Annie Leibovitz, Susan Sontag
Fot. Czesław Czapliński/FOTONOVA, Wolfgang Maria Weber / Interfoto / Forum
NIEZWYKŁE HISTORIE

Wzajemne uzależnienie i opresja. Oto historia Susan Sontag i Annie Leibovitz

Dlaczego przez tyle lat były razem – mimo wszystko?

Agnieszka Dajbor 25 maja 2022 13:41
Annie Leibovitz, Susan Sontag
Fot. Czesław Czapliński/FOTONOVA, Wolfgang Maria Weber / Interfoto / Forum

Dwie wybitne osobowości. Na pozór silne kobiety, w rzeczywistości silnie uzależnione... od siebie nawzajem. Choć Annie Leibovitz w pracy uchodziła za tyrankę, przy ukochanej zmieniała się w uległą ofiarę. „Jesteś taka głupia”, szydziła z niej Susan. Znajomi i przyjaciele często byli świadkami żenującej wymiany zdań między nimi. Dlaczego przez lata nie mogły się od siebie uwolnić? Z miłości, wygody, przywiązania...? Oto historia najsłynniejszej fotografki gwiazd Annie Leibovitz i intelektualistki Susan Sontag, która nie miała szczęśliwego zakończenia. I była naprawdę toksyczna...

Susan Sontag i Annie Leibovitz: początek romansu

Annie Leibovitz przez wiele lat żyła pracą. Mówiła, że jej życie to tylko praca, która jest „jak dziecko, które musi być ciągle karmione, i nie można zajmować się niczym innym”. Wiedziała, że tego wyboru będzie kiedyś żałowała.

Obie były utalentowane, niezależne. Fascynowały świat, jak dwie królowe Ameryki. Były chyba najbardziej znaną lesbijską parą, ich związek uchodził przez lata za idealny, niemal symbiotyczny. Teraz okazało się, że wcale tak nie było. Poznały się w 1988 roku. Susan Sontag szykowała się wtedy do wydania książki „Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory” i potrzebowała promocyjnych zdjęć. Chciała, by zrobiła je Annie Leibovitz.

Jak pisze Benjamin Moser w przełomowej biografii „Sontag. Życie i twórczość”, Annie Leibovitz była olśniona Susan. „Pamiętam, jak wybrałam się z nią na kolację i pociłam się pod ubraniem, ponieważ uważałam, że nie potrafię z nią rozmawiać. (…) Pochlebiało mi, że ona w ogóle się mną zainteresowała”, wspominała. A przecież była już wtedy znaną fotografką, pracowała dla prestiżowego magazynu „Vanity Fair”. Gdy się poznały, Susan miała 55 lat, a Annie 39, więc obie były dojrzałe. Ale jakie miały za sobą doświadczenia?

Czytaj także: Beata Ścibakówna o małżeństwie: „Nie jest usłane różami, chyba że różami z kolcami”

Annie Leibovitz, Susan Sontag, wernisaż fotografki, 1991 rok
Fot. Rose Hartman/Zuma Press/Forum

Annie Leibovitz, Susan Sontag, wernisaż fotografki, 1991 rok

O czym marzyła Susan

Susan Sontag urodziła się w 1933 roku w żydowskiej rodzinie o polskich korzeniach. Nazywała się Sue Rosenblatt. Ojciec zmarł, gdy była dzieckiem, z matką Mildred, alkoholiczką, nigdy nie miała silnej więzi. Dostała od niej jednak duży dar, matka nauczyła ją czytać, gdy dziewczynka miała trzy lata. Od tego czasu książki – ich czytanie i pisanie – stały się dla niej sposobem na życie. Po ojczymie przejęła nazwisko Sontag, poza tym nie lubiła go. Czynił jej uwagi w stylu: „Jak będziesz tak dużo czytać, to nie znajdziesz męża”. Szybko odkryła, że jest lesbijką i że przez to jest bardziej narażona na ataki, które przeżywała już jako Żydówka.

Chciała ukryć swoją orientację i pozostało to w niej do końca życia, choć była nowoczesną, wyemancypowaną kobietą. Nigdy wprost nie przyznała się do związku z Annie, choć ich romans był tajemnicą poliszynela. Kiedy miała 17 lat, wyszła za mąż za starszego o 11 lat Philipa Rieffa. Rok później urodziła syna Davida. Małżeństwo szybko okazało się pomyłką, podczas rozwodu stoczyła z mężem ciężką batalię o prawo do opieki nad synem i wygrała ją. Miała romanse z mężczyznami, między innymi z Robertem Kennedym, i kobietami. Dzięki Harriet Sohmers odkryła przyjemność z seksu, Marii Irene Fornés zawdzięczała pierwszy orgazm.

