Agata Wróbel, 21.08.2004, Igrzyska olimpijskie 2004
Fot. East News
O TYM SIĘ MÓWI

Agata Wróbel – jak dzisiaj wygląda życie najpopularniejszej niegdyś sztangistki i mistrzyni świata?

„Lubiła i nadal pewnie lubi chodzić własnymi ścieżkami"

Marta Nawacka 28 sierpnia 2022 09:03
Agata Wróbel, 21.08.2004, Igrzyska olimpijskie 2004
Fot. East News

Jej karierę śledziła cała Polska. Wszyscy fani doskonale kojarzyli charakterystyczne warkoczyki Agaty Wróbel i z zapartym tchem patrzyli, jak zdobywa kolejne medale i najlepsze życiowe osiągnięcia. Sportsmenka w pewnym momencie zakończyła swoją karierę, zbierała pieniądze na leczenie ciężkiej choroby, z którą musiała się mierzyć. Z czasem wyjechała z kraju, pracowała przy segregacji odpadów... Jakiś czas temu na dobre zniknęła z mediów i słuch o niej zaginął. Jak wygląda jej życie? Dzisiaj obchodzi swoje 41. urodziny.

Agata Wróbel – kariera

Wbrew pozorom, mistrzyni świata i Europy nie chciała zostać sztangistką „od zawsze”. Jako dziecko marzyła, by być kucharką, a później krawcową, jednak nie zgodziła się na to jej mama. Irena Morawska w reportażu dla Wysokich Obcasów pisała, że Agata przez długi czas opiekowała się młodszą siostrą, Ewą. W szkole nie była zbyt lubiana i często słyszała pod swoim adresem wyzwiska. W wolnym czasie odreagowywała ćwicząc podnoszenie ciężarów. Nie traktowała tego jednak poważnie, nie wiązała ze sztangą przyszłości, a jej treningi nie były regularne. Pierwszy złoty medal zdobyła w trójboju siłowym, ale... nawet to nie zmotywowało jej do kontynuowania ćwiczeń.

Agata Wróbel na poważnie zajęła się sportem dzięki Ryszardowi Soćko. To on namówił ją na wyjazd do Siedlec, a po trzech miesiącach poleciała na mistrzostwa Europy dziewcząt do 16 lat i przywiozła z nich złoty medal. Jako 17-latka została mistrzynią Europy. Z czasem przychodziły następne sukcesy, m.in. mistrzostwo świata, brązowy i srebrny medal olimpijski oraz najwyższe tytuły mistrzostw Polski. W 2006 roku sportsmenka zawiesiła karierę ze względu na wirusa zapalenia wątroby typu C, którego u niej zdiagnozowano. W 2009 roku wróciła do sportu, by rok później ponownie z niego zrezygnować, tym razem ostatecznie.

Czytaj również: Róża Kozakowska o dzieciństwie: „Upadłam na kolana i prosiłam Boga, by mnie zabrał”

Agata Wróbel, 21.08.2004, Igrzyska olimpijskie 2004
Fot. East News

Agata Wróbel na Igrzyskach olimpijskich w 2004 roku

Choroba Agaty Wróbel i zbiórka na leczenie

W styczniu 2019 roku Agata Wróbel zwróciła się do Internautów o pomoc. Sportsmenka cierpiała na cukrzycę oraz neuropatię cukrzycową. Mistrzyni świata i Europy nie było jednak stać na leczenie... Założyła zbiórkę, której celem początkowo było 20 tysięcy złotych. Odzew fanów był ogromny. To przyjaciele namówili ją, by odważyła się poprosić o pomoc, bo również ma do tego prawo. „Kiedy odnosiłam sukcesy, starałam się pomagać ludziom wokół mnie. (...) Teraz znajduję się w sytuacji, w której mam na sobie stres związany z wieloma zobowiązaniami finansowymi przez naiwność, dobre serce, a także z powodu wielu innych rzeczy, które wydarzyły się w moim życiu. Choruję na cukrzycę i mam neuropatię cukrzycową, która powoduje ciągły ból w moich rękach i stopach. Muszę codziennie przyjmować silne środki przeciwbólowe. Koszty tych leków są kolejnym obciążeniem”, pisała była sztangistka na portalu Zrzutka.pl. Organizatorzy zbiórki nie podali jednak sumy, jaką Agata Wróbel ostatecznie chciała uzbierać, ani tej, jaką zebrała. Sama zainteresowana ukryła te dane.

