Beata Ścibakówna i Jan Englert, Viva! maj 2007
Fot. Jacek Poremba
NIEZWYKŁE HISTORIE

Tej miłości nikt nie dawał szans. Beata Ścibakówna i Jan Englert są małżeństwem od prawie 26 lat! 

Historia aktorskiej pary to gotowy scenariusz na film

Olga Figaszewska 19 lipca 2021 14:16
Beata Ścibakówna i Jan Englert, Viva! maj 2007
Fot. Jacek Poremba

Beata Ścibakówna i Jan Englert we wrześniu będą świętować 26-lecie małżeństwa. Bez wątpienia tworzą jedną z najpiękniejszych par polskiego show-biznesu. Zgodni, szczęśliwi… Są idealnym przykładem, że o prawdziwą miłość trzeba walczyć do końca. Na początku ich związek wywołał ogromne  poruszenie. On był wtedy rektorem Akademii Teatralnej, a ona studentką. W dodatku dzieliło ich 25 lat różnicy. Tej miłości nikt nie dawał szans. Dziś od ślubu pary mija prawie 26 lat, a oni wciąż patrzą na siebie z tak samo. Wspólnie doczekali się cudownej córki, która właśnie zmierza ich śladami. Co Beata Ścibakówna i Jan Englert mówili o małżeństwie i miłości?

Beata Ścibakówna i Jan Englert – jak się poznali? 

Odkąd się poznali, są nierozłączni. Niewielu dawało wiarę w to, że tych dwoje stworzy szczęśliwe i kochające się małżeństwo. Beata Ścibakówna i Jan Englert z każdym rokiem udowadniają im, jak bardzo się mylili. Uczucie między nimi zrodziło się nagle. Wcześniej nic tego nie zwiastowało. Jak wspomina początki Jan Englert? „Jesteśmy małżeństwem od niemal 25 lat, a parą ponad 27. Na początku nic nie zapowiadało, że będziemy razem. Przez trzy lata uczyłem Beatę na uczelni i nie było pioruna z jasnego nieba. Przypadek sprawił, że pojechaliśmy razem do Australii zagrać Pana Tadeusza. I tak się potoczyło”, mówił aktor w wywiadzie dla Pani.

Zobacz też: Jan Englert przez wiele miesięcy ukrywał przed bliskimi swój ślub z pierwszą żoną!

Jak wspomniał, wszystko zaczęło się w trakcie wyjazdu studentów do Australii, gdzie wystawiano spektakl „Pan Tadeusz”. Cała grupa wypoczywała nad oceanem. Beata Ścibakówna weszła do wody i jak relacjonował potem rektor warszawskiego Akademii Teatralnej, w pewnym momencie sytuacja stała się niebezpieczna. „Namówiłem ją, żeby skakała ze mną przez fale i nagle wpadliśmy w dół bez dna. Beata zaimponowała mi swoim opanowaniem. Cały czas, bez histerii, powtarzała: panie profesorze, niech pan mnie nie puszcza. I wtedy przyjrzałem się jej uważniej, bo przedtem miałem do czynienia z kobietami raczej impulsywnymi”, mówił. Dopiero po powrocie do Polski coraz częściej zaczął zwracać uwagę na piękną studentkę, a ona odwzajemniła to zainteresowanie.

Tej miłości nikt nie dawał szans

Pewnego razu profesor zaprosił Beatę Ścibakównę do eleganckiej kawiarni, ponieważ chciał uniknąć podejrzeń czy plotek. Aktorka była zaraz po obronie pracy magisterskiej. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Po latach Jan Englert wyznał, ze nigdy nie myślał o tym, że Beata Ścibakówna zainteresuje go jako kobieta. Tymczasem nie potrafił zapanować nad swoimi emocjami, uczucie było silniejsze. Aktorka zaskoczyła go swoim spokojem, dojrzałością, imponowała mu. U jej boku znalazł szczęście. 

Otóż ja twierdzę, że udane związki są wtedy, gdy partnerzy są na podobnym etapie rozwoju psychicznego i fizycznego, niezależnie od wieku. A ja pochodzę z rodziny, która późno dojrzewa. Uważam więc, że dopiero między czterdziestką a pięćdziesiątką zaniechałem tej gonitwy, poszukiwania niezwykłych wrażeń, miotania się. Beata mnie zaskoczyła niezwykłym spokojem”, mówił Jan Englert w rozmowie z Krystyną Pytlakowską w 2007 roku.