Miała 16 lat, kiedy zaczęła studia na prestiżowym uniwersytecie w Berkeley, potem skończyła filozofię na Harvardzie. Nie zrobiła akademickiej kariery, bo nie chciała być „brzydką, nudną profesor zwyczajną”. Szybko weszła w świat nowojorskiej elity, jako młoda dziewczyna siedziała przy jednym stoliku z Leonardem Bernsteinem, Richardem Avedonem, Williamem Styronem, a także z Jacqueline Kennedy czy Sybil Burton, pierwszą żoną aktora Richarda Burtona, właścicielką modnego w Nowym Jorku klubu Arthur.

Była ładna, błyskotliwa i miała coś do powiedzenia. Sławę przyniosły jej „Notatki o kampie”, zbiór esejów o kulturze niskiej, sztucznej, przegiętej, graniczącej z kiczem. Zawsze opowiadała się za wolnością, przeciwko przemocy, i nie było to gołosłowne – popierała „Solidarność”, w oblężonym Sarajewie spędziła trzy lata, wspomagając mieszkańców miasta i artystów. Miała szczególny status: wybitnej intelektualistki, a jednocześnie niemal gwiazdy, chyba żadna „jajogłowa” nie była fotografowana tak często, jak Susan Sontag.

Czytaj także: Wielkie uczucie i wielka namiętność, czyli zakazana miłość Jackie Kennedy i Roberta, brata jej męża...

Susan Sontag i jej 15-letni syn David, 1967 rok
Fot. Everet Collection/East News

Susan Sontag i jej 15-letni syn David, 1967 rok

Dla znajomych – Annie

Anna-Lou Leibovitz urodziła się w 1949 roku, była trzecim z sześciorga dzieci nauczycielki tańca i pułkownika lotnictwa. Zawsze myślała o studiach artystycznych, dlatego wybrała Instytut Sztuki w Chicago, miała zostać nauczycielką plastyki. W wieku 21 lat zgłosiła się jednak do nowego magazynu „Rolling Stone” i od razu zaczęła publikować tam zdjęcia. Annie, jak mówili do niej przyjaciele, dużo imprezowała, uzależniła się od narkotyków, przeszła odwyk. Pracując z „Rolling Stone”, spała z wieloma facetami, których nazywała kumplami od łóżka, ale nigdy nie wyszła za mąż.

Z czasem stała się najsłynniejszą na świecie portrecistką gwiazd. Zrobiła setki zdjęć znanych osób – od skandalistki Miley Cyrus po królową Elżbietę II. Fotografowała ją jako pierwsza kobieta i pierwsza Amerykanka. Wiele jej zdjęć to ikony – wystarczy przypomnieć fotografię Johna Lennona wtulonego w Yoko Ono czy nagą Demi Moore w zaawansowanej ciąży. Zresztą takich jej zdjęć można byłoby wymieniać dziesiątki. Przez wiele lat żyła pracą. Mówiła, że życie to tylko praca, która w jej przypadku jest „jak dziecko, które musi być ciągle karmione, i nie można zajmować się niczym innym. Naprawdę nie można”. W dokumencie o sobie wyznała: „Życie innych wydawało mi się tak fascynujące i pełne przygód, że zapomniałam zaplanować własnego”.

Czytaj także: Zgwałcona, porzucona przez ojca, uzależniona od kokainy. Złamane życie Demi Moore

Annie Leibovitz
Fot. Czesław Czapliński/FOTONOVA

Annie Leibovitz

Jak w złotej klatce

Susan Sontag stała się jej pierwszą wielką miłością. „Chciałam, aby wszystko było dla niej możliwe, żeby miała wszystko, czego potrzebowała. Czułam się jak osoba, która troszczy się o jakiś skarb narodowy”, mówiła. W jednym z listów do Susan z 1989 roku pisała: „Czytam »Przeciw interpretacji« – i czuję, jak wszystko we mnie się uśmiecha – cieszę się, bo mogę cię nosić ze sobą – mogę cię czytać i czuć, jak bardzo jesteś wyjątkowa. Że mogłabym kochać cię bardziej. Że mogłabym kochać cię lepiej…”.

