VIVA! RECENZJE

Zdjęcie, które przepowie twoją śmierć. Recenzja filmu Polaroid

W kinach od 28 czerwca

Łukasz Kaliński 11 czerwca 2019 07:30
Film Polaroid
Fot. Materiały prasowe

Z wyreżyserowanym przez Norwega Larsa Klevberga filmem Polaroid jest trochę tak jak ze zdjęciem kwiatka wykonanym przez kogoś, kto potrafi nieźle posługiwać się aparatem fotograficznym. Może to i przyjemne zdjęcie kwiatka, ale wcześniej wielu innych fotografów zrobiło już setki innych zdjęć kwiatków. Często dużo lepszych. Polaroid w kinach od 28 czerwca.

„Polaroid”. Opis fabuły

Bird Fitcher (Kathryn Prescott) to zainteresowana fotografią nastolatka, która pracuje w lokalnym antykwariacie. Naznaczona rodzinną tragedią wiedzie żywot samotniczki, a większość znajomych ze szkoły uważa ją za nieco dziwną. Pewnego dnia w ręce Bird wpada stary aparat fotograficzny typu polaroid. Znajomy Tyler (Davi Santos) wyszperał go na targu staroci i pomyślał, że dziewczynie spodoba się taki artefakt. Bird jest zachwycona. To rzadki model, który został wyprodukowany w niewielkiej liczbie egzemplarzy. Od razu postanawia go wykorzystać i robi nim zdjęcie Tylera. Niedługo potem chłopak ginie w podejrzanych okolicznościach. Podobnie dzieje się z innymi jej znajomymi, którzy zostają sfotografowani przez Bird. Na ich zdjęciach widoczny jest tajemniczy cień. Bird szybko dochodzi do wniosku, że aby rozwiązać zagadkę przeklętego aparatu, będzie musiała poznać jego przeszłość.

Recenzja filmu „Polaroid”

A wszystko to zaczęło się z grubsza w Japonii, gdzie w 1998 roku Hideo Nakata nakręcił kultowy już dzisiaj horror The Ring – Krąg. Opowieść o nawiedzonej kasecie wideo, której seans okazuje się być śmiertelny dla tego, kto odważył się włożyć ją do odtwarzacza. Młodzi ludzie mieli tydzień na odwrócenie klątwy, a po upływie tego czasu – umierali. The Ring – Krąg na kolejne lata obudził zainteresowanie japońskim horrorem, a jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się jego kontynuacje. Ostatnia w 2017 roku.

Schemat opowieści o nawiedzonej kasecie wideo nadaje się idealnie do wielu innych historii opartych na podobnym pomyśle. Wystarczy zmienić nośnik – sama seria The Ring ewoluowała z kasety VHS do pliku cyfrowego – i film właściwie gotowy. Nawiedzona kaseta magnetofonowa, nawiedzony CD-ROM, nawiedzony odtwarzacz mp3… Norweski reżyser Lars Klevberg postawił na aparat fotograficzny typu polaroid. Najpierw nakręcił film krótkometrażowy pod tym samym tytułem, teraz do kin trafia jego pełnometrażowa wersja. Poza nawiedzonym nośnikiem, cała reszta właściwie się nie zmienia. Z klątwą walczą młodzi ludzie, z których większość nie doczeka do końca seansu.

Zwiastun filmu „Polaroid”

Pomimo całej swojej wtórności, Polaroid ma trochę zalet, które można zapisać po stronie jego plusów. Nie na tyle, żeby wizyta w kinie była usprawiedliwiona, ale na tyle, żeby nieco wybijać się na tle reszty podobnie wtórnej konkurencji. Przede wszystkim Klevberg umiejętnie radzi sobie z tą błahą historią nakręconą z niewielkim budżetem i w miarę swoich reżyserskich możliwości stara się, by Polaroid oglądało się bez znudzenia. Dobrze zaplanowane zostały sceny śmierci, szczególnie biorąc pod uwagę to, że film uzyskał amerykańską klasyfikację PG-13. A to oznacza, że o żadnej krwi i makabrze nie może być mowy. Fabuła, choć oczywista, zatrzymuje się na dłuższe chwile jedynie w momentach poprzedzających zabójstwa, by umiejętnie zbudować napięcie, i fajnie, że zrezygnowano z podawania w wątpliwość abstrakcyjnego pomysłu na to, że zdjęcie z polaroida może być przeklęte. Bohaterowie filmu szybko w to wierzą i nie marnują czasu na narzekanie, że to bzdura.

Polaroid solidnie opowiada wyświechtaną historię i nie sili się na wprowadzenie do niej czegoś nowego. Wynika to również z niewielkiego budżetu produkcji, który nie pozwala na fajerwerki. Z tego powodu finałowe momenty Polaroida mogą wzbudzić wesołość zamiast strachu. Jednocześnie widać po filmie, że Lars Klevberg zna się na swojej robocie i nie dziwi fakt, że w Hollywood został doceniony na tyle, że powierzono mu reżyserię remake’u filmu o kultowej laleczce Chuckym (Laleczka w kinach jeszcze wcześniej, bo od 20 czerwca). Gdyby Polaroid powstał trzydzieści lat wcześniej – byłoby o czym mówić. Nakręcony teraz nie trafi na żadną listę ulubionych filmów. 5/10.

Polaroid w kinach od 28 czerwca. 

Plakat filmu Polaroid:

plakat horroru Polaroid
Fot. Forum Film Poland/materiały prasowe

zdjęcie z horroru Polaroid
Fot. Forum Film Poland/materiały prasowe

TAGI #film #kino #Recenzja

Wideo

Poznaj historię miłości Agnieszki Woźniak-Starak i jej męża Piotra!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magda Mołek o pięknym, ale i trudnym macierzyństwie, a także Katarzyna Grochola z mężem o swoim tajnym ślubie…