Niestety, nie wiadomo, co dalej działo się ze zdrowiem byłej sztangistki. Załączyła co prawda wymagane dokumenty potwierdzające chorobę, ale nikt nie wie, czy rozpoczęła leczenie. Ryszard Soćko namawiał Agatę Wróbel, by była w kontakcie z fanami i osobami, które jej pomogły. Kobieta jednak zdecydowała się tylko na jeden krótki wpis na Facebooku. „Nie zmarnuję szansy od tylu dobrych ludzi. Obiecuję. Proszę tylko o czas”, pisała. „Nie wiem, co się dzieje obecnie z Agatą”, przyznał także jej były trener. Gdy trwała zbiórka sportsmenka rozmawiała z nim nawet kilka razy dziennie, potem przestała dzwonić. „Mam nadzieję, że odpowiednio wykorzystała te pieniążki i rozpoczęła leczenie, bo zdrowie jest najważniejsze”, dodawał Ryszard Soćko.

Z Agatą Wróbel przez długi czas nie było kontaktu. Nie było też wiadomo, czy zaczęła leczyć depresję i stany lękowe, które pojawiły się po śmierci jej mamy w 2016 roku. „Głęboka depresja, lęki i napady paniki towarzyszą mi codziennie. Szukam pomocy. (...) Nie wiem czy moja głowa wytrzyma to upokorzenie, ale kilku przyjaciół, którzy chcieli mi pomoc jak tylko mogli (a ja nie potrafiłam przyjąć pomocy), powiedzieli że ja też mam prawo o nią prosić”, pisała sztangistka.

Zobacz także: Niezwykły talent, wspaniała charyzma... potworna choroba. Kim była Kasia Markiewicz?

Agata Wróbel podczas treningu, 20.11.1998
Fot. East News

Agata Wróbel podczas treningu w 1998 roku

Agata Wróbel – co obecnie dzieje się z byłą sztangistką?

Grzegorz Pajda, komentator sportowy Eurosportu i TVP Sport twierdzi, że Agata Wróbel od 2015 roku mieszka w Bielsku-Białej i tam wynajmuje mieszkanie. Ryszard Soćko, były trener sztangistki, twierdzi zaś, że należy jej szukać w Anglii. Większość osób, jeśli nie wszystkie, które mają kontakt ze sportsmenką, kontaktuje się z nią za pośrednictwem Facebooka. Bez kontaktu osobistego, a nawet telefonicznego, tylko pisanie wiadomości. Były angielski strongman, a zarazem partner życiowy Agaty Wróbel, Colin Anderson, także nie udziela informacji mediom. Według Grzegorza Pajdy, sztangistka unika mediów jak ognia. „Agata sparzyła się kilka razy na dziennikarzach. Nie dziwię się, że nie podjęła kontaktu”, dodawał mężczyzna.

W 2007 roku, podczas przerwy w karierze sportowej Super Express zaskoczył artykułem o byłej sztangistce, według którego Agata Wróbel wyjechała do Anglii i pracuje w sortowni śmieci. Jak wiemy, do sportu wróciła w 2010 roku, zdobyła mistrzostwo Polski, wzięła udział w mistrzostwach Europy, a potem finalnie porzuciła sport i wróciła do Wielkiej Brytanii. Od tego czasu urwał się kontakt z byłą sztangistką i informacje o tym, co się z nią dzieje. Były trener, Ryszard Soćko, twierdzi, że Agata podejmowała się w Anglii różnych prac dorywczych, z partnerem życiowym próbowali nawet podjąć się pracy związanej ze sportem. Sportsmenka zainteresowała się crossfitem, podobno chciała nawet zostać instruktorką i prowadzić zajęcia. „Miałem wątpliwości, czy to jest dla niej. Crossfit wymaga żelaznej kondycji, zupełnie innych umiejętności i predyspozycji niż te, które ma Agata. Chyba nic z tego nie wyszło”, przyznał jej trener.

