Byli przyjaciółmi przez 65 lat. Wojciech Mann żegna Andrzeja Olechowskiego. Poruszające sceny na Wilanowie
6 maja w kościele św. Anny na warszawskim Wilanowie odbył się pogrzeb Andrzeja Olechowskiego. Wśród tłumów żałobników pojawił się Wojciech Mann, który mimo problemów zdrowotnych osobiście pożegnał przyjaciela, z którym znał się od ponad 65 lat. Dziennikarzowi podczas uroczystości towarzyszył syn Marcin Mann.

Śmierć Andrzeja Olechowskiego poruszyła nie tylko świat polityki, ale także osoby, które znały go prywatnie od dziesięcioleci. Podczas uroczystości pogrzebowych, które odbyły się 6 maja w kościele św. Anny na warszawskim Wilanowie, szczególne emocje wzbudziła obecność Wojciecha Manna. Dziennikarz mimo problemów zdrowotnych osobiście pożegnał przyjaciela, z którym łączyła go ponad 65-letnia relacja. Ich niezwykła więź, oparta na wspólnej pasji do rock&rolla, została także wspomniana podczas poruszającego przemówienia syna zmarłego, Marcina Olechowskiego.
Pogrzeb Andrzeja Olechowskiego zgromadził tłumy żałobników
25 kwietnia 2026 r. zmarł Andrzej Olechowski. Były minister finansów, były szef MSZ, współzałożyciel Platformy Obywatelskiej i kandydat na prezydenta odszedł w wieku 78 lat. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 6 maja w kościele św. Anny na warszawskim Wilanowie.
Na miejscu pojawili się przedstawiciele świata polityki, mediów oraz show-biznesu. Wśród żałobników obecny był również Wojciech Mann, który prywatnie należał do grona najbliższych przyjaciół Andrzeja Olechowskiego. Obecność dziennikarza wzbudziła ogromne emocje.
Zobacz też: Tłumy polityków i morze kwiatów. Tak pożegnano Andrzeja Olechowskiego
Wojciech Mann mimo problemów zdrowotnych pożegnał przyjaciela
Wojciech Mann przybył na uroczystość wyraźnie poruszony. Dziennikarz wspierał się balkonikiem, jednak mimo problemów zdrowotnych zdecydował się osobiście oddać hołd wieloletniemu przyjacielowi.
Towarzyszył mu syn Marcin Mann, z którym regularnie prowadzi audycję w Radiu Nowy Świat. Wspólne pojawienie się ojca i syna zostało uwiecznione przez fotoreporterów obecnych na miejscu.
To właśnie Wojciech Mann jako jeden z pierwszych poinformował o śmierci Andrzeja Olechowskiego w mediach społecznościowych. Jego wpis poruszył wielu internautów.
„Andrzej Olechowski. Najdłuższa przyjaźń mojego życia. Niech Bóg się Nim zaopiekuje” — napisał dziennikarz.

65 lat przyjaźni Wojciecha Manna i Andrzeja Olechowskiego
Historia relacji Wojciecha Manna i Andrzeja Olechowskiego rozpoczęła się jeszcze w szkolnych ławkach. Jak opowiadali w programie „Dzień Dobry TVN”, poznali się w siódmej klasie szkoły podstawowej i od tamtej chwili pozostali nierozłączni.
Początki ich znajomości nie spotkały się jednak z aprobatą wychowawcy. Wojciech Mann po latach wspominał, że w szkole uchodził za buntownika.
„Chwilami przestawałem być nobliwy. Mój sposób bycia troszkę odstawał od obyczajów narzucanych przez szkołę i to się wyrażało również buntem np. jeśli chodzi o strój. Wychowawca prosił moją mamę, żebym nie przychodził w dżinsach do szkoły, bo to robi złe wrażenie. I stworzyło się takie coś, że ja nie pasuję trochę, że się wygłupiam, a jeszcze dodatkowo z niektórych przedmiotów jakoś tak się prześlizguję, więc byłem podejrzanym osobnikiem, tak że Andrzej miał być ochroniony przede mną” — mówił Mann.
Andrzej Olechowski przyznawał jednak, że ostrzeżenie nauczyciela przyniosło odwrotny efekt.
„Proszę sobie wyobrazić, że przychodzicie do nowej klasy stremowani, nikogo nie znacie, a jednego pokazuje nauczyciel. Normalna reakcja już w tym wieku jest taka, że nauczycielowi się tak nie ufa do samego końca” — żartował były minister.

Rock&roll połączył Manna i Olechowskiego
To właśnie wspólna pasja do rock&rolla stała się fundamentem ich wieloletniej przyjaźni. Wojciech Mann i Andrzej Olechowski organizowali spotkania muzyczne dla znajomych i wspólnie słuchali płyt.
Andrzej Olechowski wspominał, że udało im się zorganizować miejsce w piwnicy Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, gdzie odbywały się muzyczne wieczorki.
„Nas ciekawiła muzyka: rock&roll. No to mówimy: »Zaraz, to po pierwsze, musimy słuchać - u niego, u mnie«. Ale koledzy mówią: »My też byśmy posłuchali«. Udało nam się zaaranżować, zgromadzić, zapewnić miejsce w piwnicy Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. I tam żeśmy robili wieczorki. Któryś przynosił adapter, gramofon. Inni przynosili płyty i żeśmy przesłuchiwali te płyty. Później były nawet koncerty na żywo” — opowiadał Olechowski.
Podczas nabożeństwa żałobnego do tej wyjątkowej relacji nawiązał również syn zmarłego, Marcin Olechowski. W swoim przemówieniu podkreślił zarówno przywiązanie ojca do Polski, jak i jego wieloletnią działalność na rzecz integracji kraju z Zachodem.
„Ojciec był przekonanym patriotą, Europejczykiem (...). To, co kiedyś zaczął, od wprowadzania rock'n'rolla pod strzechy wspólnie z Wojtkiem Mannem, kontynuował w wolnej Polsce niestrudzoną pracą na rzecz włączenia naszego kraju w struktury instytucjonalne Zachodu” — powiedział Marcin Olechowski.
Spotkania organizowane przez Manna i Olechowskiego szybko przerodziły się w zorganizowany klub muzyczny. Muzyka stała się dla nich sposobem na budowanie więzi i wspólne spędzanie czasu.

„Historia jednej znajomości”. Ostatni wspólny projekt przyjaciół
Choć zawodowe drogi obu mężczyzn potoczyły się zupełnie inaczej, ich relacja pozostała niezmienna. Wojciech Mann został jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy muzycznych w Polsce, a Andrzej Olechowski związał się z polityką.
W 2000 r. Wojciech Mann wszedł do komitetu poparcia Andrzeja Olechowskiego podczas wyborów prezydenckich. Ich wieloletnią relację podsumowała również książka „Historia jednej znajomości”, która ukazała się pod koniec 2025 r.
Pogrzeb Andrzeja Olechowskiego stał się wyjątkowo emocjonalnym momentem dla Wojciecha Manna. Dziennikarz mimo problemów zdrowotnych zdecydował się osobiście pożegnać człowieka, którego znał przez ponad sześć dekad i którego nazywał „najdłuższą przyjaźnią swojego życia”.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Źródła: onet.pl, dziendobry.tvn.pl