Annie stworzyła swojej ukochanej niemal bajkowe życie. Otoczyła ją luksusem, jakiego wcześniej nie znała ani Susan, ani jej środowisko. Zamówiła dla partnerki prywatnego kucharza, pokojówkę, wynajęła limuzyny, płaciła za bilety, zawsze pierwszą klasą. Udostępniła jej swoje trzy apartamenty na Manhattanie, kupiła jej wymarzony apartament w Paryżu z widokiem na Notre Dame. Kupiła dla nich obu penthousy w nowojorskiej dzielnicy Chelsea. Nie mieszkały razem, ale ich tarasy znajdowały się naprzeciwko siebie. Płaciła za ich wspólne podróże, za niekończące się prezenty dla Susan, za ciuchy, opłacała jej świtę. Dlaczego to robiła?

Najprościej mówiąc – bo kochała Susan i mogła to zrobić. Annie była bogata, zarabiała miliony na sesjach w „Vanity Fair” i na kampaniach reklamowych. Nigdy nie liczyła się specjalnie z pieniędzmi, znana była z gubienia kopert z tysiącami dolarów czy porzucania drogich aparatów. Dopiero po latach zbankrutowała, ale to nie ten czas. Przez 15 lat związku z Susan wydała na nią ponad osiem milionów dolarów. Benjamin Moser pisze, że Annie „miała wszelkie możliwości, by matkować Susan”. Miała potrzebę zaopiekowania się nią, tym bardziej że Susan w codzienności była trochę jak dziecko. Potrafiła nie zmieniać ubrania, nie kąpać się, a nawet nie myć zębów. Pomijając już, że nie prowadziła domu, a od syna oczekiwała, że bardziej on zajmie się nią, niż ona nim. Będąc z Annie, mogła mieć złudzenie, że przeżywa beztroskie dzieciństwo, którego nie miała, a ukochana osoba zdejmuje jej z głowy wszystkie codzienne problemy.

Czytaj także: Uzależnienie, przemoc i tragedia. Toksyczna miłość Amy Winehouse i Blake'a Fielder-Civila

Susan Sontag, Francja, 03.11.1972 rok
Fot. Jean-Regis Rouston/Roger Viollet via Getty Images

To zdjęcie Susan Sontag zrobiła Annie w 1988 roku. Przy okazji tej sesji po raz pierwszy się spotkały

Dobra mama, zła mama

Ale role matki i dziecka często się odwracały. Kiedy Susan była z Annie, ludzie nie mogli wysiedzieć z nimi przy obiedzie, ponieważ zachowywała się sadystycznie, obraźliwie i okrutnie. Powtarzała: „Jesteś taka głupia, taka głupia”. Lubiła też w jej towarzystwie uprzedzać znajomych: „Ta tutaj – nic nie rozumie”. Albo szydziła: „Brzmisz jak kompletna idiotka!”. W czasie podróży do Egiptu publicznie pouczała Annie, czym są piramidy. Ludzie, którzy byli świadkami tych uwag, czuli się zażenowani.

Któregoś razu złajała ją, że na świąteczny obiad kupiła krewetki, choć David ma na nie uczulenie. „Jak możesz być aż tak głupia, aż tak głupia?!”, krzyczała przy gościach. Annie szlochała, ale wzięła się w garść i poszła po inne jedzenie. Powiedziała Davidowi: „Niezmiernie mi przykro, że prawie się przeze mnie rozchorowałeś. Nie miałam takiego zamiaru”. W książce Mosera pada określenie, że Susan zachowywała się jak „przemocowa matka”, która potrafi znęcać się psychicznie.

Co ciekawe, sama Annie Leibovitz potrafiła być tyranem w pracy, zachowywała się wobec ludzi tak, jak Susan wobec niej, potrafiła być nieznośna. W towarzystwie Susan Annie zmieniała się w uległą ofiarę. Tłumaczyła: „Kochałam Susan, nie dotykało mnie to, co mówiła. Zrobiłabym dla niej wszystko”.

Czytaj także: Marianne Faithfull i Mick Jagger: toksyczna miłość w rytmie rock’n’rolla. „Przyszpilił mnie i patrzył, jak się miotam”

Susan Sontag, Hamburg, czerwiec 1986
Fot. Wolfgang Maria Weber / Interfoto / Forum

Susan Sontag, Hamburg, czerwiec 1986

Totalne uzależnienie

Były sobie bliskie w dziwnym związku, niemal sadomasochistycznym, obie od siebie uzależnione. Annie miała w ogóle skłonności do uzależnień, w jakimś sensie była wręcz kompulsywnie uzależniona od pracy. „Nigdy nie mogła się całkowicie zrelaksować, ponieważ bała się, że istnieje jeszcze lepszy pomysł”, wspominał jej były asystent, fotograf Andrew Eccles, cytowany przez brytyjski „The Guardian”. Z Susan wspólnie pracowały, wydały między innymi album „Woman”, Annie liczyła na to, że Susan pomoże jej się rozwinąć, że przeniesie jej zdjęcia „z kiosków na ściany muzealnych sal”. I tak się stało.