W 2012 roku była płotkarka Grażyna Rabsztyn, która pracowała przy Polskim Komitecie Olimpijskim podjęła próbę zorganizowania sztangistce zajęcia przy misji olimpijskiej w Londynie, a później coś na stałe, ale bezskutecznie. Agata Wróbel wróciła więc do Polski. „Przed igrzyskami w Rio de Janeiro przeżyła bardzo mocno śmierć matki. Była już w Polsce, naprawdę mocno ją to wszystko wstrząsnęło. Przykra sprawa”, mówił Grzegorz Pajda. To był 2016 rok. Agata skończyła wtedy 35 lat, miała więc prawo ubiegać się o świadczenie olimpijskie, czyli tzw. „emeryturę olimpijską”. Świadczenie zostało jej przyznane i wynosi ponad 2600 zł miesięcznie. Nie wiadomo jednak, czy kobieta i jej partner żyją tylko z tego, czy mają inne źródła dochodów. Według Grzegorza Pajdy, Agata Wróbel jest wyjątkowo nieufna. „Agata jest bardzo nieufną dziewczyną. Pamiętam, jak otrzymałem zadanie nakręcić jej drogę na igrzyska olimpijskie w Atenach. Kamera Eurosportu towarzyszyła jej praktycznie codziennie w treningu. Zaczęliśmy pracę w lipcu, może sierpniu, a dopiero w listopadzie poczułem, że przełamaliśmy pierwsze lody i współpraca zaczęła się układać. Po czterech miesiącach!”, wspominał. Były trener, Ryszard Soćko dodawał: „Lubiła i nadal pewnie lubi chodzić własnymi ścieżkami. Była uparta, trudno było ją przekonać do zmiany nawyków, miesiącami prosiłem, aby zmieniła na przykład sposób treningu”.

W grudniu 2015 roku Agatę Wróbel zaproszono na uroczystą galę 90-lecia Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, ale się nie pojawiła. W styczniu 2018 roku miała być obecna podczas spotkania prezydenta Andrzeja Dudy ze sportowcami z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. Również nie przyjechała. „Rozmawiałem z nią o tej gali, miała przyjechać, ale w ostatniej chwili wypadła jej ważna sprawa”, mówił prezes związku, Mariusz Jędra. Według Grzegorza Pajdy, Agata ma ogromny potencjał zarówno szkoleniowy, jak i marketingowy i powinien zostać wykorzystany przez polskie ciężary. Nie ma jednak żadnych kursów, które mogłyby umożliwić jej pracę trenera, ale komentator sportowy dodaje, że „to tylko dokumenty, które z odrobiną dobrej woli można szybko ogarnąć. Ona jeszcze jako zawodniczka charakteryzowała się doskonałym zmysłem i nosem trenerskim”. Prezes Mariusz Jędra twierdzi, że jeśli tylko Agata wykaże chęć współpracy, to na pewno wspólnie uda im się znaleźć rozwiązanie. „Znamy się dobrze, swego czasu wspólnie trenowaliśmy, spotykaliśmy się na zawodach. Teraz często wymieniamy się myślami. Jeżeli tylko Agata będzie chciała podjąć jakąkolwiek współpracę ze związkiem, zrobię wszystko, aby jej pomóc, aby spowodować, że wróci do naszego środowiska i dobrze będzie się w nim czuła”. Grzegorz Pajda przypomina jednak, że Agata Wróbel sama nie poprosi o pomoc. „Agata to osoba, która nigdy nie przyjdzie po pomoc, nie będzie prosić i błagać o wsparcie, jest charakterna i pochodzi z gór, co też nie jest bez znaczenia. Jeżeli związek chce jej dać pracę, to musi sam wyjść z taką inicjatywą”. „Spokojnie i delikatnie. Nic na siłę. Jesteśmy w kontakcie, rozmawiamy, to jest najważniejsze”, dodawał Mariusz Jędra. Póki co była sztangistka nie skorzystała z takiej możliwości i w dalszym ciągu unika jakiegokolwiek rozgłosu. Możemy przypuszczać, że faktycznie mieszka teraz w Bielsku-Białej, co wynika z postów udostępnianych czasem przez jej partnera na Facebooku.  

Czytaj też: Jakub Rzeźniczak po raz pierwszy o śmierci synka. „Do końca wierzysz”

Agata Wróbel z narzeczonym Colinem Andersonem, 6.03.2010, Warszawa
Fot. LESZEK FIDUSIEWICZ/REPORTER

Agata Wróbel z narzeczonym Colinem Andersonem w Warszawie w 2010 roku

TAGI #sport

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Czy czas zabliźnia rany, zaciera pamięć? Co sądzą o filmie „Ania”? BLISCY ANNY PRZYBYLSKIEJ w poruszającej, intymnej rozmowie. BARBARA ROMANOWICZ-TORZEWSKA I MAREK TORZEWSKI: słynny polski tenor i aktorka. Od 40 lat razem. Na dobre i na złe. Niezmiennie w sobie zakochani. Ich wyznania brzmią jak piękna miłosna aria. DOROTA GARDIAS: wydawałoby się, że ma wszystko: urodę, talent, popularność, miłość widzów i udaną córeczkę Hanię. A jednak los jej nie rozpieszcza… RADOSŁAW ŚMIGULSKI zarządza Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Czy sam jest… fanem kina? KRÓLOWA ELŻBIETA II i jej wielkie miłości…