Regina Pisarek marzyła o spokojnej starości. Gdy w końcu zaczęła cieszyć się życiem, spotkał ją tragiczny wypadek
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
NIEZWYKŁE HISTORIE

Regina Pisarek marzyła o spokojnej starości. Gdy w końcu zaczęła cieszyć się życiem, spotkał ją tragiczny wypadek

Żołnierze tłumnie przybywali na jej koncerty

Dorota Falkowska 10 kwietnia 2023 17:30
Regina Pisarek marzyła o spokojnej starości. Gdy w końcu zaczęła cieszyć się życiem, spotkał ją tragiczny wypadek
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Regina Pisarek była wykonawczynią takich utworów, jak "Nie warto było", "Co to za miłość", "Opowiedz nam ojczyzno" i obdarzoną wyjątkowym głosem artystką. Niestety ówczesne władze skutecznie uniemożliwiały rozwój jej kariery muzycznej. Doceniono ją z kolei na znienawidzonym Zachodzie, co zrodziło jeszcze więcej uprzedzeń do Reginy Pisarek w kraju. Kochali ją za to żołnierze, którzy tłumnie znali i śpiewali piosenki artystki. Kiedy znalazła się w spokojnym punkcie swojego życia, u boku ukochanego człowieka i ciesząca się na "jesień życia", zginęła w tragicznym wypadku...

[Ostatnia aktualizacja treści na VUŻ 26.03.2024 r.]

Regina Pisarek: wokalistka PRL-u. Droga do kariery 

Regina Pisarek urodziła się 25 marca 1939 r. w Warszawie. Dorastała podczas II wojny światowej. Od dziecka czuła zamiłowanie do muzyki. Będąc nastolatką, uczęszczała do Liceum Pedagogicznego oraz Średniej Szkoły Muzycznej, a w 1958 r. zgłosiła się do konkursu dla amatorów, które organizowało Polskie Radio. Nie wygrała głównej nagrody, ale za to dwa lata później miała szansę trafić do Studia Piosenki ZAKR, które prowadził piosenkarz, Julian Sztatler.

Regina Pisarek marzyła o spokojnej starości. Gdy w końcu zaczęła cieszyć się życiem, spotkał ją tragiczny wypadek
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W wieku 21 lat przed Reginą Pisarek otworzyło się wiele drzwi do kariery. W 1963 roku wystąpiła na festiwalu w Rostoku, a także w Sopocie i w obu stanęła na podium. Największym wyróżnieniem i szansą na rozwój były dla niej trasy koncertowe za granicą. Młoda artystka miała okazję występować w ZSRR, NRD, Czechosłowacji, Rumunii, Bułgarii. W 1966 r. zaśpiewała również przed publicznością Holandii i RFN, czyli tzw. zgniłego Zachodu, jak zwykło się nazywać te tereny w ówczesnej Polsce. 

Publiczność niemiecka pokochała wokalistkę tak bardzo, że jednogłośnie wygrała konkurs, który opiewał w kontrakt nagrania kilku piosenek po niemiecku. Zaproponowano jej także kolejną umowę, tym razem na pięć lat, która wymagałaby przeprowadzki do RFN. Na to Regina Pisarek nie chciała się zgodzić. Jej dotychczasowa popularność i dobrze zapowiadająca się kariera zakończyły się z momentem powrotu do Polski. W kraju spotkało ją coś zupełnie odwrotnego. Na każdym kroku napotykała utrudnienia i ostracyzm ze strony władz. 

Zobacz też: Nawet znajomi nie wiedzieli, że Bogusław Kaczyński miał żonę

Regina Pisarek marzyła o spokojnej starości. Gdy w końcu zaczęła cieszyć się życiem, spotkał ją tragiczny wypadek
Fot. PAP/CAF-Ryszard Okoński

Regina Pisarek: ulubiona artystka Gierka, ale nielubiana przez władze

"Wiele razy odmówiono mi udziału w festiwalu w Opolu, a radio nie chce grać moich piosenek", żaliła się w jednym z wywiadów. To była cena, którą Regina Pisarek płaciła za współpracę z RFN. Nie pomogła tu nawet wielka sympatia do niej ze strony Edwarda Gierka, który nazywał ją ponoć swoją ulubioną artystką. 

