DZIEŃ MATKI

Lewandowska szczerze o porodzie i ciąży. „Nad wanienką leciały mi łzy, zasypiałam na dywanie”

Szokujące słowa trenerki!

Monika Katarzyna Krupska 26 maja 2018 16:30

Uchodzi za perfekcyjną mamę, jednak mało kto wie, że często zdarza jej się płakać! Ze zmęczenia, z bezsilności, a nawet z radości. Ania Lewandowska to wspaniała mama, która nie lubi mówić o swoich problemach. Z okazji Dnia Matki zdecydowała się, jednak udostępnić fanom bardzo szczery wywiad. „Rodziłam naturalnie. Sam poród był bardzo trudny”, powiedziała Katarzynie Burzyńskiej „Lewa”. 

Robert przez poród spóźnił się na trening 

4 maja 2017 roku, Ania Lewandowska urodziła córeczkę, Klarę. „Ciąża była wyczekana i wypielęgnowana. Przygotowywałam się do niej. Byłam bardzo świadoma swojego ciała przez cały ten okres. Ludzie mówili: jak Ty dobrze wyglądasz, masz tylko brzuszek. Ale to nie był przypadek, to była praca”, opowiadała Lewandowska.

„Pochodzę z katolickiej rodziny, moja mama jak się dowiedziała, że jest ze mną w ciąży, od samego początku modliła się do Matki Boskiej, ofiarując jej ten stan. Robiłam to samo, więc czas ciąży był dla mnie również czasem modlitwy. Przez kilka miesięcy trzymaliśmy tę informację w tajemnicy, chcieliśmy jak najdłużej cieszyć się tym stanem tylko w gronie rodziny”, zdradziła Ania. 

Dodała, że nie sądziła, że w Polsce zainteresowanie jej ciążą będzie tak duże. Gdy trenerka była w 5 miesiącu ciąży, jej mąż Robert Lewandowski już nie wytrzymał. Podczas meczu pochwalił się całemu światu, że wraz z żoną oczekują przyjścia na świat pierwszego dziecka. „To była jego decyzja, chciał cieszyć się jak każdy rodzic, tak normalnie, bez ukrywania”

„Życie z piłkarzem jest specyficzne, więc do końca stresowałam się, czy Robert będzie przy porodzie. Wyliczaliśmy datę, porównywaliśmy z meczami. Ostatecznie Robert przez poród spóźnił się na trening. Chciał, żeby ta informacja wyszła od nas, dlatego jako szczęśliwy i dumny tata podzielił się nowiną na swoim profilu. Rodziłam naturalnie. Sam poród był bardzo trudny. Moja mama była z nami cały czas na telefonie, czuła mnie bardzo mocno, wspierała mentalnie. To było dla mnie bardzo ważne”, opowiadała Ania. 

Ania Lewandowska o początkach macierzyństwa

Lewandowska uchodzi za perfekcyjną mamę. Ale początki rodzicielstwa nie były, tak piękne jak w filmach. „Nie było łatwo i mówię to wprost. Nieprzespane noce, Robert grający co 3 dni. Na początku nie miałam pomocy, często zasypiałam na dywanie, gdzie popadnie. Byłam sama. Bałam się, że ze zmęczenia zasnę przy Klarze. Pamiętam jak po 3 tygodniach pojechałam na zakupy sama, nie było mnie 40 minut. To był wyczyn!”, powiedziała Lewa. 

Dodała, że moment, w którym Robert pojechał na zgrupowanie był dla niej bardzo przykry. Dlaczego? Ponieważ wtedy po raz pierwszy musiała stawić czoła obowiązkom przy dziecku sama. „Pamiętam, jak się żegnaliśmy: była godzina 18.00, wiedziałam, że o 18.30 będę po raz pierwszy sama kąpała małą. Kiedy już to się stało, nad wanienką tak mi łzy leciały, tak płakałam, że Robert pojechał, że będziemy przez tygodnie same i że to on zawsze kąpał Klarę… Bardzo mi było smutno. Najgorsze jednak dla nas były nieprzespane noce. W pewnym momencie miałam wrażenie, że chodzę na czworakach, nie wiedziałam jak się nazywam”, mówiła. 

Ania po urodzeniu Klary słowo zmęczenie wykreśliła ze słownika. Stara się nie narzekać i podchodzić do wszystkiego pozytywnie, jednak nie wszystko da się ukryć na twarzy. „Ale zmęczenie i tak było. Któregoś dnia moja mama stanęła w drzwiach, zobaczyła mnie i natychmiast zarządziła: Dziecko Ty się połóż do łóżka, a ja zostaję z Klarą. Powiedziała mi, że w takim stanie jeszcze nigdy mnie nie widziała. Popłakałam się. Na szczęście szybko się regeneruję: po 3-4 godzinach snu mogę znów działać pełną parą, z tą samą motywacją i energią”, mówiła trenerka. 

Ciężki poród nie zniechęca Anny Lewandowskiej

Ania Lewandowska powiedziała w wywiadzie, że chce mieć jeszcze dzieci! Poród, który był ciężki, nie zniechęcił żony Roberta do dalszego macierzyństwa. „Wiele osób twierdzi, że się go zapomina – ja nie zapomniałam. Pamiętam wszystko. Ale potraktowałam to jako wyzwanie sportowe. Mówiłam sobie: dam radę. Ordynator szpitala, w którym rodziłam, powiedział mi, że gdyby nie moje przygotowanie fizyczne i żywieniowe, nie udało by mi się urodzić naturalnie. To był chyba najpiękniejszy komplement, jaki w życiu usłyszałam”, wyjawiła.  ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Joanna Przetakiewicz o tym, jak być szczęśliwą po 50.! A także trendy w modzie i urodzie na wiosnę i lato!