często do fryzjera. Dojrzewa po prostu.

– A ty cały czas walczysz o swoje dzieci?

Wiesz, walczyć to można z godnym przeciwnikiem, a nie z kimś, kto sobie coś wymyślił.

– Mimo wszystko sprawa jest w sądzie, a to nieprzyjemne uczucie.

Nieprzyjemne, ale tak naprawdę ja je traktuję trochę w kategoriach kabaretu. Przecież żaden sąd nie sprawi, że nagle dzieciaki złapią za telefony i będą cały dzień gadały z babcią. Ja im telefonów nie wyłączam. I często są poza domem, w szkole czy z kolegami, jakby chciały, to by cały czas dzwoniły, nawet w domu mogą to robić, mamy duży dom. Ale widać nie mają na to ochoty. Nie widzę powodów, dla których moje dzieci mają się kontaktować z osobami, które mają inne pomysły na życie niż my. Mają też inne pojęcie dobra i zła. A ja nie jestem w stania zaakceptować takich zachowań, gdy niby bliscy ludzie wchodzą do naszego domu i bez pozwolenia wynoszą rzeczy matki moich dzieci, tak jakby należały do nich.

– Zarzut jest taki, że odgradzasz dzieci od rodziny Magdy.

Już powiedziałem, że nie odgradzam i niczego im nie nakazuję. Nie wchodźmy więc w melodramatyzm. I Magda, i Jacek jednak wiedzą, że ich ojciec nie akceptuje niemoralnych zachowań, one wiedzą, że z cudzego domu nie wolno im wziąć nawet złamanej zapałki, bo to nie ich. Musiałem postawić tu na swój autorytet, jaki każdy rodzic powinien mieć u swoich dzieci i trwać niezmiennie przy swoim zdaniu, bo rodzic nie może być emocjonalnie rozchwiany. Raz ma być tak, a raz inaczej? Kiedyś Jacek chciał wyjść do kolegi, ja powiedziałem, że nie, że ma odrabiać lekcje, a ciocia, która tu wtedy była , zaprotestowała, dlaczego, niech idzie. Nikt postronny nie ma prawa kwestionować moich decyzji. Bo to potem uderza rykoszetem w całą naszą trójkę. Moje dzieci muszą mieć jasne zasady moralne i świadomość, co jest czarne, a co białe.

– Kiedy żyła twoja żona, dzieci miały bliski kontakt z babcią?

Raz w roku, przez trzy, czy cztery dni. Babcia przyjeżdżała na święta, była u nas góra do tygodnia i wyjeżdżała. To był cały jej kontakt z rodziną. Teraz dorabia mitologię, jaka jest nieszczęśliwa, bo nie widzi dzieci. Ale przecież i tak ich nie widywała. I czemu nie zaprotestowała, gdy jej córka pod pozorem przechowywania wyniosła z naszego domu różne drobiazgi i pamiątki po mojej Magdzie.  

– A co sądzisz o nagraniach na sekretarkę informacji, że babcia rozmawiała w zaświatach z ich mamą, że mama jest niezadowolona.

No proszę cię! Ja już poinformowałem prokuraturę, że to wywołuje u dzieci poczucie winy, że to pranie im mózgów. Nie po to codziennie doprowadzam dzieciaki do stanu normalnego funkcjonowania, żeby mi ktoś bez wyobraźni burzył to i sprawiał, że przez następny tydzień mam podwójną robotę. Babcia musi zrozumieć, że cokolwiek robi złego w kontrowaniu moich decyzji, stwarza problem nie mnie tylko wnukom. Poza tym ja już wychowałem moją starszą córkę, która teraz ma trzydzieści pięć lat, wypuściłem ją w samodzielne życie i ona świetnie funkcjonuje. Jest wykształcona, zdolna, zrównoważona, a ja zawsze zbieram komplementy na jej temat. Ten model wychowania mi się sprawdził i teraz stosuję go wobec moich młodszych dzieci.

– A jaki to jest model wychowania?

Partnerski. Wyrozumiałość, zaufanie i szczerość. Karolina wie, na ile może sobie pozwolić i ze wszystkim sprawami przychodziła do mnie. Ufałem jej rozsądkowi, więc i ona mnie ufała. Poza tym jej nie oszczędzałem, dziecko musi się sparzyć, musi popełnić błędy, bo inaczej nie zrozumie, że coś jest gorące.

– Ile Madzie teraz ma lat?

