WSPOMNIENIE

Tak pożegnano księżną Dianę. Jej pogrzeb był wyjątkowy pod wieloma względami...

„Po tej śmierci nic już nie będzie takie samo”

Adam Marzec 6 września 2018 18:14

Takiej ciszy Londyn nie słyszał od niepamiętnych czasów. Stukot końskich kopyt, pojedyncze szlochy, kwiaty padające na jezdnię i wysoki dźwięk dzwonu, odmierzający mijające minuty. 6 września 1997 roku w centrum Londynu 3 miliony ludzi poważnych, smutnych i zjednoczonych w żałobie żegnało swoją ludową księżnę. Zapłakana dziewczyna w parku powiedziała reporterowi BBC: „Po tej śmierci nic już nie będzie takie samo”. Była jedną z miliona ludzi, którzy uczestniczyli w żałobnym nabożeństwie, oglądając transmisję z Katedry Westminsterskiej na dwóch gigantycznych ekranach. Tylko dwa razy przerwali je oklaskami. Pierwszy, kiedy Elton John zaśpiewał Candle in the wind i drugi, kiedy brat księżnej Diany, hrabia Karol Spencer wygłosił mowę, której ton i determinacja zaskoczyły wszystkich, tym bardziej, że tekst utrzymywany był w tajemnicy do chwili, kiedy padły pierwsze słowa z kazalnicy w Westminsterze: „Stoję tu przed wami reprezentant rodziny pogrążonej w żałobie...”.

Po raz pierwszy w historii Królestwa Brytyjskiego na pałacu Buckingham pojawiła się narodowa flaga, na znak żałoby opuszczona do połowy masztu. Po raz pierwszy w królewskiej Katedrze Westminsterskiej rozbrzmiała muzyka inna niż psalmy i hymny. Po raz pierwszy dostojne mury katedry usłyszały oklaski podczas nabożeństwa żałobnego. Dwa dni po pogrzebie Diany królowa podobno zaproponowała przywrócenie księżnej utraconego po rozwodzie tytułu Jej Królewska Wysokość. Spencerowie nie przyjęli propozycji.

Po śmierci Diany cierpiał cały naród

Przez 7 dni Londyn trwał pogrążony w żałobie. Przez 7 dni rosły stosy kwiatów przed pałacami Kensington i Buckingham. Przez 7 dni dzień i noc stała cierpliwa kolejka ludzi, którzy chcieli wpisać się do ksiąg kondolencyjnych. Najpierw było ich 5, potem 15, potem 43. Miliony ludzi, którzy nigdy nie mieli okazji spotkać księżnej cierpieli po jej śmierci, jak po stracie kogoś najbliższego i nie wstydzili się okazywać swojego cierpienia. Być może analiza tych wpisów, pozwoli kiedyś na wytłumaczenie fenomenu Diany, po której płakał i za którą modlił się cały świat. Fenomenu, który sprawił, że w ciągu 4 dni na Fundusz Jej Pamięci, z którego finansowane będą przedsięwzięcia charytatywne księżnej, wpłynęła gigantyczna kwota stu milionów funtów.

Kiedy trumna Diany opuszczała Katedrę Westminsterską na długą jak wieczność minutę, zapadła cisza. Zatrzymały się samochody i taksówki na ulicach, dworcach i lotniskach. Ludzie stanęli w milczeniu, podobnie jak te dwa miliony, stojące wzdłuż trasy konduktu. Z Westminsteru ostatnia droga Diany wiodła do Althrop, rodzinnej posiadłości Spencerów, gdzie pochowano ją na sztucznej wysepce na jeziorze w obecności tylko najbliższej rodziny. Wiele razy łódź wypełniona kwiatami składanymi pod bramą posiadłości przemierzała jezioro. Rozrzucone wokół grobu księżnej, przez kilka dni wyglądały jak bajecznie kolorowy dywan.

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał wszelką wiedzę i wszelką wiarę tak, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym”. W głębokiej ciszy przeczytał w katedrze westminsterski Hymn o miłości z Pierwszego Listu świętego Pawła do Koryntian premier Tony Blair, który niedługo przed śmiercią zaproponował Dianie funkcję brytyjskiego ambasadora dobrej woli, o której marzyła przez cały ostatni rok. Księżna Diana należała do tych szczęśliwych ludzi, którzy potrafią obdarzać innych bezinteresowną miłością. Jeśli jej śmierć wyzwoli choćby w niektórych z płaczących po niej potrzebę obdarzenie miłością również żywych, jeśli nie odwrócą się od chorego na AIDS i trędowatego, jeśli odwiedzą przytułek dla bezdomnych będzie to oznaczało, że testament Diany znalazł dobrych egzekutorów.

Tekst: Adam Marzec ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie de Luxe VIVA!, a w nim: ANJA RUBIK o tym, jak się czuje w roli singielki i o planach na przyszłość. Intymna sesja KINGI KORTY z synkiem GREYSONEM i inspirująca rozmowa na temat późnego macierzyństwa. Skandalista i geniusz – ELTON JOHN. RODZINA KOKCZYŃSKICH, właścicieli Park Cafe w Konstancinie, o tym, jak stworzyć „fajne miejsce”.