Piotr Wawrzyńczak, „Kronika wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy, plan filmu, 1985 rok
Fot. archiwum Filmu / Forum
NIEZWYKŁE HISTORIE

Piotr Wawrzyńczak debiutował u Wajdy, zagrał w Kilerze. Jego karierę przerwał tragiczny wypadek

Zginął w nim, mając zaledwie 34 lata...

Konrad Szczęsny 6 czerwca 2024 16:26
Piotr Wawrzyńczak, „Kronika wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy, plan filmu, 1985 rok
Fot. archiwum Filmu / Forum

Mogło się wydawać, że wiedzie życie jak z bajki. Zaledwie w wieku 18 lat trafił na duży ekran, co było zasługą filmu Andrzeja Wajdy. Wyglądało na to, że ma wszystko, by móc odnieść ogromny sukces: talent, osobowość, wygląd... Piotr Wawrzyńczak dobierał role starannie. Te mało znaczące zupełnie go nie interesowały, celował zdecydowanie wyżej. Niestety ambitne plany młodego aktora pokrzyżował tragiczny wypadek... Dziś mijają 23 lata od tego wydarzenia.

Piotr Wawrzyńczak: zanim poszedł do szkoły teatralnej, zagrał u Andrzeja Wajdy

Przyszedł na świat 12 marca 1967 roku w Białymstoku. Podobno już do dziecka marzył o podbiciu branży filmowej. I los uśmiechnął się do niego znacznie wcześniej niż podejrzewał. W wieku zaledwie 18 lat zagrał w „Kronice wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy na podstawie scenariusza i powieści Tadeusza Konwickiego.

Film przybliżał losy dwójki przyjaciół: pochodzącego z Wilna maturzysty Witka (w tej roli właśnie Piotr Wawrzyńczak), marzącego o studiowaniu medycyny i ucieczce z ukochaną i Aliny (wówczas niespełna piętnastoletnia Paulina Młynarska). Rozgrywał się w ostatnich tygodniach lata 1939 roku. Pojawiła się w nim plejada gwiazd, m.in. Tadeusz Łomnicki, Krystyna Zachwatowicz czy Leonard Pietraszak. W kadrach przewijały się sielskie, malownicze pejzaże, zaś rozkwitające uczucie zostało pokazane z dużą dozą poetyckości.

Ale były to tylko pozory. Ta opowieść o młodzieńczej miłości, ideałach i pierwszych porywach serca dla obojga debiutujących aktorów okazała się traumą. Po latach córka Wojciecha Młynarskiego żaliła się w wywiadzie, że bardziej doświadczeni twórcy wykorzystali ich niewinność, naiwność i brak doświadczenia. Utrzymywała przy tym, że na planie podano jej środki uspokajające i alkohol – wszystko po to, by zagrała w scenach intymnych i nie miała barier przed eksponowaniem nagości.

Przypomnę, choć nienawidzę do tego wracać: miałam 14 lat, kiedy Andrzej Wajda, na planie swojego filmu »Kronika wypadków miłosnych« zmusił mnie do zagrania nago bardzo odważnej sceny erotycznej z udziałem 18-letniego wówczas śp. Piotra Wawrzyńczaka. Byłam pod wpływem środków uspokajających i alkoholu podanych mi przez inne osoby dorosłe pracujące na planie”, ujawniła jakiś czas temu na swoim profilu na Facebooku Paulina Młynarska.

W wywiadzie z kolei zwierzyła się, że scen, które były dla niej traumą, było w scenariuszu więcej. „To nie była jedyna scena rozbierana. Jest jeszcze jedna, która nie weszła do filmu. Wajda wymyślił, że dwójka młodych bohaterów – Alina i Witek – zostanie jakby wypędzona z raju. Ja i mój partner Piotr Wawrzyńczak nagusieńcy mieliśmy biec w step aż »do zatracenia w horyzoncie«. Długi bieg na golasa... To było straszne, gorsze od sceny miłosnej. Kwiecień, więc zimno, no i uczucie upokorzenia, zawstydzenia. Oboje z Piotrkiem byliśmy w szoku. Coś się we mnie wtedy złamało, coś zostało uszkodzone”, podkreśliła w 2019 roku w rozmowie z „Twoim Stylem”.

„Dlaczego nie zatrudniono dublerki do zagrania tej sceny, tylko wykorzystano dziecko?”, pytała retorycznie. Co więcej, podobno sam Andrzej Wajda – mimo że obraz odniósł sukces i jest uważany za jeden z najważniejszych filmów w jego dorobku – nie był do końca zadowolony z gry młodej aktorskiej pary...