Jako partnerki sporo rozmawiały o dziecku. Ale pierwszą córkę, Sarah, Annie urodziła dopiero w 2001 roku. Miała wtedy 51 lat, dawcą spermy był podobno syn Susan – David Rieff. Susan przecinała pępowinę, cieszyła się z narodzin dziewczynki, mówiła, że będzie dla niej jak babcia. Kochała ją. Z drugiej strony była zazdrosna o Annie, bała się, że przestanie być dla niej najważniejsza. „Chciała mnie mieć tylko dla siebie”, mówiła fotografka. Kolejne dzieci Annie, urodzone przez matkę zastępczą, bliźniaczki – Susan i Samuelle przyszły na świat już po śmierci Sontag. Dostały imiona po dwóch najbliższych Annie osobach – po Susan i po ojcu Annie – Samuelu Leibovitzu.

Czytaj także: Świat pokochał ich za piosenkę „Je t'aime, moi non plus". Historia miłości Jane Birkin i Serge’a Gainsbourg’a

Annie Leibovitz, Sarah Cameron Leibovitz, 08.11.2004 rok
Fot. C. Margolis/Getty Images

Annie Leibovitz, córka Sarah Cameron Leibovitz, 08.11.2004 rok

Miłość i śmierć

„Chciałam dać Susan więcej z siebie. Więcej miłości. Wszystkiego więcej. Szłam naprzód i w końcu nasze drogi się rozeszły”, mówiła w jednej z rozmów Annie Leibovitz. Pozostała jednak z Susan do końca, opiekowała się nią w czasie jej choroby. Susan Sontag zmarła na raka w grudniu 2004 roku, miała 71 lat. Po jej śmierci Annie wydała swoją najważniejszą w życiu książkę – album ze zdjęciami z lat 1990–2005. Jest w nim wiele zdjęć Susan z różnych etapów ich życia, są fotografie dokumentujące chorobę Susan i jej dramatyczną walkę o życie.

Jest wreszcie fotografia zrobiona tuż po śmierci Susan Sontag, zastygłej, ze śladami po kroplówkach, z sińcami. Dla wielu ludzi ta fotografia była oburzająca, nie do przyjęcia, czemu trudno się chyba dziwić. Ale Annie jest fotografką i to był jej sposób na opłakanie ukochanej. „To jest historia miłosna”, mówiła o swoich zdjęciach na wernisażu w British Museum. „Kiedy umarła, było mi bardzo ciężko, ponieważ ta śmierć była tak straszna. Nie rozumiałam, co łączyło mnie z Susan. Patrząc na te zdjęcia, mogłam odtworzyć sobie moje życie z nią. Życie jest zawsze bogatsze i bardziej skomplikowane niż zdjęcia. Ale miałam szczęście, że znalazłam te fotografie i zobaczyłam, co przedstawiają. To było coś w rodzaju dowodu, czy też świadectwa naszego życia”.  

Czytaj także: Legendarny styl, narkotyki i rock’n’roll. Skandaliczny związek Kate Moss i Johnny’ego Deppa

Benjamin Moser, książka Sontag. Życie i twórczość
Fot. Materiały prasowe/AGORA

Nagrodzona Pulitzerem książka Benjamina Mosera o Susan Sontag pokazuje między innymi w nowy sposób jej związek z Annie Leibovitz. „Sontag. Życie i twórczość”, wyd. Agora, 2021.

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KAROLINA PISAREK i ROGER SALLA: tuż przed ślubną ceremonią modelka opowiada o niespodziewanych oświadczynach, swoim związku i przygotowaniach do ślubu. MICHAŁ WIŚNIEWSKI: po co mu ten ślub?! Wyznania mężczyzny, który pięć razy mówił „tak”. AGATA TUSZYŃSKA często przedkładała wszystko nad kolejne książki. Czy to był dobry wybór? Czy nie żałuje? I czy w ogóle umie żyć inaczej? Do refleksji. ŚLUBY WSZECH CZASÓW: Kelly i książę Rainier, Beaulieu i Presley, Yoko Ono i Lennon, Diana i książę Karol… Ich śluby zawładnęły zbiorową wyobraźnią.