Andrzej Poczobut na wolności. Po 1860 dniach w białoruskim łagrze wrócił do Polski
1860 dni cierpienia. Nagle wszystko się zmieniło. Na granicy dochodzi do operacji, o której wiedzieli nieliczni. W cieniu politycznych rozgrywek zapadły decyzje, które przywracają wolność jednemu z najbardziej znanych więźniów białoruskiego reżimu.

To miał być kolejny dzień politycznych napięć. Zamiast tego stał się momentem, który poruszył miliony serc. Po 1860 dniach niewoli Andrzej Poczobut wrócił do Polski. I choć słowo „wolność” brzmi dziś donośnie, jego cena jest widoczna na pierwszych zdjęciach dziennikarza.
Andrzej Poczobut na wolności. Kulisy poruszającej wymiany
To wydarzyło się na polsko-białoruskiej granicy. Właśnie tam doszło do wymiany więźniów w formule „pięciu na pięciu”. Po jednej stronie Białoruś i Rosja. Po drugiej Polska. W negocjacje zaangażowanych było aż siedem krajów. Efekt? Andrzej Poczobut odzyskał wolność po dokładnie 5 latach od momentu zatrzymania przez białoruski reżim.
Na miejscu czekał premier Donald Tusk. To on jako jeden z pierwszych powitał Poczobuta w kraju. Do opinii publicznej szybko trafiło zdjęcie ze spotkania. Obraz, który mówi więcej niż słowa.
CZYTAJ TEŻ: Fani TzG domagają się odejścia Kasprzyk, Pavlović komentuje “Ewa nie jest profesjonalistką”
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Twitter i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Dziennikarz przez ostatnie lata przebywał w kolonii karnej w Nowopołocku, miejscu uznawanym za jedno z najcięższych więzień na Białorusi. Choć w 2024 i 2025 roku dochodziło do zwolnień więźniów politycznych, jego nazwisko ani razu nie pojawiło się na listach uwolnionych. Dopiero teraz, w wyniku skomplikowanej operacji dyplomatycznej, udało się doprowadzić do jego powrotu. „Jest w Polsce cały i zdrowy”, przekazał minister spraw zagranicznych, wicepremier Radosław Sikorski.
Te słowa brzmią uspokajająco. Jednak reakcje tych, którzy zobaczyli Poczobuta na zdjęciach, są pełne emocji. „Jak zobaczyłem zdjęcie, to od razu się popłakałem”, powiedział w Radiu RMF24 Aleś Zarembiuk, szef Białoruskiego Domu w Polsce. „Widać, że Andrzej Poczobut nie jest zdrowy. Widać, że jest po 5 latach bardzo ciężkich tortur i bardzo ciężkich przeżyć”, dodał.

Dyplomacja na najwyższym szczeblu
Cała operacja miała międzynarodowy charakter. Białoruskie media państwowe podały, że decyzję o uwolnieniu, w tym Andrzeja Poczobuta, podjął Alaksandr Łukaszenka. Z kolei wysłannik USA do spraw Białorusi, John Coale, ujawnił, że jego zespół pomógł doprowadzić do uwolnienia trzech Polaków i dwóch Mołdawian.
Radosław Sikorski nie pozostawił złudzeń co do roli Stanów Zjednoczonych. „To przykład doskonałego sojuszu z USA. Ten dzień nie byłby możliwy bez prezydenta Donalda Trumpa i jego decyzji”, podkreślił podczas konferencji. Dodał również: „Fakt, że mieliśmy kogoś na wymianę, bardzo pomógł, ale nie stałoby się to bez Donalda Trumpa”. Głos zabrał także ambasador USA w Polsce, Tom Rose. W emocjonalnym wpisie na platformie X zaznaczył, że uwolnienie Poczobuta to efekt wspólnych działań i „zdecydowanej dyplomacji”.
Choć polityczne kulisy tej operacji są imponujące, to właśnie ludzki wymiar tej historii porusza najmocniej. Zdjęcie Andrzeja Poczobuta, zmęczonego, naznaczonego latami cierpienia stało się symbolem ceny, jaką płaci się za wolność i przekonania.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Młynarska mówi o Łatwogangu i wspomina Owsiaka. Ma dla młodego influencera jedną radę
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Twitter i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
