HISTORIA MIŁOŚCI

Bogumiła Wander i Krzysztof Baranowski: „Oboje czuliśmy, że jesteśmy sobie bardzo bliscy

Ich romans przerodził się w trwały związek, oparty na przyjaźni i miłości

Olga Figaszewska 7 października 2022 15:51

Bogumiłę Wander i Krzysztofa Baranowskiego połączyło wyjątkowe uczucie. Ona – ikona telewizji, popularna spikerka i prowadząca największych festiwali w Polsce. On – żeglarz, kapitan jachtowy, dziennikarz. W chwili gdy się poznali oboje byli w związkach małżeńskich. Ich romans, wzajemna fascynacja przerodził się w trwały związek, oparty na przyjaźni i miłości. Małżeństwem są od 2005 roku. Z okazji 80. urodzin Bogumiły Wander, przypominamy historię ich miłości.

Historia miłości Bogumiły Wander i Krzysztofa Baranowskiego

Poznali się ponad 40 lat temu. Żadne z nich nie zdawało sobie sprawy, że pewne spotkanie i wymiana zdań odmieni ich życie. Oboje są pasjonatami. Bogumiła Wander kochała dziennikarstwo, pracowała w telewizji i w tym się spełniała. Przez wielu do dziś uważana jest za ikonę. Z kolei Krzysztof Baranowski zakochał się w morzu i podróżował po całym świecie. Miał już wtedy wyrobione nazwisko. Kiedy Bogumiła Wander pojawiła się w jego życiu, całkowicie go zafascynowała.

„Nie miałem w planach zakochania się, to zawsze jest spontaniczne, przypadkowe”, podkreślał żeglarz w rozmowie z Krystyną Pytlakowską dla VIVY! W 2018 roku.

„Kiedy pierwszy raz zauważyłam Krzysztofa na balu architektów, nie myślałam, że się to tak potoczy”, dodawała Bogumiła Wander. Krzysztof Baranowski wrócił wtedy z samotnego rejsu dookoła świata i doskonale znał dziennikarkę z telewizji. Na balu zwrócił uwagę na tę zjawiskową piękność. To wystarczyło, by pojawiła się iskra.

Czytaj także: Krzysztof Baranowski sprzedał willę, by sfinansować opiekę nad żoną. Jak czuje się Bogumiła Wander?

Bogumiła Wander, Krzysztof Baranowski, Warszawa 2003 rok
Fot. PIOTR FOTEK/REPORTER

Bogumiła Wander, Krzysztof Baranowski, Warszawa 2003 rok

Okazja do rozmowy pojawiła się nieco później. Dziennikarka nie miała samochodu i pewnego dnia czekała na taksówkę przy Woronicza. Wtedy podszedł do niej pewien mężczyzna. „Gdzie mam panią podwieźć?”, zapytał Krzysztof Baranowski. 

„A potem napisał do mnie bardzo romantyczny list”, wspomina Bogumiła Wander. Krzysztof Baranowski podziękował w nim za spotkanie. W rozmowie z Krystyną Pytlakowską wyznał, jak ta chwila wyglądała z jego perspektywy. „Bogusia właściwie sprowokowała nasz związek, bo najpierw, kiedy ją odwiozłem z telewizji do domu, czekała jeszcze na progu i pomachała mi ręką, jak zawróciłem”.

Bogumiła Wander nie odpisała wtedy na otrzymany list. Postanowiła odwiedzić jego nadawcę, ponieważ pracowali w jednym budynku. Wtedy w rewanżu Krzysztof Baranowski zaprosił ją na obiad do Kuźni Wilanowskiej. To był początek.

Zobacz też: Drugi mąż Bogumiły Wander wiedział o jej romansie, woził na schadzki z kochankiem

Wiele ich różniło, ale połączyła wielka miłość 

Czuli, że są sobie bardzo bliscy. „Dłuższy czas mówiliśmy sobie na »pan« i »pani«. Między nami to uczucie dojrzewało powoli, baliśmy się, że nic z tego nie będzie”, wspominał Krzysztof Baranowski. Nawiązała się między nimi pewna więź, którą trudno było wytłumaczyć. Wspólne rozmowy i czas, jaki sobie poświęcali, zbliżały ich do siebie. Nawet różnice nie stawały im na przeszkodzie.