Jedenaście, a właściwie prawie dwanaście.

– Rozmawiasz z nią na wszystkie tematy, te „dziewczyńskie” także?

Nie ma u nas tematów tabu i nie chcę, żeby ktoś mnie w tym wyręczał, bo ja sobie świetnie radzę.

– Jakie relacja ma z młodszym rodzeństwem Karolina?

Świetne. Ona bardzo kocha moje dzieci, traktuje je bardzo siostrzanie. Czasami je u niej zostawiam i jestem spokojny, bo Karolina jest bardzo odpowiedzialna.

– A jaka jest Madzia?

Fantastyczna. Teraz kształtuje się jej osobowość i już widać, że ma predyspozycje artystyczne, uczy się w szkole musicalowej, tańczy i śpiewa. I powtarza, że nie wyobraża sobie życia poza sceną. Natomiast Jacek ma zainteresowania dziennikarskie, jeździ na obozy dla piszącej młodzieży, robi wywiady i sondy uliczne, prowadzi audycje w radio i jest radiem urzeczony.

– A czego ty się o sobie nauczyłeś w ciągu tych dwóch lat samotnego ojcostwa?

Właściwie niczego nowego. Mnie już mój zawód dał niezłą szkołę. Pracując w nim trzeba mieć skórę słonia i kręgosłup z żelaza. W tym zawodzie nie ma zmiłuj, co chwilę jesteś kopany, przestawiany z miejsca na miejsce, ale musisz robić swoje. I nie przejmować się. Mnie żadna krytyka nie załamie. Ode mnie odbija się jak od ściany. A wiesz, dlaczego? Bo gdybym siebie nie akceptował i nie był pewny tego, co robię, to nie powinienem w ogóle wychodzić na scenę. Artysta, aktor musi być samolubny. Nie może przepraszać, że żyje, bo do niczego nie dojdzie. Dlatego nie ma takiej siły, żebym oddał nawet metr własnej ziemi. I nie pozwolę, by kto inny opiekował się moimi dziećmi.

– A te panie nadal chcą ci odebrać nad nimi opiekę?

To jest absolutnie niemożliwe, nie jestem zboczeńcem, ani alkoholikiem, ani ćpunem. Nie zostawiam dzieci samym sobie. Są zadbane, zaopiekowane, dobrze się uczą. A teraz najważniejszym dla nas problemem jest wybór liceum dla Jacka, który w tym roku kończy gimnazjum. On chce iść do tego samego liceum, które ja kończyłem.

– Lubiłeś tę szkołę?

No pewnie, to życzliwa szkoła, chodziła też do niej Karolina, wiec to jakby trochę nasze rodzinne liceum. I pewnie Madzia się też tam wybierze. Zajrzałem niedawno zobaczyć, jak teraz tam wygląda. Szkoła jest odnowiona, przestronna, w stylu europejsko-amerykańskim, nowoczesna. Pochlebia mi, że moje dzieci chcą uczyć się tam, gdzie uczył się ich tata.

– Ale teraz najpierw czekają was święta.

Zarządziłem wyjazd w góry, wyjeżdżamy dwudziestego trzeciego grudnia, a wracamy drugiego stycznia. Dzięki temu nie będę musiał nic szykować, a dzieciaki złapią haust świeżego powietrza.

– No dobrze, ale nic nie mówisz o kobietach w twoim życiu. Inaczej się je traktuje, mając dzieci?

Przyznam się, że zauroczenie kobietami mi nie mija, a dzieci… tylko się z tego śmieją.

– Jacku, chciałbyś coś może przekazać innym samotnym ojcom?

Tak, żeby wierzyli w siebie, bo mogą zastąpić kobietę. Większość mężczyzn boi się swojego „macierzyństwa”. Nie bójcie się, bądźcie czasami matką, gdy zajdzie taka potrzeba. U mnie to się sprawdza.

Zobacz także: Jacek Borkowski pozwał do sądu teściową. TYLKO U NAS aktor mówi, dlaczego to zrobił

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Monika Olejnik, Martyna Wojciechowska, Joanna Przetakiewicz, Anna Lewandowska i Jessica Mercedes Kirschner. Pięć niezwykłych kobiet w niezwykłej sesji VIVY!. Janusz L. Wiśniewski w mocnej rozmowie o współczesnych kobietach oraz Debora i Joszko Brodowie z 11-stką dzieci o sile rodziny.