Aleksandra Kurzak wystąpi w niezwykłym projekcje hollywoodzkiego gwiazdora. Tylko nam zdradza szczegóły
Aleksandra Kurzak nie zwalnia tempa! Właśnie zadebiutowała w nowej roli w nowojorskiej Metropolitan Opera, a wkrótce będzie pracować z hollywoodzkim gwiazdorem filmów akcji. Jackie Chan, bo o nim mowa, zatrudnił ją do swojej inscenizacji słynnej opery, do której chce włączyć elementy sztuk walki! Tylko u nas Aleksandra Kurzak ujawnia szczegóły tego oryginalnego przedstawienia.

Jej nazwisko znają wielbiciele opery na całym świecie. Aleksandra Kurzak występowała bowiem na największych scenach: Royal Opera House, Operze Wiedeńskiej, La Scali czy Metropolitan Opera. Teraz czeka ją jednak wyzwanie, jakiego w swojej karierze jeszcze nie miała. Wystąpi w inscenizacji "Turandota" w reżyserii Jackie Chana. Dla gwiazdora kina akcji będzie to debiut w tej roli. Jego pomysł na to przedstawienie jest rewolucyjny. W rozmowie z VIVĄ! Aleksandra Kurzak zdradza kulisy tego przedsięwzięcia.
– Jakie to dla ciebie uczucie wcielić się w nową rolę w „La Boheme” w Metropolitan Opera? Ostatnio grałaś tam Musettę, teraz Mimi. Dwie skrajne postacie.
Jest to moja 13 rola w MET. Zagrałam tu już ponad 100 spektakli, ale zawsze jest to niesamowite uczucie. Zwłaszcza że mogę teraz powrócić do „La Boheme” w innej roli. Zawsze było mi bliżej do Musetty, ze względu na mój charakter i osobowość. Mimi jest osobą bardzo spokojną, więc próbuję zrobić ją bardziej temperamentną. Chociaż muzyka napisana dla niej jest fenomenalna.
– Słyszałam, że ta inscenizacja „La Boheme” w MET jest spektakularna.
Tak! To jest słynna inscenizacja Zefirellego i jest grana na scenie MET od ponad 40 lat. Jest to najczęściej wystawiana opera w MET, zagrana już ponad 500 razy, ukochana przez publiczność. Jest absolutnie spektakularna, w II akcie wybudowano na scenie cały Paryż, do tego padający śnieg!
Czytaj także: Przypadek czy przeznaczenie? Aleksandra Kurzak i Roberto Alagna opowiadają o swojej miłości!
– Czy odczuwasz jeszcze stres przed premierami w MET?
Nie, stresu już nie ma. Jeśli tylko wszystko jest w porządku ze zdrowiem, to jest wielka radość i ekscytacja z każdego występu.
– Właśnie ogłoszono, że wystąpisz w „Turandot” z okazji setnej rocznicy premiery, podczas Festiwalu Pucciniego we Włoszech, a jako reżyser zadebiutuje aktor filmów akcji Jackie Chan. Podobno zamierza włączyć do przedstawienia sztuki walki. Każda z postaci otrzyma swoje wojownicze wcielenie. Jak Ci się podoba taka wizja "Turandota"?
Podoba mi się bardzo wizja wprowadzenia nazwiska ze świata kina do świata opery. Chociaż wydaje mi się, że to w ogóle nie ma znaczenia, czy to jest reżyser, czy aktor kina akcji, czy filmów dramatycznych. Wszystko zależy od człowieka i jego wizji. Było wielu znanych reżyserów filmowych, którzy z operą sobie nie poradzili, a np. Franco Zefirelli stał się ikoną w operze. Nigdy nie ma pewności, czy to się uda, czy nie. Widziałam propozycje projektów do „Turandota” i wyglądają przepięknie. Jestem bardzo pozytywnie nastawiona, czekam na pierwsze spotkanie z reżyserem i jestem absolutnie otwarta na taka współpracę, bo dzięki temu się o tym mówi.
– Niedawno głośnym echem odbiły się słowa Timothée Chalamet, że operą i baletem nikt się nie interesuje.
Oberwał za to mocne ciosy, ale paradoksalnie dzięki temu, oczy całego świata zwróciły się właśnie w stronę opery i baletu. Niektóre teatry nawet się pochwaliły, że niesamowicie wzrosła sprzedaż biletów i zainteresowanie. Opera nie zginie, ma miliony fanów na całym świecie, sale są wypełnione po brzegi i trudno dostać bilety. Chyba większy problem jest z kinami, które są zamykane, albo na seansie jest garstka widzów. Także, wielbiciele opery mogą spać spokojnie.
Zobacz również: Wybitna śpiewaczka operowa oraz ceniona dziennikarka. Przyjaźń Aleksandry Kurzak i Marzeny Rogalskiej
