Weronika Kostyra 28 listopada 2016 07:15
1/6
Agnieszka Holland, "Viva!" nr 8 2011
Copyright @Krzysztof Opaliński
1/6

Agnieszka Holland kończy dziś 68 lat!

 

Uznana reżyserka od lat dzieli swój czas pomiędzy Polskę, Stany Zjednoczone oraz Francję. Jej dzieła są znane na całym świecie – m.in. trzykrotnie były nominowane do Oscara oraz otrzymały wiele innych nagród i wyróżnień. Za granicą odnosi sukcesy nie tylko artystyczne, ale i komercyjne. Tworzy także scenariusze. Ponadto jest Członkiem Europejskiej Akademii Filmowej, a od roku 2014 przewodniczącą jej zarządu, jako pierwsza kobieta.

 

Jej młodsza siostra, Magdalena Łazarkiewicz, oraz córka, Katarzyna Adamik, także są reżyserkami, i jak same mówią tworzą filmowy klan. Z córką i siostrą udzieliła "Vivie!" wywiadów, które teraz przypominamy, a także życzymy Pani Agnieszce dalszych spektakularnych sukcesów.

 

Zobacz także: Cały wywiad z Agnieszką Holland i Kasią Adamik z 2008 roku.

 

Jak traktuje swoją pracę? Czy tworzenie filmu może być terapią, lekiem na zło? Na to pytanie odpowiedziała w 2011 roku Romanowi Praszyńskiemu.

Ta praca wymaga totalnego zaangażowania. Człowiek wchodzi na półtora roku do tunelu i nigdy nie wie, gdzie wyjdzie. I jak świat przyjmie to urodzone pod ziemią dziecko. Ale jednocześnie jest w tym coś takiego, że musimy to robić. To jest tworzenie światów. Jak bohater „Sali samobójców” uciekamy w drugi, wirtualny świat. Tam mamy władzę nad rzeczywistością. Na początku nic nie ma, trochę kabli, a my coś robimy i nagle jest opowiedziane życie. To narkotyk. I daje poczucie sensu. Dla reżysera to satysfakcja. Nigdy nie mogłam zrozumieć, jak to wytrzymują normalni ludzie w ekipie, ludzie różnych zawodów, którzy w tym uczestniczą inaczej niż my.

2/6
Agnieszka Holland z siostrą, Magdaleną Łazarkiewicz, "Viva!" nr 8 2011
Copyright @Krzysztof Opaliński
2/6

Można spotkać się z opiniami, że Agnieszka Holland na planie filmowym jest bezwzględna, wymagająca, niecierpliwa. Czy jest tak naprawdę?

Cierpliwości rzeczywiście mam coraz mniej. Wtedy burczę. Albo staram się zapanować nad tą cechą, albo dobieram sprawdzonych współpracowników, z którymi rozumiemy się w pół słowa. Na planie trzeba ludzi szanować i lubić. Trzeba kochać aktorów, bo oni potrzebują miłości, jak dzieci. Dawać im poczucie bezpieczeństwa. Ale też wymagać.

A jakie relacje ma z siostrą?

Stosunek siostrzany nie jest stosunkiem słodkoharmonijnym. To jest zawsze rywalizacja. O uwagę rodziców, o ich miłość, o jakieś dobra. Wychowałyśmy się w domu, który nie był biedny, ale też daleko mu było do zamożności. Nie miałyśmy wszystkiego i mama – ojciec odszedł, gdy byłyśmy dziećmi – musiała naprawdę ciężko pracować, by wiązać koniec z końcem. Więc były walki o cukierki. Potem ten element rywalizacji trwał. Dlatego w świadomym życiu trzeba tę relację budować, jeżeli chce się, żeby była głęboka, szczera, tolerancyjna. Żeby była w tym miłość

3/6
Agnieszka Holland z siostrą, Magdaleną Łazarkiewicz, "Viva!" nr 8 2011
Copyright @Krzysztof Opaliński
3/6

Agnieszka Holland studiowała w Pradze w ówczesnej Czechosłowacji. Trafiła wtedy do więzienia podczas tzw. „praskiej wiosny”…

