MA 5 października 2015 10:45
1/9
Anna Przybylska
Copyright @Marlena Bielińska/Move Picture
1/9

Dziś mija pierwsza rocznica śmierci Anny Przybylskiej - jednej z najbardziej lubianych i najpiękniejszych polskich aktorek. Krystyna Pytlakowska, dziennikarka "Vivy!" i przyjaciółka Ani, na oczach której aktorka dojrzewała zawodowo i prywatnie, wspomina ją specjalnie dla viva.pl:

Dziś obudziłam się z poczuciem wielkiej straty. 5 października, rok temu umarła Ania Przybylska. Rok temu o godzinie 16 odebrałam sms-a od Małgosi Rudowskiej, menadżerki Ani, że aktorka odeszła. "Zmarła w domu godzinę temu. Informuję cię o tym  pierwszą" - dodała. I chociaż spodziewałam się takiej wiadomości, na czyjąś śmierć trudno się przygotować. Zwłaszcza, gdy z tą osobą było się blisko, jak ja, gdy zrobiło się z nią sama nie wiem już ile wywiadów. Gdy poznało się jej życie i towarzyszyło przy odchodzeniu.

 

Ania… Jeszcze w uszach słyszę jej głos z charakterystyczną chrypką i słowa padające szybko, jak z karabinu maszynowego. Myśl goniąca myśl, teraźniejszość i niezliczone dygresje. Zwierzenia o pracy, ale też te z życia prywatnego.

 

Poznałyśmy się, gdy Ania była początkującą aktorką, niedługo po premierze "Drugiej strony Venus". Wszystkich wtedy zadziwiła i zachwyciła. W tym zachwycie widzów, reżyserów, kolegów aktorów i zwykłych ludzi zanurzała się nieustannie.  Rozsiewała czar - ta energia  i te oczy - wielkie oczyska patrzące z naiwnością dziecka i doświadczeniem dojrzałej kobiety.

 

Ania… pełna życia i wiary, że wszystko się uda i Ania, która "zakumplowała się z Bogiem", mając świadomość przemijania. Chciała już tylko tak mało: dożyć wiosny, zobaczyć lato, iść na lody na Monciak. Już nie snuła wizji przyszłości, ról, jakie jeszcze zagra, przeżywania pierwszej miłości swojej córki - Oliwki. Wiedziała, że nigdy nie zobaczy swoich wnuków, ani dorastania synów. Ale wiedziała też, że ma coś bardzo cennego - swojego mężczyznę, który jej nie zawiódł, był przy niej do końca. Jarka. Dzielnego faceta, któremu powierzyła swoje dzieci.


Dziś jadę do Gdyni, spotkam  się z mamą Ani, Krysią, i być może z Jarkiem. Nie tracę z nimi kontaktu. Mama Ani stała mi się przez ten rok prawie tak bliska jak jej córka. Często do siebie telefonujemy, a nasze rozmowy dotyczą życia, a nie śmierci. Będę na mszy o 18.30, w kościele Najświętszej Marii Panny, tym samym, w którym Anię żegnano. I znowu opanuje mnie ochota, by do Ani zadzwonić i opowiedzieć jej, jak było. A ona odparłaby: "Krysieńko, nie płaczcie, jeszcze na pewno się zobaczymy".

Polecamy także: "Zobaczyłam, że Ania odchodzi. Ona też już to czuła". Mama Ani Przybylskiej w pierwszym wywiadzie po śmierci córki!

 

2/9
Anna Przybylska
Copyright @Marlena Bielińska/Move Picture
2/9
3/9
Anna Przybylska
Copyright @Iza Grzybowska/Voyk
3/9
4/9
Anna Przybylska
Copyright @Mateusz Stankiewicz/AF Photo
4/9
5/9
Anna Przybylska
Copyright @Iza Grzybowska/Voyk
5/9
6/9
Anna Przybylska
Copyright @Iza Grzybowska/Voyk
6/9
7/9
Anna Przybylska
Copyright @Mateusz Stankiewicz/AF Photo
7/9
8/9
Anna Przybylska
Copyright @Iza Grzybowska/Voyk
8/9
9/9
Anna Przybylska
Copyright @Iza Grzybowska/Voyk
9/9

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.