„My z Bogusią żyjemy w zupełnie różnych światach. To, że się kochamy, jest fenomenem, ponieważ w gruncie rzeczy nic nas nie powinno łączyć. Ona pije czerwone wino, a ja białe, ona pali papierosy, a ja nie. Mamy inne usposobienie, inne poglądy. A jednak nie umielibyśmy bez siebie żyć”, dodawał z czułością pisarz w rozmowie z VIVĄ!

Czytaj także: Niespodziewanie usunęła się w cień. Teraz Elżbieta Dmoch podjęła ważną decyzję 

Bogumiła Wander i Krzysztof Baranowski w sesji VIVY!, 2018 rok:

Krzysztof Baranowski, Bogumiła Wander, VIVA! maj 2018
Fot. Olga Majrowska

Krzysztof Baranowski nie przypuszczał, że to uczucie będzie trwało dalej i wspólnie będą świętować 40 wspólnych lat. W swojej książce „Spowiedź kapitana” pisał, że swoją ukochaną uważał za najpiękniejszą kobietę w Polsce i do dziś pozostaje wierny tym słowom.

W chwili poznania oboje mieli rodziny. Bogumiła Wander miała syna, którego wychowywała z mężem, a dziennikarz żonę i dwójkę dzieci. Losu nie udało im się jednak oszukać. „Po prostu zauroczyłem się Bogusią i idąc za swoim sercem, chciałem choć przez chwilę być blisko niej. Nie myślałem, że zwiążemy się na zawsze. Tym bardziej że miałem żonę, dzieci. Jak rzucić to wszystko? A jednak rzuciłem”, dodawał w VIVIE!.

Dzieci Krzysztofa Baranowskiego, jak sam podkreślił, akceptują Bogumiłę Wander. Zdążyły ją lepiej poznać. Mimo upływu lat żeglarz nie ukrywał, że do dziś ma wyrzuty sumienia. Dla jego byłej żony, Ewy, rozstanie było bolesne. Nigdy nie myślał o rozwodzie, ale nie przewidział pewnych „komplikacji”. Kobieta dowiedziała się o jego romansie, przeglądając jego dziennik i postawiła mu ultimatum - albo ona i dzieci, albo gwiazda telewizji. I chociaż obiecał zerwać kontakt z Bogumiłą Wander, nie dotrzymał słowa. Próbował zachować dyskrecję, ale w jego małżeństwie coraz częściej dochodziło do kłótni. Jedna z nich okazała się tą ostatnią.  Krzysztof Baranowski podkreśla, że wciąż między nim a byłą żoną jest inna forma miłości. Jednak jego relacja z Bogumiłą Wander nie był „zachcianką”, a prawdziwym, namiętnym i silnym uczuciem.

Czytaj także: Łączyła ich trudna więź, byli skłóceni przez wiele lat. Dopiero choroba zbliżyła Alinę Janowską i jej syna

Bogumiła Wander i Krzysztof Baranowski w sesji VIVY!, 2018 rok:

Krzysztof Baranowski, Bogumiła Wander, VIVA! maj 2018
Fot. Olga Majrowska
Dlatego gdy na horyzoncie pojawiła się miłość, także Bogumiła Wander postanowiła się jej poddać. Zwłaszcza, że tkwiła w związku bez niej. Odeszła od męża. 

„Nie walczyłam o podział majątku, bo chciałam mieć tylko święty spokój”, podkreślała ikona telewizji w rozmowie z VIVĄ. „Dawno temu podjęłam decyzję, że jednak odchodzę od Juliusza, bo go po prostu nie kocham. A dla mnie uczucie jest ważniejsze od dóbr materialnych i willi na Saskiej Kępie. I od tego czasu jesteśmy razem z Krzysztofem”, dodawała.

Na łamach swojej książki, Krzysztof Baranowski pisał: „okazała się cudowną kochanką. Sprawa zaczęła wyglądać poważnie. Bo już nie potrafiłem przestać o niej myśleć. No i brnęliśmy w to. Po latach Bogusia powiedziała mi, że nigdy nie kochała męża. Wyszła za niego, bo potrzebowała kogoś, kto się nią zaopiekuje, otoczy męskim ramieniem. On chyba też jej nie kochał – chciał mieć klejnocik w koronie, była taką kobietą-trofeum”.