Kiedy między uznanym aktorem i studentką narodziło się uczucie, ich związek był dla otoczenia skandalem. Sami zainteresowani tak tego nie postrzegali. Beata Ścibakówna obawiała się jednak oskarżeń o to, że chce wykorzystać popularność partnera. Do tego dochodziła 25-letnia różnica wieku. Młoda aktorka spodziewała się, że reakcję rodziny nie będą zadowalające. 

Beata Ścibakówna i Jan Englert na okładce Vivy! w 1997 roku

Beata Ścibakówna i Jan Englert, Viva! luty 1997
Fot. W. Ochnio, Chris Niedenthal

Beata Ścibakówna i Jan Englert w 2007 roku:

Jan Englert, Beata Ścibakówna, 2007
Fot. Kurnikowski/AKPA

Jan Englert i Beata Ścibakówna: sekret udanego związku 

Nic nie mogło stanąć na drodze do ich szczęścia. Beata Ścibakówna wspominała potem: „Zachłysnęłam się tym, że wielki Jan Englert wybrał dziewczynę z prowincjonalnego miasteczka. I nie myślałam, co z tego wyniknie. Poszłam za nim jak w dym”. Będąc studentką, nie myślała o tym związku, jak o przygodzie czy romansie, po prostu się zakochała i cieszyła się, że mogła tego doświadczyć, mimo że wszyscy ostrzegali ją przed cieszącym się zainteresowaniem płci pięknej aktorem. Do Jana Englerta wzdychało wiele kobiet. „Kobiety mnie stworzyły. Zawsze byłem babski król, bo lepiej dogadywałem się z płcią piękną. Nawet w szkole mnie tak nazywali”, cytuje słowa Jana Englerta dziennik Fakt. Aktor miał też na koncie jedno małżeństwo. Wcześniej był żonaty z Barbarą Sołtysik, z którą doczekał się trójki pociech.

Długo dojrzewaliśmy do związku, ale w końcu zaczęliśmy nowe życie, stworzyliśmy dom. A nasze uczucie rodziło się, umacniało i stało się silnym związkiem”, mówiła Beata Ścibakówna w rozmowie z Pani w 2019 roku. Zakochanych połączyła miłość do teatru, która jest stałym elementem ich małżeństwa. Mówią wprost, że nie oddzielają życia prywatnego od pracy i często rozmawiają w domu o rolach czy teatrze.

Beata Ścibakówna i Jan Englert w sesji VIVY!, 2007 rok: 

Beata Ścibakówna i Jan Englert, Viva! maj 2007
Fot. Jacek Poremba

Beata Ścibakówna i Jan Englert o miłości, małżeństwie i rodzinie 

W jednym z wywiadów Beata Ścibakówna wyznała, co najbardziej ceni w ukochanym. „Mądrość wieku dojrzałego zdecydowanie bardziej mnie pociąga niż niestałość młodości. Janek wie, czego chce. Czas wahań ma za sobą. Po męsku podejmuje decyzje. A poza tym wydaje mi się młodszy od wielu moich kolegów. Wiem, że mogę na niego liczyć. Każde z nas ciężko pracuje. Gdy jest się spełnionym prywatnie i zawodowo, wszystkie problemy rozwiązuje się łatwiej”, mówiła. 

Beata Ścibakówna i Jan Englert stanęli na ślubnym kobiercu w 1995 roku. To był jeden z najważniejszych dni w ich życiu. Aktorka nie przyjęła nazwiska męża, ponieważ zależało jej na tym, by budować swoją pozycję samodzielnie. Nigdy nie chciała ścigać się z legendą cenionego artysty. „Nie podpierałam się jego nazwiskiem, a on nigdy niczego specjalnie dla mnie nie wyreżyserował. Chciałam iść od początku swoją drogą i to się udaje”, zaznaczała.

Beata Ścibakówna i Jan Englert w dniu ślubu: 

W 2000 roku powitali na świecie córkę, Helenę. Dziecko jest najważniejszym spoiwem ich związku. Teraz czują także ogromną dumę, ponieważ ich 21-letnia pociecha poszła w ich ślady. Szkoli swój aktorski warsztat i odnosi pierwsze sukcesy. 

