Janusz Józefowicz, Janusz Stokłosa
Fot. PIOTR FOTEK/REPORTER
O tym się mówi!

Przyjaźnią się od prawie 40 lat, wspólnie stworzyli Studio Buffo. Janusz Józefowicz i Janusz Stokłosa są dla siebie jak bracia

"Przyjacielowi wybacza się więcej"

Aleksandra Frankowska 15 maja 2024 18:51
Janusz Józefowicz, Janusz Stokłosa
Fot. PIOTR FOTEK/REPORTER

Mówi się, że ich relacja to najtrwalszy związek w polskim show-biznesie. Janusz Józefowicz i Janusz Stokłosa wspólnie stworzyli teatr Studio Buffo, który skończył już 30 lat. Ich przyjaźń z kolei to już prawie 40 wspólnych lat. Jaki jest przepis na tak udaną relację? Czy traktują się jak rodzinę? Co mówią o sobie?

Janusz Józefowicz i Janusz Stokłosa: historia przyjaźni

Poznali się w 1985 roku, jednak Józefowicz datuje ich przyjaźń na rok 1986, z kolei Stokłosa twierdzi, że to było w roku 1984. To właśnie wtedy miało miejsce przedstawienie muzyczne na podstawie piosenek Jacques'a Brela. Jak widać, istnieją pewne rozbieżności, ale dogadują się. Już blisko 40 lat.

ZOBACZ TEŻ: Doczekał się szóstki dzieci, przez osiem lat nie miał z nimi kontaktu. Kim są i czym zajmują się dzieci Jana Frycza?

"Wciąż dobrze pamiętam tamten dzień. W warszawskim teatrze Ateneum Janusz był kierownikiem muzycznym, a ja jeszcze wtedy studentem, który trafił tam, aby stworzyć choreografię do spektaklu z piosenkami Jaques’a Brela. Przedstawienie reżyserował Emilian Kamiński, piosenki przetłumaczył Wojciech Młynarski. Ateneum było w tamtym okresie liczącym się w Warszawie teatrem, z wielkimi nazwiskami. Pamiętam, że dopadł mnie „kompleks pierwszej próby”. Długo nie mogłem stanąć przed aktorami, bałem się. Na scenie Marian Opania, Emilian Kamiński, Edyta Geppert, Michał Bajor. Bałem się kompromitacji. Dlatego zbierałem się do tej próby jakieś trzy dni..." - mówił Józefowicz.

Janusz Stokłosa ze swojej perspektywy wspomina to nieco inaczej.

"A ja zapamiętałem to tak: przychodzi do nas Emilian Kamiński i mówi: „Mam takiego kolegę – świetny chłopak – który przygotuje choreografię”. Wojtek Młynarski, który był absolutnym autorytetem, powiedział do Emiliana: „Niech przyjdzie”. Janusz miał pojawić się we wtorek, o godzinie 10, na próbie choreograficznej. Przychodzimy we wtorek, mija godzina, następna, Janusza nie ma. Emilian próbował do niego dzwonić, szukać go. W środę tak samo. W końcu w czwartek przychodzi Emilian i obwieszcza: „Koledzy, dzisiaj Janusz przyjdzie na pewno. Nie mógł wcześniej, bo się rozchorował”. Czekamy, mijają dwie godziny, wszyscy czymś zajęci, już lekko znudzeni, Wojtek Młynarski siedzi z rozłożoną przed nosem gazetą. I wreszcie pojawia sięJanusz... Widział pan, jak wszedł na wywiad?" - mówił.

Janusz Józefowicz i Janusz Stokłosa: przyjaciele od prawie 40 lat

Janusz Józefowicz otwarcie mówi, że przyjaciel to osoba, której wybacza się więcej niż innym i to właśnie Janusz Stokłosa jest jego przyjacielem. Każdy z nich mówi o innej definicji przyjaźni, ale wszystko to łączy się w całość.

"Których przyjaźń ma swoje fale, meandry, różne tempo. Trudno być ze sobą 24 godziny na dobę. Kiedyś jeździliśmy wspólnie na wakacje, urządzaliśmy biesiady, mieszkaliśmy obok siebie. Ale w chwili zagrożenia, potrzeby niesienia pomocy żaden z nas nie zastanawiałby się, co zrobić. To się chyba nazywa przyjaźń, prawda?" - mówił Stokłosa w jednym z wywiadów.

Chociaż bardzo się od siebie różnią, udało im się utrzymać relację przez bardzo długi czas. Na dodatek wspólnie pracują, co nie jest łatwe. Konflikty na różnych polach są przecież nieuniknione.

CZYTAJ TEŻ: O ich relacji mówiła cała Polska, prawda wyszła na jaw po śmierci wybitnego aktora

Józefowicz, Stokłosa, Urbańska
Fot. Krzysztof Jarosz / Forum

"Sam fakt, że pracujemy ze sobą tak długo, dowodzi, że pomimo różnic między nami potrafimy ze sobą rozmawiać. Jesteśmy wyjątkowi w swojej kategorii. Takiego drugiego duetu nie ma, a wytrzymałość w stosunku do siebie w naszym przypadku nie ma granic" - mówił Józefowicz.

Co mówią o swojej przyjaźni?

W przyjaźni nie chodzi o to, aby być nierozerwalnym duetem. Stokłosa podkreśla, że po prostu mówią wspólnym językiem i to sprawia, że między nimi jest po prostu coś wyjątkowego. To wszystko sprawiło, że udało im się stworzyć Studio Buffo. Potrzebowali miejsca, w którym rewelacyjny zespół będzie mógł grać i udało się. Ich przyjaźń jest materiałem na całkiem niezły film, lub... spektakl!  

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.