Życie nas zaskoczyło, ale teraz zauważam, że tak pięknego okresu jak z Bogusią nigdy nie miałem

Podobno mąż Bogumiły Wander wiedział o jej romansie i schadzkach. „Pamiętam, jak kiedyś zaprosiła mnie do swego domu przy tej uliczce w ślepym zaułku. Pobiegłem z duszą na ramieniu. I cały czas czekałem z lękiem, kiedy drzwi się otworzą i w progu stanie mąż. Ale nic takiego nie nastąpiło. W 1980 roku on objął placówkę handlową w Brukseli i Bogusia wyjechała z nim za granicę”, powiedział w „rozmowie rzece” z Beatą Biały w książce Spowiedź kapitana. Ten wyjazd tylko uświadomił im, jak wiele dla siebie znaczą. 

Zakochani podkreślali w wywiadach, że to były trudne chwile, ale trzeba było przez nie przejść. Długo się zastanawiali nad swoja decyzją i mocno ją przeżywali. Wiedzieli, na co się porywają i że ich wybory wpłyną na losy osób, z którymi do tej pory szli przez życie. Znajomi akceptowali ich relację. To oni mieli namówić zakochanych do tego, by w końcu wzięli ślub. Uroczystość odbyła się w 2005 roku w Konstancinie, gdzie potem para wybudowała swoje miejsce na ziemi.

Czytaj także: Wojciech Jerzy Has poznał swoją drugą żonę na planie "Lalki". Poślubił ją ponad 20 lat później 

Bogumiła Wander i Krzysztof Baranowski w sesji VIVY!, 2018 rok:

Krzysztof Baranowski, Bogumiła Wander, VIVA! maj 2018
Fot. Olga Majrowska

Recepta na udany związek według Bogumiły Wander i Krzysztofa Baranowskiego

Bogumiła Wander mówiła Krystynie Pytlakowskiej dla VIVY!, że ukochany nie daje jej powodów do zazdrości. Kiedy wyruszał w rejs, tęskniła za nim do tego stopnia, że potrafiła polecieć do niego, żeby zobaczyć czy nic mu nie zagraża. Bywało, że wspólnie pływali. „Myślę, że Krzysztof nigdy mnie nie zdradził, i wierzę w to, inaczej dawno bym już umarła”, podkreślała.

„Życie nas zaskoczyło, ale teraz zauważam, że tak pięknego okresu jak z Bogusią nigdy nie miałem”, mówił z kolei Krzysztof Baranowski.

W rozmowie z Krystyną Pytlakowską podkreślali, jak w każdym małżeństwie i tu zdarzały się kryzysy, sprzeczki. A mimo tego Bogumiła Wander w 2018 roku zaznaczała, że są szczęśliwi u swojego boku. „Ani razu nie żałowałam, że zakochaliśmy się w sobie. Czuję się, jakby Bóg mi tego Krzysztofa z nieba zrzucił”.

Ani razu nie żałowałam, że zakochaliśmy się w sobie.

Podkreślali też, że sekret ich związku polega na pielęgnowaniu uczucia. „Jeżeli coś rdzewieje, trzeba to naoliwić, naprawić. Psuć się wszystko musi, zawsze coś się psuje", zaznaczał Krzysztof Baranowski. Ona nauczyła go czułości, a on do dziś zabiega o jej względy. Są dla siebie wsparciem i udowadniają, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji… Zwłaszcza teraz.

Bogumiła Wander: stan zdrowia 

W 2020 roku w mediach pojawiła się informacja o pogarszającym się stanie ikony telewizji. Mąż spikerki przyznał, że gwiazda choruje na Alzheimera. Bogumiła Wander od trzech lat przebywa w specjalistycznym ośrodku w Konstancinie, gdzie znajduje się pod najlepszą opieką. ,,Żona choruje. Dlatego jest nieobecna w życiu publicznym i już raczej tak zostanie", mówił Krzysztof Baranowski. Cierpiał, gdy przez pandemię nie mógł odwiedzać żony.

„To jest bardzo przykre, ale regularnie otrzymuję jej aktualne zdjęcia i filmiki”, cytował jego wypowiedź „Dobry Tydzień”. Kiedy obostrzenia zostały poluzowane, Krzysztof Baranowski spotkał się z ukochaną. Bogumiła Wander jest w dobrej formie, ale nie pamięta już wielu rzeczy i nie poznała męża.

Bogusia żyje już w innym świecie. Oddałbym wszystko, by mnie pamiętała”, mówił Krzysztof Baranowski w komentarzu dla Pomponika. Ostatnie lata były dla jej partnera bolesne. „Kiedyś wydawało mi się, że przetrwam każdy życiowy sztorm. Teraz coraz trudniej jest mi w to wierzyć…”, zwierzał się.