We wrześniu 2020 roku Beata Ścibakówna i Jan Englert świętowali 25-lecie małżeństwa. Ten dzień spędzili z córką i wspólnie wybrali się na kolację, ciesząc się wspólnym czasem. „Rzeczywiście mało jest związków, które mogą się pochwalić takim stażem. Wszyscy mnie pytają: „Jaka jest recepta na udane małżeństwo?”. Nie ma recepty”, mówiła aktorka w rozmowie z Urodą Życia.

Małżonkowie podczas pandemii nadrobili zaległości serialowe. Mieli także więcej czasu dla siebie. Aktorka w wywiadach podkreśla, że jest normalną żoną. „Jestem żoną normalną, ale nie idealną. W kuchni słabo sobie radzę, rzadko gotuję. Jak twierdzi moja córka, nie mam genu gotowania. (śmiech) Nie wiem, jak to możliwe, że podczas lockdownu nie umarliśmy z głodu. Ale poza tym jestem typową matką Polką. Nudy!”, zwierzała się w rozmowie z Anną Zaleską.

Beata Ścibakówna i Jan Englert z córeczką, Heleną 

Beata Ścibakówna, Helena Englert, Jan Englert, Viva! 2002

Beata Ścibakówna i Helena Englert w VIVIE!, 2013 rok:

Beata Ścibakówna i Helena Englert, Viva! 2013
Fot. zdjęcie Agata Pospieszyńska/AF PHOTO

Beata Ścibakówna i Jan Englert stworzyli związek, który opiera się na tradycyjnych zasadach. „Oboje mamy mocne charaktery. Jesteśmy zodiakalnymi Bykami, on majowy, ja kwietniowa. […] On nie przejmuje się sprawami materialnymi, ale na szczęście pieniądze się go trzymają. Jest dość rozrzutny, lubi robić zakupy i uszczęśliwiać innych prezentami”, zdradziła Beata Ścibakówna magazynowi Pani w 2019 roku. Zakochani mają także określony podział ról! Niektóre rzeczy się zmieniły. „W skrócie z moją żoną sytuacja przedstawia się tak: byłem profesorem, teraz robię za asystenta. Mam w niej dyrektora – trochę z racji rozłożenia sił w związku, a trochę z lenistwa – i często oddaję jej pole do działania”, wyznał aktor w jednym z wywiadów.

Małżonkowie często uprawiają sztukę kompromisu, rozumieją się, wspierają. Są po prostu jednością. „Każda para to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Sposób funkcjonowania z biegiem czasu się zmienia”, wspominał Jan Englert. Beata Ścibakówna nie ukrywa, że małżeństwo to trudna sztuka, nad którą należy ciągle pracować, pielęgnować i rozwijać. Wraz z mężem miewali lepsze i gorsze momenty, ale zawsze udawało im się pokonywać na swojej drodze wszelkie przeszkody.

Wiadomo, że życie małżeńskie nie jest usłane różami, chyba że różami z kolcami. My też mieliśmy okresy lepsze i gorsze, przez 25 lat to nieuniknione. Być może nasze małżeństwo ma się dobrze, bo pracujemy razem, mamy wspólne pasje? My właściwie cały czas jesteśmy we dwoje. I w teatrze, i w domu, i na wakacjach. Mamy wspólne zainteresowania i mnóstwo tematów do rozmów”, wyznała Beata Ścibakówna na łamach Urody Życia w 2020 roku. A Jan Englert w rozmowie z Dzień Dobry TVN podkreślał: „Udane partnerstwo to jest równowaga między braniem, a dawaniem”. 

Życzymy dużo szczęścia! 

Uroda Życia 10/2020, Fakt.pl, VIVA!, Dzień Dobry TVN, Pani

Jan Englert i Beata Ścibakówna w studio Dzień Dobry TVN, 2021 rok:

Jan Englert, Beata Ścibakówna, 2021 rok, jak się poznali? Historia miłości Beaty Ścibakówny i Jana Englerta
Fot. TOMASZ URBANEK/Dzien Dobry TVN/East News

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.