Reklama

Justyna Steczkowska zaczynała z całym pokoleniem nowych, młodych wokalistek w latach 90. Kasia Kowalska, Kayah, Edyta Bartosiewicz, Edyta Górniak – wszystkie debiutowały, kiedy nasz profesjonalny rynek muzyczny dopiero się tworzył. Nie było łatwo, dlatego Justyna Steczkowska wspominała, że nieraz brakowało jej pieniędzy na jedzenie, ale wolała oszczędzać i inwestować w siebie niż wydawać na zakupy. Poza tym była w gronie wokalistek, które chciały przede wszystkim występować, śpiewać, wydawać płyty. Wszyscy dopiero uczyli się zasad show biznesu i wolnego rynku. Chociaż był boom na jej piosenki, ona sama, jak wspominała niewiele z tego miała. Jak inni debiutujący w tamtym czasie artyści nie wiedziała jak zadbać o umowę, nie miała prawnika. To przyszło dopiero z czasem.

Czytaj także: Tak wygląda 12-letnia córka Justyny Steczkowskiej. Helena zadebiutowała przed kamerą i zachwyciła widzów. „Piękna kopia mamy”

Zanim znalazła się w gronie obiecujących nowych twarzy, była po prostu dziewczynką wychowującą się w licznej rodzinie. Muzyka była nie tyle dodatkiem do życia, co jego naturalnym rytmem. Zajrzyjmy do historii Justyny Steczkowskiej...

Wychowała się z dala od wielkich centrów show-biznesu

Justyna Maria Steczkowska przyszła na świat jako czwarte z dziewięciorga dzieci Danuty i Stanisława Steczkowskich. Dorastała w Stalowej Woli, z dala od wielkich centrów show-biznesu, w domu, gdzie nie było miejsca na gwiazdorskie ambicje, ale było bardzo dużo miejsca na wrażliwość, pracowitość i wzajemną pomoc. Jej ojciec był dyrygentem, organistą i nauczycielem muzyki, mama zaś obdarzona była pięknym głosem i niezwykłą dobrocią. Justyna Steczkowska do dziś mówi o mamie z ogromnym wzruszeniem. To właśnie ona uczyła dzieci, że człowieka mierzy się nie sukcesami, lecz sercem, jakie okazuje innym.

W domu Steczkowskich muzyka rozbrzmiewała niemal bez przerwy. Była sposobem na wspólne życie. Rodzina stworzyła własny zespół, z którym występowała w całej Polsce, a później także poza granicami kraju. Młoda Justyna występów uczyła się obok rodzeństwa, podczas rodzinnych prób, koncertów i wspólnych podróży.

Czytaj również: Nagranie Steczkowskiej rozpaliło internet. W Opolu szykuje się prawdziwe widowisko

Justyna Steczkowska miała być skrzypaczką, została bez studiów i bez pieniędzy

Początkowo wydawało się, że jej przyszłość będzie związana przede wszystkim ze skrzypcami. W 1991 roku z wyróżnieniem ukończyła liceum muzyczne w Rzeszowie, a następnie rozpoczęła studia w klasie skrzypiec na Akademii Muzycznej w Gdańsku. Jednak coraz silniej uświadamiała sobie, że jej drogą będzie śpiew. W końcu podjęła odważną decyzję o rezygnacji ze studiów i postawieniu wszystkiego na jedną kartę. To nie był łatwy krok, bo umowa z rodzicami była taka, że dostaje od nich pieniądze pod warunkiem studiów. "Jeśli ktoś nie studiował, to nie dostawał pieniędzy z domu. Taka była umowa, więc nie miałam zamiaru stać i płakać, że teraz czegoś potrzebuje. Jak się uczysz to okej, jeśli nie, musisz znaleźć swoją własną drogę", opowiadała w rozmowie z Anną Kolasińską. Opowiadała też, jak pod wieczór jeździła na targ, by kupować tańsze, niesprzedane warzywa. Schudła, bo ledwo wiązała koniec z końcem.

Justyna Steczkowska próbowała zdawać na studia bliższe jej pasji do śpiewania. Starała się o indeks na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach, ale bez powodzenia. Nie dostała się też na wydział wokalno-aktorski Akademii Muzycznej w Gdańsku. Zanim jej nazwisko stało się znane, występowała więc w klubach jazzowych, śpiewała w zespołach rockowych i szukała własnego artystycznego języka. Śpiewała w zespołach Agressiva 69, Wańka Wstańka, Revolutio Cordis oraz zespołach jazzowych, m.in. z własną grupą Shoco i duetem Duo My. Te doświadczenia nauczyły ją muzycznej odwagi i sprawiły, że nie dała się zamknąć w żadnych gatunkowych ramach.

