Amerykański gwiazdor nie żyje. Miał zaledwie 32 lata. Tragiczne doniesienia z Brazylii obiegły świat
Tragiczne wieści obiegły świat. Oliver Tree nie żyje. 32-letni wokalista zginął w katastrofie śmigłowca w Rio de Janeiro. Artysta, który jeszcze niedawno dzielił się z fanami relacjami z Brazylii i przygotowywał się do kolejnych koncertów, był jedną z sześciu ofiar wypadku.

Oliver Tree nie żyje. 32-letni amerykański wokalista zginął 14 czerwca br. w katastrofie śmigłowca w Rio de Janeiro. Według doniesień mediów był jedną z sześciu ofiar tragedii. Kilka dni temu zapowiadał kolejne koncerty i dzielił się z fanami materiałami z Brazylii.
Oliver Tree nie żyje. Artysta miał 32 lata
To wiadomość, która wstrząsnęła fanami na całym świecie. Oliver Tree, amerykański wokalista i autor takich przebojów jak „Life Goes On” czy „Miss You”, nie żyje. Według doniesień zagranicznych mediów 32-letni artysta zginął w katastrofie śmigłowca, do której doszło 14 czerwca w Rio de Janeiro.
Jak podają media, muzyk był jedną z sześciu osób, które poniosły śmierć w tragicznym wypadku. Informacja o jego odejściu błyskawicznie obiegła świat, poruszając zarówno fanów, jak i branżę muzyczną.
Oliver Tree przebywał w Ameryce Południowej w związku z trasą koncertową „The World’s First World Tour”. Zaledwie kilka dni wcześniej, 6 czerwca, wystąpił przed publicznością w São Paulo. Przed artystą były kolejne koncerty — następny zaplanowano na 13 lipca w Lizbonie.

Katastrofa śmigłowca w Rio de Janeiro. Co wiadomo o wypadku?
Dramatyczne sceny rozegrały się 14 czerwca w dzielnicy Recreio dos Bandeirantes, położonej w południowej części Rio de Janeiro. To właśnie tam doszło do katastrofy śmigłowca, w której życie straciło sześć osób.
Okoliczności tragedii są poruszające. Jak podaje TMZ oraz CNN Brasil, w przestrzeni powietrznej nad Rio de Janeiro doszło do zderzenia dwóch śmigłowców. Jeden z nich runął na plac z pojazdami elektrycznymi. Chwilę później miejsce katastrofy stanęło w ogniu. Płomienie błyskawicznie objęły okoliczny teren, niszcząc co najmniej 20 samochodów. Na miejscu natychmiast rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja ratunkowa i zabezpieczanie terenu. W działania zaangażowano straż pożarną, służby miejskie oraz jednostki policji.
Wśród ofiar katastrofy znalazł się także Oliver Tree. Według dostępnych informacji w jednym ze śmigłowców znajdował się wyłącznie pilot, natomiast na pokładzie drugiej maszyny podróżowali muzyk oraz cztery inne osoby. Po zakończeniu procedur identyfikacyjnych potwierdzono, że 32-letni artysta był jedną z osób, które zginęły w tragedii.
Śledczy nieustannie pracują nad odtworzeniem przebiegu tragicznych wydarzeń. Eksperci zabezpieczają dowody, analizują uszkodzenia maszyn i zbierają informacje, które mogą pomóc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Twitter i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Ostatnie dni Olivera Tree. Miał dalekosiężne plany
Jeszcze kilka dni temu Oliver Tree zapowiadał kolejne koncerty i publikował materiały z Brazylii. Artysta przygotowywał się do intensywnej trasy koncertowej.
Muzyczna droga Olivera Tree rozpoczęła się bardzo wcześnie. Pierwsze sukcesy zaczął odnosić jeszcze jako nastolatek. Mając zaledwie 17 lat, występował pod pseudonimem Tree i współpracował z takimi artystami jak Skrillex oraz Zeds Dead. W 2013 roku wydał niezależny album, po czym na pewien czas wycofał się z działalności muzycznej, by dokończyć edukację. Prawdziwy przełom przyszedł jednak wraz z albumem „Ugly Is Beautiful”. Wydawnictwo, które ukazało się w 2020 roku, zapewniło mu międzynarodową rozpoznawalność i znalazło się w czołówce list sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Krążek pokrył się również złotem na amerykańskim rynku.
Z czasem Oliver Tree wyrósł na jedną z najbardziej charakterystycznych postaci współczesnej sceny muzycznej. Jego profile w mediach społecznościowych śledziły miliony fanów — ponad 2 miliony osób na Instagramie oraz prawie 7 milionów subskrybentów na YouTubie. Ogromną popularnością cieszyły się także jego największe hity „Miss You” i „Life Goes On”.
