Konrad Szczęsny 3 listopada 2016 18:30
1/7
Varius Manx, Anita Lipnicka, Katarzyna Stankiewicz, Monika Kuszyńska, Viva!
Copyright @Alex Lua Kaczkowska/Michał Pańszczyk/Zuza Krajewska /LAF AM
1/7

Varius Manx otworzył im drzwi do kariery. Jednak popularność miała również swoje ciemne strony. Co o współpracy z Robertem Jansonem, liderem grupy, mówiły po zakończeniu współpracy z nim? Do której z nich powiedział, że śpiewa, jakby miała raka?

 

Anita Lipnicka, Katarzyna Stankiewicz i Monika Kuszyńska zawdzięczają Varius Manx popularność i fanów. Wylansowały z grupą liczne przeboje, zagrały setki koncertów, jednak ta współpraca miała również swoje ciemne strony.

 

O co oskarżały lidera grupy i uznanego w Polsce kompozytora Roberta Jansona? Dlaczego miały do niego pretensje, także te dotyczące sfery finansowej? Dlaczego dwie z nich nie chciały wystąpić z Varius Manx z okazji obchodów jubileuszu 25-lecia twórczości?

 

Polecamy też: Kasia Stankiewicz po 14 latach wraca do Varius Manx?! Co się stało? I dlaczego w ogóle odchodziła?

2/7
Anita Lipnicka, "Viva!" grudzień 2015
Copyright @Alex Lua Kaczkowska
2/7

Anita Lipnicka w wywiadach nie szczędziła Robertowi Jansonowi gorzkich słów. Zarzucała mu m.in. niejasności związane z kwestiami finansowymi.

 

Do dziś tajemnicą są dla mnie rozliczenia ze sprzedaży płyt. Podobno mój pierwszy album z Varius Manx sprzedał się w milionowym nakładzie. Ciekawe, kto zgarnął te pieniądze. Bo na pewno nie ja - podkreślała.

 

Dziś mówi się, że Lipnicka podchodziła również bardzo sceptycznie do pomysłów obchodów jubileuszu 25-lecia istnienia Varius Manx. Głównie ze względu na to, że relacje przy okazji rozstania były dosyć chłodne.

 

Polecamy też: Anita Lipnicka o córce: "Szybko zrozumiałam, że to nie żadna mini ja"

 

 

 

 

 

3/7
Anita Lipnicka, "Viva!" grudzień 2015
Copyright @Alex Lua Kaczkowska
3/7

W programie Kuby Wojewódzkiego prowadzący zagadnął ją o relacje z kolegami z Varius Manx. Showman zapytał, czy „chce jej się rzygać” na myśl o zespole.

 

„Rzygać nie, ale też się nie cieszę. Taką niezgodność czuję w środku, Mnie zaproszono, nawet dwa razy, ale ja dwa razy do tej samej rzeki nie wchodzę” - podkreśliła.

 

W momencie rozstania Anita Lipnicka miała dość popularność i tego, jak jest postrzegana przez ludzi.

 

– W momencie, kiedy odeszłam z Varius Manx, tak naprawdę nie miałam żadnych planów na przyszłość, siebie. Po prostu chciałam odpocząć od tego zgiełku. Zerwałem więzi z całym światem, z wytwórnią fonograficzną, zespołem – mówiła w audycji "Historia pewnej płyty”.

 

 

4/7
Monika Kuszyńska, "Viva!" październik 2015
Copyright @Zuza Krajewska / LAF AM
4/7

W przypadku Moniki Kuszyńskiej sprawa była o wiele bardziej złożona. Cieniem na jej relacjach z Robertem Jansonem położył się wypadek z maja 2006 r. Za kierownicą samochodu siedział właśnie lider Varius Manx. Jak podkreśliła w książce, którą napisała wspólnie z Katarzyną Przybyszewską, nie chodziło jej o sam wypadek, ale o zachowanie kolegów tuż po nim. Podobno nie poinformowali jej nawet o tym, że postanowili zatrudnić w zespole nową wokalistkę!  W swojej biografii Monika podkreślała zresztą, że jeszcze przed tym, gdy dołączyła do zespołu, Janson nie miał w branży najlepszej prasy.

 

„W tamtym czasie Janson był jurorem w jednym z pierwszych talent show nadawanych w polskiej telewizji. Program nosił tytuł „Zostań gwiazdą” i miał wyławiać młodych, zdolnych wokalistów. Nawet nie wiem, czy któryś z nich odniósł sukces. Z pewnością jednak rola Roberta budziła kontrowersje. Był bezwzględnym, surowym jurorem, który nie przebierał w słowach. Nieraz otwarcie krytykował wykonawców, nie szczędząc im ostrych uwag. Połowa widzów programu nienawidziła go za arogancję, druga podziwiała za odwagę. U wokalistów wzbudzał strach i respekt”.

 

Polecamy też: Monika Kuszyńska: "Wypadek i te wszystkie lata po - to są moje powtórne narodziny". Oto dowód

 

 

 

 

 

 

 

5/7
Monika Kuszyńska na zdjęciach "Vivy!"
Copyright @Zuza Krajewska / LAF AM
5/7

Lider Varius Manx, choć uznawany jest za czołowego polskiego kompozytora, miał również nie szczędzić koleżankom z zespołu gorzkich słów.

 

Jak zwierzyła się w swojej biografii Monika Kuszyńska, po wypadku przychodził do szpitala, w którym przebywała sparaliżowana i... podkreślał, jak źle się czuje!