justyna-steczkowska-viva-pazdziernik-2015-314307-GALLERYBIG-e72db6b
Marcin Urbański/Ewa Gil/Justyna Steczkowska

Droga do kariery, „Boskie Buenos”, Irena Santor o młodej Justynie

Przełom nastąpił w 1994 roku. Program „Szansa na sukces” odmienił życie młodej wokalistki. Jej brawurowe wykonanie piosenki Kory „Boskie Buenos” zachwyciło publiczność i jurorów. Nagle dziewczyna ze Stalowej Woli znalazła się w centrum uwagi całej Polski. Dla wielu był to początek kariery Justyny Steczkowskiej, ale tak naprawdę był to jedynie moment, w którym kraj dostrzegł talent rozwijany przez lata w cieniu rodzinnego domu i niezliczonych godzin pracy.

Sukces w telewizyjnym programie otworzył jej drogę do festiwalu w Opolu. Tam zdobyła Grand Prix za piosenkę „Moja intymność” i potwierdziła, że nie jest jednosezonową sensacją. Irena Santor apelowała: „Nie zgubmy tej perły”. Rok później reprezentowała Polskę podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w Dublinie. Zaśpiewała tam piosenkę „Sama” i zajęła 18. miejsce. Dalekie, ale jeszcze niedawno występowała z rodzeństwem na rodzinnych koncertach. A teraz śpiewała przed milionami widzów w całej Europie.

Kolejny przełom: współpraca z Grzegorzem Ciechowskim, czyli Ewą Omernik

Byli jednym z najważniejszych duetów muzycznych lat 90. Ich współpraca rozpoczęła się tuż po tym, jak Justyna Steczkowska zaistniała w programie „Szansa na sukces”. Grzegorz Ciechowski stał się dla niej mentorem, który oszlifował jej muzyczny styl. Podczas pracy nad debiutanckim albumem "Dziewczyna Szamana" z 1996 roku wokalistka zmagała się z samotnością. Grzegorz Ciechowski zaprosił ją wtedy do swojego domu w Kazimierzu Dolnym, gdzie przez kilka miesięcy mieszkała z jego rodziną, co wspomina jako niezwykle ciepły i rodzinny okres.

Przez lata w mediach pojawiały się spekulacje o ich romansie. Steczkowska wielokrotnie odnosiła się do tych plotek, podkreślając, że nigdy nie byli parą. Ich relacja miała charakter przyjacielski, zawodowy i opierała się na ogromnym wzajemnym podziwie oraz artystycznej chemii. „Trafiłam na czas, gdy on był po rozwodzie z Małgosią Potocką i już był w związku z Anią, i z tą Anią mieszkał w Kazimierzu Dolnym, mieli swoje dziecko [...]. Byłam z nimi w domu przez prawie trzy miesiące dzień w dzień, bo pracowaliśmy nad płytą. Był uroczy, miły, spokojny, zabawny [...], ale naprawdę nie podkochiwałam się w nim”, mówiła w rozmowie z Magdą Mołek. Ciechowski pisał dla niej jako Ewa Omernik. Przyjął ten pseudonim, by nie przytłoczyć swoim nazwiskiem początkującej jeszcze wtedy wokalistki.

justyna-steczkowska-z-mezem-i-dziecmi-viva-kwiecien-2006-334844-GALLERY600-8e838c2
Marek Straszewski

Justyna Steczkowska: To byłam ja

Justyna Steczkowska opowiadała, że piosenka „Dziewczyna szamana” odniosła sukces, bo wszystko tam zagrało. Grzegorz Ciechowski umiał nowocześnie wyprodukować utwór, piosenka była bardzo dobra, a sama Justyna, która była inna niż wszyscy, chodziła wtedy w czarnych strojach i pasowała do wizerunku dziewczyny szamana. „To byłam prawdziwa ja”, mówiła w jednej z rozmów. Pierwsze płyty Justyny Steczkowskiej, „Dziewczyna Szamana” i „Naga”, były efektem współpracy z Grzegorzem Ciechowskim. Zostały obsypane nagrodami. A ich wspólne hity, takie jak „Dziewczyna szamana”, „Oko za oko, słowo za słowo”, „Niekochani” czy „Grawitacja”, weszły do historii polskiej piosenki.

Zarobione przez Justynę Steczkowską pierwsze 100 milionów ( dzisiaj to byłoby ok. 10 tysięcy złotych) wynieśli z tatą z banku w walizce z szyfrem. Jej tata naprawił za to dach w domu w Stalowej Woli. Od pamiętnego dla Justyny Steczkowskiej 1996 roku minęło 30 lat, które wraz z artystką będziemy świętować na opolskim festiwalu.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...