Matthew Perry, Julia Roberts
Fot. Photo by Liaison
HISTORIA MIŁOŚCI

Namówił ją, by zagrała w serialu. Ona postawiła mu jeden warunek. Tak narodziła się miłość między Matthew Perrym a Julią Roberts

Aktor jednak nagle z nią zerwał. „Ten związek mnie przerósł”, wyjaśniał

Karol Sowa 29 października 2023 13:06
Matthew Perry, Julia Roberts
Fot. Photo by Liaison

Dzisiaj media obiegła informacja o śmierci Matthew Perry'ego, aktora znanego między innymi z kultowego już serialu — Przyjaciele. Miał zaledwie 54 lata. Nie każdy jednak wie, że w przeszłości spotykał się z Julią Roberts. „Randki z Julią Roberts to dla mnie za dużo”, przyznał w swojej biografii. Jak wyglądała ich relacja?

Matthew Perry i Julia Roberts — historia miłości

Serialowy Chandler Bing unikał błysku fleszy. Po kultowej produkcji trochę usunął się w cień i niechętnie pojawiał się na imprezach branżowych. Rzadko też mówił o swoim życiu prywatnym. Dopiero w swojej biografii uchylił rąbka tajemnicy. 

Okazało się wówczas, że w przeszłości spotykał się z Julią Roberts, która pojawiła się w jednym z odcinków produkcji. Przypomnijmy, że wcieliła się w postać koleżanki Chandlera ze szkolnych lat i próbowała się na nim zemścić. Co więcej, przekonanie aktorki, by zagrała w produkcji, było niezwykle trudne. I to właśnie Matthew Perry wziął sprawy w swoje ręce, za co twórcy byli mu bardzo wdzięczni. „Wysłałem jej trzy tuziny czerwonych róż z karteczką: „Jedyną bardziej ekscytującą rzeczą niż perspektywa, że wystąpisz w serialu, jest to, że w końcu mam wymówkę, by wysłać ci kwiaty”, zwierzył się aktor.

Dla artystki było to jednak za mało. Julia Robert odpisała mu, że przyjmie rolę, gdy wyjaśni jej zagadnienia związane z fizyką kwantową. „Kiedy Matthew poprosił ją, by wystąpiła w serialu, odpisała: zrobię to, jeśli napiszesz dla mnie artykuł o fizyce kwantowej. Z tego, co mi wiadomo, Matthew rzeczywiście o tym napisał i przefaksował go jej następnego dnia", wyjaśniał Kevin Bright, reżyser serialu. Ulubieniec publiczności nie zastanawiał się długo i odpowiedział jej na wyzwanie. Następnego dnia napisał esej, a w odpowiedzi otrzymał informację, że ulubienica publiczności przyjęła rolę oraz zażyczyła sobie były bajgli. „Wiele, wiele bajgli", dodał. Jej warunkiem zagrania w produkcji były również wspólne sceny z Matthew.

Co ciekawe, artyści zaczęli się ze sobą spotykać jeszcze przed nakręceniem odcinka. „Byliśmy już parą, gdy zaczęliśmy kręcić odcinek 'Ten po Superpucharze'. [...] Nakręciliśmy sceny Julii w podwójnym odcinku kilka dni po Nowym Roku – między szóstym a ósmym stycznia. [...] Nasz pocałunek na kanapie był tak prawdziwy, że ludzie myśleli, że był prawdziwy. I taki był. Była cudowna w serialu, a nasza chemia zdawała się sączyć z telewizorów w całej Ameryce", wyjaśniał.

„Z początku były to obrzeża romansu: ja wysyłałem jej wiersze, prosiłem, aby wymieniła nazwiska hokeistów Los Angeles Kings, którzy tworzyli tak zwaną Potrójną Koronę i inne tym podobne rzeczy. I nie żebyśmy oboje nie byli zajęci – ja grałem w najbardziej popularnym serialu na Ziemi, a ona grała w filmie Woody’ego Allena, 'Wszyscy mówią: kocham cię', we Francji", pisał. 

Perry dodał też, że trzy razy dziennie sprawdzał wiadomości. Co więcej, dla niej zrezygnował nawet z imprez i przyjęć, na których wówczas bardzo mu zależało. „To rozpoczęło okres trzymiesięcznych zalotów, które odbywały się za pomocą codziennych faksów. Było to przed internetem i komórkami — cała nasza wymiana zdań odbywała się za pośrednictwem faksu. A były ich setki. [...] Trzy lub cztery razy dziennie siedziałem przed faksem i obserwowałem, jak na papierze powoli odsłaniał się kolejny list od niej", opowiadał. 

CZYTAJ TEŻ: Katarzyna Warnke opowiedziała o kulisach rozwodu z Piotrem Stramowskim 

Matthew Perry, Julia Roberts, kadr z serialu "Przyjaciele", 1997 rok

Matthew Perry, Julia Roberts
Fot. Photo by Liaison

Dlaczego Matthew Perry i Julia Roberts się rozstali?

Okazuje się, że to właśnie serialowy Chandler Bing zdecydował się na rozstanie. Dlaczego? Ponieważ miał niską samoocenę i brakowało mu pewności siebie. Wmawiał sobie, że nie jest dla niej wystarczająco dobry. Myślał też, że niebawem to ona z nim zerwie, a to byłby dla niego ogromny cios. „Pod koniec kwietnia 1996 roku pojawiłem się u Jaya Leno i przyznałem, że jestem singlem. Związek z Julią Roberts mnie przerósł. Towarzyszyło mi ciągłe przekonanie, że ze mną zerwie – dlaczego nie miałaby tego zrobić? Nie byłem wystarczająco dobry; nigdy nie mogłem taki być; byłem popsuty, nieuczciwy, nie można było mnie kochać. Dlatego, zamiast mierzyć się z nieuniknioną agonią utraty, zerwałem z piękną i błyskotliwą Julią Roberts", wyznał. 

Przypomnijmy, że w tamtym czasie aktor zmagał się już z uzależnieniem od Vicodinu. Zażywał nawet 55 tabletek dziennie. Co więcej, gdy w 2001 roku Julia Roberts zdobyła Oscara, on przebywał na odwyku. „Ogromnie cieszyłem się jej szczęściem. Ja sam byłem po prostu wdzięczny, że przeżyłem kolejny dzień. Gdy jesteś na dnie, dni są długie. Nie potrzebowałem Oscara. Potrzebowałem tylko kolejnego dnia", mówił.

Gdy zakończył ten związek, Julia Roberts nie kryła zaskoczenia. „Nie potrafię opisać wyrazu zakłopotania na jej twarzy". Wywnioskować jednak można, że do końca zachowali dobre relacje. We wrześniu tego roku paparazzi przyłapało ich na wspólnym spotkaniu. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Gdy Krzysztof Daukszewicz stracił żonę, wpadł w rozpacz. „Były dni, że nie wytrzymywałem. Zamykałem się w domu i zapijałem"

Matthew Perry

Matthew Perry
Fot. NBCU Photo Bank/NBCUniversal via Getty Images via Getty Images

Julia Roberts, 1997 rok

Julia Roberts
Fot. Ron Galella, Ltd./Ron Galella Collection via Getty Images

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.