Sytuacja zmieniła się na lepsze na początku lat 70., kiedy Regina Pisarek wystąpiła na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. Artystka zrobiła furorę. Wystarczyło to jedno wydarzenie, aby stała się bardzo popularna. Żołnierze pokochali jej piosenki: "Jest Warszawa", "Tak długo was chłopcy nie było", czy "Nie warto było", które wkrótce stały się przebojami. Od tamtej pory Regina Pisarek była zapraszana na każdy kolejny Festiwal w Kołobrzegu. Nawet publiczność, która nie należała do wojska, polubiła jej utwory, ale niestety prawie nigdzie nie można było ich posłuchać — cenzura nałożona na wokalistkę była bardzo skuteczna. 

Regina Pisarek marzyła o spokojnej starości. Gdy w końcu zaczęła cieszyć się życiem, spotkał ją tragiczny wypadek
Fot. PAP/Jerzy Undro

Regina Pisarek czuła, że kara narzucona na nią przez władze nie ma końca. Kilkadziesiąt nagranych utworów nie miało szansy wybrzmieć nawet w radio. Gwoździem do trumny jej muzycznej kariery było dokonanie przez cenzurę zmian w jednej z jej piosenek, którą miała zaśpiewać w Kołobrzegu. Nie zgodziła się i po tym incydencie już nigdy więcej tam nie wystąpiła. Wokalistka postanowiła zmienić swoje życie i pod koniec lat 80. wybrała inną zawodową ścieżkę. Została pedagogiem. 

Zobacz także: Gdy dowiedziała się, że jest w ciąży, „siedziała i płakała”. Dziś córka Beaty Kawki jest jej prawdziwym powodem do dumy! 

Regina Pisarek: tragiczny wypadek 

W kolejnych latach ułożyło się także życie prywatne Reginy Pisarek - tworzyła szczęśliwy związek u boku swojego wieloletniego przyjaciela. O tajemniczym mężczyźnie nie było za wiele wiadomo, jednak w wywiadach artystka podkreślała, że jest obecnie w udanej relacji. 

Pod koniec lat 90. zaproponowano jej powrót na scenę, na co wokalistka zareagowała bardzo entuzjastycznie. W jednym z ostatnich wywiadów dzieliła się swoim szczęściem: "Odkąd wznowiłam występy, moja sytuacja finansowa znacznie się poprawiła, a udane życie osobiste sprawia, że przeżywam drugą młodość. Osiągnęłam spokój wewnętrzny i nie narzekam na zdrowie". Regina Pisarek miała również plany na wydanie płyty. Pracowała już nad materiałem dźwiękowym w studiu Polskich Nagrań. Ale nie dane jej było dokończyć tego projektu...

Szczęście pani Reginy nie trwało długo. Artystka zginęła w wypadku samochodowym 22 stycznia 1998 roku. W drodze do domu nieopodal podwarszawskich Janek zderzyła się czołowo z innym autem, które prowadził pijany kierowca. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Regina Pisarek, podobnie jak jadący razem z nią członek jej rodziny, nie przeżyli wypadku. Trzej pozostali pasażerowie zostali poważnie ranni. Pijany kierowca ostatecznie usłyszał wyrok skazujący go na osiem lat więzienia. 

Regina Pisarek marzyła o spokojnej starości. Gdy w końcu zaczęła cieszyć się życiem, spotkał ją tragiczny wypadek
Fot. PAP/CAF-JERZY UNDRO

Źródła: plejada.pl, pomponik.pl

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

„Miałem szczęście do kobiet”… Jerzy Stuhr o mamie i babci w ostatnim wywiadzie dla VIVY.pl

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANITA SOKOŁOWSKA zdobyła sympatię widzów jako Zuza w „Przyjaciółkach”. Wytańczyła Kryształową Kulę. Teraz przyszedł czas na realizowanie swoich projektów i marzeń. URSZULA DUDZIAK I GRZECH PIOTROWSKI: dwie silne osobowości, dwa pokolenia. Diwa jazzu i wirtuoz saksofonu połączyli siły w niesamowitym projekcie „WE” dla pokoju na świecie. KRZYSZTOF MIRUĆ: architekt z wykształcenia, osobowość telewizyjna, z zamiłowania projektant wnętrz o swojej drodze do sukcesu.