„Nie poznaje mnie, ale będziemy się teraz częściej widywać i może coś się zmieni”, podkreślał z nadzieją w głosie mąż prezenterki w rozmowie z „Dobrym tygodniem”. Niestety, spotkanie do którego doszło po 1,5 roku niewidzenia się, ujawniło brutalną prawdę o stanie zdrowia legendy telewizji. „Zastałem ją w dobrej formie, siedziałem przy niej, trzymałem za rękę. Nawet sobie tutaj tańczyła. Obecnie żyje już w innym świecie i nie ma nawet świadomości, że była wielką gwiazdą”, wyjawił żeglarz. 

W rozmowie z „Dzień Dobry TVN” Krzysztof Baranowski przyznał, że był zmuszony sprzedać ich okazałą willę, w której spędzili wiele cudownych lat, aby sfinansować opiekę nad żoną w Konstancinie. „Taka jest prawda, to było niezbędne, nie mówiąc o tym, że taka piękna i okazała willa dla jednego człowieka to jest za dużo i za duże wydatki z tego wynikają, tak że bardzo jestem szczęśliwy z tego małego mieszkanka”, oznajmił. 

Jednocześnie dodał, jak obecnie czuje się była gwiazda telewizji. „Rozmawiamy ze sobą, chociaż jest to rozmowa bez kontaktu. Jest w dobrej formie fizycznej, jest pod opieką lekarzy, ale z trudnością kontaktuje się ze światem, tak że odwiedzam ją tak często, jak jest to możliwe. Nic więcej nie mogę zrobić”, wyznał na antenie TVN. Jak informuje Fakt, Krzysztof Baranowski stracił nadzieję, na to, że kiedyś jego ukochana wróci do domu. ,,Bogusia wymaga całodobowej opieki lekarskiej i ośrodek jej to zapewnia, więc mimo że nasze mieszkanie jest i czeka na nią, wątpię, żeby wróciła... Chyba że ktoś wynajdzie lek na tę okrutną chorobę", czytamy.

Dodał również, że: ,,Jest bardzo rozmowna. Zawsze tak było i pozostało, tylko teraz nie bardzo można zrozumieć, co chce powiedzieć. Lekarze nic nie mówią, prócz tego, że trudno oczekiwać zmian. Oczywiście żona jest na specyficznych lekach, ale w mojej ocenie można powiedzieć, że choroba się zatrzymała. Nie ma żadnej diagnozy, że będzie lepiej lub gorzej, po prostu trzeba czekać. Ale może Bogusia nie zauważa utrapień codziennych? Więc ten jej świat jest spokojny, a może nawet na swój sposób szczęśliwy", wyznał w rozmowie z Faktem. 

,,To spore wyzwanie dla mnie. Jeżdżę po Polsce na różne wieczory autorskie, żeby zarobić. Zastanawiam się, jak zdobywać fundusze, ale to jest moja sprawa. I sam się krzątam wokół tego", dodawał.

Z okazji dzisiejszych 80. urodzin popularnej spikerki, życzymy jej bardzo dużo zdrowia i szybkiego powrotu do ukochanego, który wiernie na nią czeka. 

Czytaj także: Mąż Bogumiły Wander odpiera zarzuty o zostawienie ukochanej chorej na Alzheimera. Prezenterka przebywa w specjalnym ośrodku

Bogumiła Wander, VIVA! 2/2015, Bogumiła Wander styczeń 2015
Fot. iotr Porebsky / Metaluna

Bogumiła Wander i Krzysztof Baranowski w sesji VIVY!, 2018 rok:

Krzysztof Baranowski, Bogumiła Wander, VIVA! maj 2018
Fot. Olga Majrowska

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Dziś pomaga mężczyznom, ją umocniła choroba ukochanego: „Diagnoza spadła na nas nagle. Rinke był na granicy życia i śmierci”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARINA ŁUCZENKO-SZCZĘSNA w intymnym wywiadzie chwilę przed narodzinami córeczki. HANNA ŻUDZIEWICZ I JACEK JESCHKE o zmiennych losach ich związku i bajkowym ślubie w Ligurii. MATTEO BRUNETTI: ambasador włoskiej kuchni i polskiej kultury o… włosko-polskich korzeniach. KOBIETY IKONY:  Santor, Kunicka, Rodowicz, Majewska, Sipińska, Sośnicka… – one rządziły zbiorową wyobraźnią w PRL-u.