 

„Zazwyczaj małomówny, teraz wyrzucał z siebie zdania o tym, jak wszystko go boli, jak wciąż źle się czuje. Opowiadał, jak trudno mu rano wstać z łóżka, ile czasu musi poświęcać na rehabilitację” - wspominała Monika.

 

W innym miejscu książki wspomina, jak wyglądały prace nad ich albumem „Eno”, wydanym we wrześniu 2002 r.

 

„Jechaliśmy samochodem do Warszawy, gdy Robert od niechcenia rzucił:

– Chciałbym, żeby jedną piosenkę na płycie zaśpiewała Olissa.

Olissa była czarnoskórą wokalistką, którą Robert poznał w Łodzi i zaangażował do naszych chórków. Zawsze chciał mieć w zespole egzotyczną dziewczynę. Wiedziałam, że pracowali też wspólnie przy innych projektach.

Zaniemówiłam.

I nagle w jednej chwili z pokornej dziewczynki, która tylko słucha, zamieniłam się w lwa.

– Jak to? – oburzyłam się. – Druga wokalistka na płycie? Nie, nie zgadzam się na to! Jak to będzie wyglądało?

– Świetnie nagrała jedną z piosenek... – zaczął przekonywać.

Przerwałam mu.

– To może ja spróbuję nagrać tę piosenkę?

Spojrzał na mnie spod byka.

– Nie – odpowiedział. – Bo ty źle ją śpiewasz.

– Może jeszcze raz spróbuję?

I wtedy wypowiedział zdanie, które do dziś dźwięczy w moich uszach.

– Całą płytę nagrałaś tak, jakbyś miała raka gardła.

 

I dodaje, że podczas sesji zdjęciowej do płyty, która miała miejsce tego samego dnia, dało się zaobserwować jego specyficzne zachowanie.

 

„Robert najwyraźniej przejął się nieco swoim wybuchem, bo kręcił się nieśmiało wokół mnie, próbował zagadywać, nieudolnie zaczepiać. Udawał, że nic się nie stało. Słowo „przepraszam” nigdy jednak nie padło. Nie umiał przepraszać.

Po zdjęciach w milczeniu wróciliśmy do Łodzi”.

 

Później wspomina m.in., że Robert Janson to człowiek, który nie umie przegrywać, więc bardzo źle znosił wszelkie porażki. Nigdy też nie chwalił swoich podopiecznych.

 

Polecamy też: Monika Kuszyńska o mężu: "To dzięki Kubie odzyskałam kobiecość na nowo"

6/7
Katarzyna Stankiewicz, Viva! luty 2016
Copyright @Michał Pańszczyk
6/7

Choć Katarzyna Stankiewicz powróciła po latach do Varius Manx, wyruszyła z nimi w trasę koncertową z okazji 25-lecia istnienia zespołu i nagrała nowe piosenki oraz DVD, wcześniej w wywiadzie podkreślała, że jej relacje z Robertem Jansonem były... osobliwe.

 

Nasze relacje z Robertem Jansonem były w zasadzie żadne. Zwyczajnie się go bałam” - powiedziała w programie „Na językach”.

 

Choć przy okazji jej odejścia z Varius Manx plotkowano, że woda sodowa uderzyła jej do głowy, w książce „Drugie Życie” Monika Kuszyńska nakreśla nieco inną perspektywę. Była ona świadkiem prób przed ostatnią trasą koncertową, w której uczestniczyła Stankiewicz.

 

„Z perspektywy wokalistki Varius Manx wszystko wyglądało inaczej. Kiedy już po wypadku rozmawiałam z Kasią przez telefon, zrozumiałam, jak wiele miałyśmy ze sobą wspólnego. Nikt poza nami nie byłby w stanie pojąć pewnych spraw, emocji, niuansów. Żeby zrozumieć, trzeba było to przeżyć. Do pewnych wspomnień, tych najtrudniejszych, nie ma zresztą co wracać”.

 

 

 

 

7/7
Katarzyna Stankiewicz, Viva! luty 2016
Copyright @Michał Pańszczyk
7/7

Katarzyna Stankiewicz później twierdziła, że jej wypowiedź była formą żartu, jednak w wywiadzie dla TVP rozwinęła tę myśl mówiąc, że gdy weszła do studia, Robert Janson był wyjątkowo oszczędny w słowach i na podstawie jego reakcji trudno jej było stwierdzić czy to, co robi, jest dobre czy złe. Jednak z racji młodego wieku (miała 18 lat, gdy dołączyła do Varius Manx) inni członkowie grupy zaczęli ją rozpieszczać, zaś lody między Stankiewicz i Jansonem szybko stopniały.

 

Polecamy też: "To było nieuniknione". Katarzyna Stankiewicz rozstaniu z partnerem, życiowych zmianach i macierzyństwie

 

 

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

BEATA TADLA: „Obiecaliśmy sobie z Rafałem, że nie będziemy opowiadać o naszym związku w mediach. Rafał nie jest osobą publiczną”. Dlaczego SZYMON MAJEWSKI mówi o sobie: „dożywotni maminsynek”? Aneta Hickinbotham produkowała głośną „Ostatnią rodzinę”, nominowane do Oscara „Boże Ciało” i pracowała przy filmie „Troja”. Dlaczego została producentką, a nie… lekarzem? A także oscarowe zaskoczenia i karnawałowe szaleństwo w Rio.