Czytaj także: Pod koniec życia zupełnie odciął się od innych. Tak wyglądały ostatnie lata Janusza Rewińskiego

Piotr Wawrzyńczak, „Kronika wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy, plan filmu, 1985 rok
Fot. archiwum Filmu / Forum

Piotr Wawrzyńczak, „Kronika wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy, plan filmu, 1985 rok

Paweł Wawrzyńczak i Paulina Młynarska, kadr z filmu
Fot. archiwum Filmu / Forum

Paweł Wawrzyńczak i Paulina Młynarska, kadr z filmu "Kronika wypadków miłosnych", 1985 rok

Piotr Wawrzyńczak: najpierw film, potem szkoła. Starannie dobierał role

Po głośnym filmowym debiucie Piotr Wawrzyńczak zniknął. Nic dziwnego: postanowił zdobyć stosowne wykształcenie, by dalej spełniać marzenia. Zdał maturę i bez większych problemów dostał się na Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Ukończył ją w 1992 roku i dopiero wówczas na dobre rozgościł się w branży. Najpierw dostrzeżono jego talent na X Ogólnopolskim Przeglądzie Spektakli Dyplomowych Szkół Teatralnych w Łodzi (nagroda aktorska). Rok później miała miejsce premiera filmu telewizyjnego z jego udziałem „Tylko strach”. Zagrali w nim m.in. Anna Dymna, Dorota Segda, Krzysztof Globisz i Jerzy Trela. 

Później był „Szczur” Jana Łomnickiego, popularny serial „Ekstradycja”, „Prowokator” (reż. Krzysztof Lang), serial „Dom” z 1996 roku, „Szamanka” Andrzeja Żuławskiego czy wreszcie kultowa komedia kryminalna „Kiler” Juliusza Machulskiego z 1997 roku. Co prawda były to role drugoplanowane, ale u uznanych reżyserów. Świetne do tego, by zdobywać aktorskie szlify i rozwijać to, co do tej pory udało mu się osiągnąć. Zapadał w pamięć, był charakterystyczny, nie można było odmówić mu urody. Gościnnie wystąpił jeszcze w takich serialach, jak „Pokój 107” i popularne do dziś „Na dobre i na złe”. Do tego należy pamiętać o rolach w spektaklach teatralnych. Krytycy wróżyli mu wielką karierę, nazywali objawieniem lat 80.

Ale Piotr Wawrzyńczak nie spoczywał na laurach. Mierzył wysoko, poza Polskę. I dzięki temu otrzymał rolę w austriackim dramacie „Jedermanns Fest”, w którym wystąpili również Klaus Maria Brandauer i Juliette Gréco. Fabuła tego obrazu okazała się dla niego niestety prorocza. Widz śledzi w nim losy rozmiłowanego w rozrywkowym trybie życia projektanta mody, który lubi dobrze się bawić i nie stroni od używek. Wszystko przerywa wypadek samochody, w którym ginie. Ale udaje mu się zawrzeć pakt ze Śmiercią, dzięki czemu ta zgadza się, by żył jeszcze kilka godzin i doczekał ostatniego pokazu swojego autorstwa. 

Film trafił do szerokiej dystrybucji kinowej 25 stycznia 2002 roku. Już po tragicznej śmierci Piotra Wawrzyńczaka...

Czytaj także: W swoim ostatnim wywiadzie Janusz Rewiński nie przypominał już dawnego siebie. Aktor dokonał kilku gorzkich podsumowań

Krystyna Zachwatowicz, Piotr Wawrzyńczak, „Kronika wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy, plan filmu, 1985 rok
Fot. AKPA

Krystyna Zachwatowicz, Piotr Wawrzyńczak, „Kronika wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy, plan filmu, 1985 rok

Piotr Wawrzyńczak: tragiczny wypadek zakończył jego karierę. Miał zaledwie 34 lata

Co się wówczas wydarzyło? Trudno znaleźć na ten temat jakiekolwiek informacje. Był szósty czerwca 2001 roku. Piotr Wawrzyńczak przebywał w samochodzie, który uległ wypadkowi. Zginął na miejscu. Zaszokowani byli wszyscy: jego bliscy, przyjaciele, koledzy i koleżanki z branży. Przecież miał jeszcze tyle ról do zagrania, przecież w chwili śmierci miał zaledwie 34 lata... 

Jego prochy spoczęły na Cmentarzu Komunalnym Północym w Warszawie.  

Czytaj także: Zniknął z show-biznesu bez słowa, teraz powrócił. Mieczysław Szcześniak ujawnił prawdę o swoim życiu

Źrodło: Plejada.pl, Kultura.Onet.pl, Światseriali.Interia.pl, Film.Wp.pl

Piotr Wawrzyńczak, Jarosław Gruda, „Kronika wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy, plan filmu, 1985 rok
Fot. AKPA

Piotr Wawrzyńczak, „Kronika wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy, plan filmu, 1985 rok
Fot. archiwum Filmu / Forum

[Ostatnia publikacja na Viva Historie 07.06.2024 r.]

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Nie pokochali się od razu, kilka lat temu pokonali kryzys. Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke o drodze o ślubu

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANITA SOKOŁOWSKA zdobyła sympatię widzów jako Zuza w „Przyjaciółkach”. Wytańczyła Kryształową Kulę. Teraz przyszedł czas na realizowanie swoich projektów i marzeń. URSZULA DUDZIAK I GRZECH PIOTROWSKI: dwie silne osobowości, dwa pokolenia. Diwa jazzu i wirtuoz saksofonu połączyli siły w niesamowitym projekcie „WE” dla pokoju na świecie. KRZYSZTOF MIRUĆ: architekt z wykształcenia, osobowość telewizyjna, z zamiłowania projektant wnętrz o swojej drodze do sukcesu.