TYLKO U NAS!

Dominika Gwit: „Kiedy tyłam, wylał się na mnie taki hejt, że nie umiałam sobie z tym poradzić”

„Jestem mądrą, inteligentną, piękną kobietą. Nie potrzebuję nikomu niczego udowadniać”

Olga Figaszewska 24 sierpnia 2019 11:25

Są jak ogień i woda. Dzięki temu doskonale się uzupełniają. ,,Ten związek jest tak udany i silny, bo my siebie bardzo szanujemy", mówi Dominika Gwit w rozmowie z Beatą Nowicką. Niedawno wraz z ukochanym mężem aktorka świętowała pierwszą rocznicę ślubu. Miłość trafiła w nich jak grom z jasnego nieba.  W najnowszym wywiadzie małżeństwo zdradziło nam, jak wygląda ich życie. Czy dziś patrzą na siebie zupełnie inaczej? Co ich w sobie fascynuje? Czy Wojciechowi Dunaszewskiemu zdarza się stawać w obronie żony, gdy narażona jest na krytyczne komentarze dotyczące jej wyglądu?

Dominika Gwit o hejcie i akceptacji

Uzupełniają się, inspirują i są dla siebie największym oparciem w najtrudniejszych chwilach. Dominika Gwit zawsze może liczyć na ukochanego męża, chociaż nie raz udowadniała, że świetnie radzi sobie z trudnymi sytuacjami, a zwłaszcza internetowym hejtem. Dominika Gwit kilka lat temu przeszła niesamowitą metamorfozę. Ale potem wróciła do dawnej wagi. Teraz internauci często zarzucają gwieździe, że promuje otyłość. Jak gwiazda reaguje na te uszczypliwości? O tym opowiedziała w najnowszym wywiadzie Beacie Nowickiej.

Dominika Gwit: Oczywiście, kocham swoją pracę ponad wszystko. Gram w tej chwili w Teatrze Fabryka Marzeń w dwóch spektaklach: „Szalone nożyczki” oraz „Chcesz się bawić? Zadzwoń!”, właśnie przygotowujemy trzeci. Jest to teatr prywatny, który polega na tym, że jeździmy po całej Polsce, gramy na największych scenach, a także za granicą dla Polonii. Ludzie się śmieją, bo gramy komedie, i za to nas kochają. Moja praca jest moją największą pasją. Ale jest też bardzo wymagająca. W sezonie, który trwa od września do czerwca, wyjeżdżam. W te najintensywniejsze miesiące czasami nie ma mnie w domu przez 20 dni. Wojtek wie, że mnie to uszczęśliwia.

Jak Pan to znosi?

Wojtek: Są momenty, kiedy mi to doskwiera. Zdarzyły się dwie takie 20-dniowe rozłąki i obie odbiły się na nas, ponieważ ja wtedy wracam mentalnie do tego życia, kiedy byłem sam. Układam wszystko po swojemu, wiem, że mogę robić to, co chcę, i świetnie sobie radzę. I kiedy Dominika w końcu wraca, muszę się z powrotem przestawić na życie we dwoje. To są takie szarpnięcia, co nie jest łatwe!
Dominika: My możemy zatęsknić za sobą. Kiedy po tygodniowej nieobecności wracam do domu o trzeciej nad ranem, otwieram drzwi, wchodzę do sypialni, gdzie Wojtuś razem z Rysią czekają na mnie i tylko otwierają jedno oko: „O, wreszcie jesteś” (śmiech). Wracasz do domu i ktoś na ciebie czeka. Wiesz, że cię kocha, przytuli…

Podoba się Panu żona na scenie?

Wojtek: Dominika jest rewelacyjną aktorką komediową. Ma niesamowity talent. Chciałbym, żeby zagrała kiedyś wielką rolę komediową na miarę Barei, która zapisze się w historii polskiego kina.

Każde zdjęcie Pana żony wywołuje w internecie lawinę komentarzy, nie zawsze pochlebnych. Musi Pan ją wspierać?

Wojtek: Ona sobie znakomicie z tym radzi i radziła, zanim mnie poznała. Świat byłby lepszy, gdyby części tych mediów w ogóle nie było, w związku z tym niespecjalnie mnie interesuje, kto i co tam wypisuje.
Dominika: Oprócz tego, że jestem aktorką, zdałam eksternistyczny egzamin aktorski w Związku Artystów Scen Polskich w 2012 roku. Chwalę się tym i szczycę, bo jest to jeden z najtrudniejszych i najważniejszych egzaminów w branży, bardzo trudno go zdać. Skończyłam też dziennikarstwo na WSD oraz kulturoznawstwo ze specjalizacją filmoznawstwo na SWPS, pracowałam w Polskiej Agencji Prasowej. Bywało tak, że rano szłam na konferencję TVN jako gwiazda serialu „Przepis na życie”, a po południu byłam na konferencji prasowej jako dziennikarka. Rano udzielałam wywiadów, po południu je przeprowadzałam. Media nie mają dla mnie tajemnic. Przeraża mnie jednak to, jak schamiały, i był moment, że przez to cierpiałam. Kiedy tyłam, wylał się na mnie taki hejt, że nie umiałam sobie z tym poradzić. Ale potem wszystko się zmieniło, teraz mam to w dupie.

Brzmi mocno i szczerze.

Dominika: Dostałam wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Mam cudownego, kochającego męża. Jestem wykształconą, mądrą, inteligentną, piękną kobietą, która wie, czego chce, i zawsze osiąga swoje cele. Nie potrzebuję nikomu niczego udowadniać. Temat wagi wzbudza w tym kraju chore emocje. Ale cieszę się i jest to dla mnie zaszczyt, że mogę stać na czele wszystkich dziewczyn plus size, które piszą do mnie, że dzięki mnie po 10 latach założyły kolorową sukienkę i uwierzyły w siebie. To jest najważniejsze.

Pani Dominika ma już wszystko. O czym Pan marzy?

Dominika: Nie! Jeszcze dzieciaka będziemy chcieli mieć.
Wojtek: Nie będziemy chcieli, tylko chcemy. Nie mam dużych marzeń. Kiedyś marzyło mi się, że będę bogaty, zdrowy i przystojny, ale zdałem sobie sprawę, że cokolwiek bym nie wymyślił, Pan Bóg na pewno ma dla mnie lepsze pomysły. Mam tylko jedno życzenie dla samego siebie: chciałbym przejść przez życie, nie krzywdząc ludzi, a jeżeli po drodze uda mi się zrobić coś dobrego, to już w ogóle super.
Dominika: Mój mąż jest bardzo mądrym człowiekiem. ZOBACZ ZDJĘCIA
 

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Monika Olejnik, Martyna Wojciechowska, Joanna Przetakiewicz, Anna Lewandowska i Jessica Mercedes Kirschner. Pięć niezwykłych kobiet w niezwykłej sesji VIVY!. Janusz L. Wiśniewski w mocnej rozmowie o współczesnych kobietach oraz Debora i Joszko Brodowie z 11-stką dzieci o sile rodziny.