Reklama

To historia jak z filmu, ale wydarzyła się naprawdę. W latach 60. XX wieku ojciec Justyny Steczkowskiej był wikariuszem na Podkarpaciu. Gdy zakochał się w chórzystce, podjął decyzję, która w małej wiosce z kilkunastoma domami odbiła się szerokim echem. Zrezygnował z kapłaństwa, mimo że był wyświęcony. Justyna Steczkowska w najnowszym wywiadzie wróciła do historii, która przez lata budziła ogromne emocje.

Ojciec Justyny Steczkowskiej był wikariuszem, gdy zakochał się w jej mamie. Artysta ujawnia kulisy rodzinnej historii

Opowieść, do której po latach wróciła Justyna Steczkowska, ma swój początek w latach 60. XX wieku – w czasie, gdy życiowe wybory miały ciężar ostatecznych decyzji. Jej ojciec, Stanisław Steczkowski, był wówczas wyświęconym kapłanem. Wszedł na drogę, którą planował podążać bez wahania – chciał poświęcić swoje życie wierze i Bogu.

Najpierw pełnił funkcję wikariusza w parafii Majdan Królewski. To tam rozpoczęła się jego kapłańska posługa, codzienność wyznaczana rytmem modlitwy i obowiązków duszpasterskich. Później objął tę samą funkcję w Sieniawie, kontynuując drogę, która miała być jego powołaniem na całe życie.

Był oddany Kościołowi i przekonany o słuszności swojej decyzji. Nic nie wskazywało na to, że los przygotował dla niego zupełnie inny scenariusz – taki, który wystawi na próbę zarówno jego wiarę, jak i serce.

Czytaj też: W osobistym wyznaniu wspomniał o projekcie, który najbardziej utkwił w jego sercu. Tego boi się najbardziej

Justyna Steczkowska, sesja dla magazynu „VIVA!”, 26/2019
Justyna Steczkowska, sesja dla magazynu „VIVA!”, 26/2019 Magdalena Łuniewska/BUKU TEAM

Tak poznali się rodzice Justyny Steczkowskiej

Punkt zwrotny przyszedł w chwili, której nikt się nie spodziewał. W jego życiu pojawiła się Danuta Steczkowska, która śpiewała w chórze kościelnym, gdzie pełnił posługę. Z czasem między kapłanem a chórzystką narodziło się głębokie uczucie. W realiach lat 60. XX wieku, w niewielkiej społeczności, gdzie wszyscy się znali, taka więź miała szczególny ciężar. Uczucie, które się pojawiło, nie dawało się zignorować i właśnie ono stało się początkiem decyzji, która odmieniła całe ich życie.

Nadal jest to mała wioska, tylko chodzi o to, że tam było naprawdę kilkanaście domów. Do dzisiaj jest kilkanaście domów i oni się po prostu znali. Wszyscy się znali, znali się od dziecka”, opowiadała Justyna Steczkowska w rozmowie z Żurnalistą.

Między Danutą a Stanisławem było siedem lat różnicy. Jednak to nie liczby zadecydowały o ich losie, lecz uczucie, które – jak podkreślała artystka – wybuchło z ogromną siłą.

Stanisław Steczkowski zrezygnował z kapłaństwa, mimo że był wyświęcony

Decyzja, którą podjął ojciec Justyny Steczkowskiej, miała w sobie ciężar ostateczności. Był wyświęconym kapłanem, a Kościół stanowił fundament jego życia. Wszystko, co budował przez lata – powołanie, posługa, miejsce w parafii – było nierozerwalnie związane z wiarą. A jednak w pewnym momencie zdecydował się zrzucić sutannę. Uczucie, które pojawiło się między nim a Danutą Steczkowską, było na tyle silne, że nie chciał funkcjonować w rozdwojeniu między kapłaństwem a miłością. Nie oznaczało to jednak zerwania z wiarą.