Tak, za próbę obalenia siłą krajów układu socjalistycznego – tak to było sformułowane. Miałam wtedy duszę rewolucjonistki. Nie umiałam stać z boku. Po wejściu wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji zaangażowałam się, dość zresztą incydentalnie, w studencką działalność opozycyjną. Dostałam za to półtora roku w zawieszeniu. Przesiedziałam raptem sześć tygodni w areszcie. Mogę powiedzieć, że mi się upiekło. Bałam się tylko w pierwszej chwili. Moją główną cechą jest ciekawość. Chciałam wiedzieć, jak to będzie, jak to się przeżywa. Cały czas myślałam: a może z tego będzie film? Próbowałam ogrywać przeciwnika. Był taki moment w śledztwie, że mogłam kogoś wydać, powiedzieć, kto mi pomagał na tym powielaczu, ale udało mi się wyłgać. Oczywiście byłam młoda i naiwna. Lecz przeczytałam całą literaturę rewolucyjną i wydawało mi się, że można kombinować nawet w więzieniu. Oczywiście tak, żeby nikogo nie wkurzyć. Byłam w środku machiny ubeckiej. Strażnicy byli bardzo brutalni, nie chciałam być pobita. Nie jestem masochistką. Dramatyczne doświadczenia, jeśli nie są skrajne – jeżeli nie jest to, dajmy na to, obóz koncentracyjny – mogą człowieka wzmocnić. Po więzieniu w Czechach zaczęłam inaczej patrzeć na ludzi. Dzieliłam ich na takich, z którymi fajnie by się siedziało. I na takich, z którymi niefajnie.

4/6
Agnieszka Holland z córką, Kasią Adamik, "Viva!" nr 20 2008
Copyright @Michał Szlaga
4/6

Z kolei w 2008 roku, przy okazji wywiadu udzielonego razem z córką, Agnieszka Holland powiedziała jakim była dzieckiem.

Moja mama mówi, że od dziecka byłam wyrazista. Miałam pięć lat, kiedy, nie mówiąc nikomu, wyszłam sama z przedszkola i parę ruchliwych przecznic dalej znalazłam dom.

5/6
Agnieszka Holland z córką, Kasią Adamik, "Viva!" nr 20 2008
Copyright @Michał Szlaga
5/6

Czy Agnieszka Holland uważa, że w Polsce można zrobić dobry film?

Można! W komunistycznej niewoli nie można było nawet kupić mięsa, ale filmy się robiło. Perfekcjonizm w dochodzeniu do celu jest niezbędny, jeśli robi się coś, co choć ociera się o sztukę. Albo dobre rzemiosło. Nie kupi pani krzesła z krótszą nogą i porysowanego stołu. Chodzi mi o proste rzeczy, żeby dźwięk było słychać, a aktorzy grali tak, że uwierzy im pani, że są postaciami. Zadowalanie się przeciętnością jest zabójcze dla środowiska, kultury. Podnoszenie poprzeczki jest niezbędne, jeśli mamy funkcjonować nie jako grajdoł, tylko duży europejski kraj.

6/6
Agnieszka Holland z córką, Kasią Adamik, "Viva!" nr 20 2008
Copyright @Michał Szlaga
6/6

Jak Agnieszka Holland znosi ciągłe podróże i jak odpoczywa?

Wolę wynająć mieszkanie niż mieszkać w hotelu. Zmieniam je w „swoje”. Pojawiają się kwiatki, świeczki. Jest w tym zawodzie coś tułaczego. Z wiekiem czuję większą potrzebę stabilizacji. I uwielbiam być sama. Lubię spotykać się z ludźmi, ale odpoczywam tylko sama.

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Aktorka żyje eko, chce zmieniać i chronić świat! „Nabrudziliśmy, musimy posprzątać, to nasz obowiązek. Albo zginiemy”, mówi MAJA OSTASZEWSKA. Antropolożka, wykładowczyni. Jak być matką, uczyła się od… szympansów - JANE GOODALL. TOMASZ MICHNIEWICZ: „W masowym wydaniu turystyka jest niszczycielską siłą, za co biorę częściową odpowiedzialność”, mówi. A także: słoni jest coraz mniej, coraz częściej rodzą się bez słoniowych ciosów. Czy można im skutecznie pomóc? W świecie zwierząt: Ferenstein-Kraśko, Sarapata, Zgrabczyńska, Olbrychscy, Tuszyńska, Urbańska, Jemioł, Dowbor… Zwierzęta są dla nich jak rodzina.