„Potem gdzieś wybuchła ta miłość, głęboka taka, że decyzja mojego taty była, uważam, najuczciwsza z możliwych, że nie chciał żyć jakimś podwójnym życiem, tylko zrezygnował z kapłaństwa, mimo że był wyświęcony, co było bardzo trudne. Przez wiele lat starał się wrócić na łono Kościoła, bo dla niego to było ważne. I dopiero po wielu latach pisania do papieża (...) wreszcie, po wielu latach udało się papieżowi odpisać”, mówił.

Czytaj też: Steczkowska odsłania kulisy relacji z Górniak. Nie gryzła się w język. „Jest specyficzna”

Danuta Steczkowska i Stanislaw Steczkowski (Steczkowska rodzice),Image: 427937964, License: Rights-managed, Restrictions: ### UWAGA!!! Cena minimalna dla publikacji w prasie i ksiazkach - 200 PLN ###, Model Release: no, Credit line: Maciej Czajkowski / Studio69 / Forum
Maciej Czajkowski / Studio69 / Forum

Ślub rodziców Justyny Steczkowskiej

Stanisław i Danuta Steczkowscy podjęli decyzję o wspólnym życiu. Wzięli ślub cywilny, ale droga do sakramentalnego „tak” okazała się znacznie bardziej skomplikowana. W ich przypadku nie był to zwykły formalny krok, lecz proces wymagający czasu, cierpliwości i determinacji. Cały proces przeciągał się w czasie. Każdy kolejny krok oznaczał nowe formalności, decyzje i oczekiwanie na rozstrzygnięcia, bez których nie mogli pójść dalej. Sprawy nie toczyły się szybko ani automatycznie. A staraniom towarzyszyły długie lata oczekiwania, zanim pojawiła się realna możliwość doprowadzenia sprawy do końca. A jednak nie odpuścili. Przez cały ten czas pozostawali wierni swojej decyzji i przekonaniu, że ich historia nie jest zamknięta. Dla Stanisława Steczkowskiego kościół nie był jedynie miejscem z przeszłości. To przestrzeń, która przez lata wyznaczała rytm jego życia i była fundamentem jego tożsamości. Dlatego dążył do tego, by również jego związek z Danutą został pobłogosławiony właśnie tam — w miejscu, które od zawsze miało dla niego tak szczególne znaczenie.

Czytaj też: Syn Justyny Steczkowskiej się oświadczył! Zaręczyny na Malediwach jak z bajki

Przełom nastąpił w 1998 r. To właśnie wtedy, 31 lat po ceremonii w urzędzie stanu cywilnego, Stanisław i Danuta Steczkowscy mogli wreszcie powiedzieć sobie sakramentalne „tak”.

W momencie ślubu kościelnego ich dzieci były już dorosłe. Byli wszyscy obecni na ceremonii. Śpiewali podczas uroczystości. Jak wspominała Justyna Steczkowska, było to bardzo wzruszające przeżycie. Przełom przyszedł w 1998 r. Dokładnie 31 lat po ceremonii w urzędzie stanu cywilnego Stanisław i Danuta Steczkowscy stanęli przed ołtarzem, by wypowiedzieć sakramentalne „tak”. To była chwila, która domknęła historię rozpoczętą w latach 60. XX wieku. Ten ślub miał wyjątkowy wymiar. Ich dzieci były już wtedy dorosłe. Wszyscy uczestniczyli w uroczystości, towarzysząc rodzicom w tej ważnej chwili. Podczas ceremonii rozbrzmiewał śpiew — także ich własny. Dla rodziny był to moment pełen emocji, który na długo zapadł w pamięć. Justyna Steczkowska wspominała tę uroczystość jako niezwykle wzruszające przeżycie.

„Mój tata ożenił się z moją mamą, kiedy my byliśmy dorosłymi ludźmi i byliśmy wszyscy na ich ślubie. Śpiewaliśmy na tym ślubie i to było bardzo wzruszające przeżycie”, dodawała w rozmowie z Żurnalistą.

Justyna Steczkowska, Stanisław Steczkowski, Warszawa, 31.01.1997
Justyna Steczkowska, Stanisław Steczkowski, Warszawa, 31.01.1997 Marek Szymanski / Forum
Reklama
Reklama
Reklama