Jerzy Motz, Magdalena Wójcik, grudzień 2006 rok
Fot. Autor zdjęcia: Kurnikowski/AKPA
Z Życia gwiazd

U jego boku miała odnaleźć szczęście. Związek Magdaleny Wójcik i Jerzego Motza nie przetrwał

„Chcę, żeby miłość sama mnie odnalazła. Bez miłości nie wyobrażam sobie życia”, mówiła

Olga Figaszewska 22 września 2023 14:52
Jerzy Motz, Magdalena Wójcik, grudzień 2006 rok
Fot. Autor zdjęcia: Kurnikowski/AKPA

Zyskała sympatię i uznanie widzów, którzy podziwiali ją w serialach Sukces, Dom czy Złotopolscy. Swego czasu media rozpisywały się nie tylko o zawodowych osiągnięciach czy projektach. Wiele emocji wzbudzało życie uczuciowe Magdaleny Wójcik. Aktorka nie znalazła szczęścia w miłości... Po rozstaniu z mężem wydawało się, że odnajdzie je u boku ukochanego Jerzego Motza. Jednak ich relacja przeszła do historii…

Magdalena Wójcik po rozstaniu z mężem nie zamknęła się na miłość

Magdalena Wójcik cieszyła się niemałym powodzeniem. O względy aktorki zabiegało wielu mężczyzn. Ona była zakochana w mężu Michale Zielińskim, z którym wspólnie doczekała się ukochanego syna Mikołaja. Myślała, że będą razem przez całe życie.

Od 1997 roku tworzyli szczęśliwą rodzinę, jednak po kilku latach coś zaczęło się psuć… W 2005 roku para rozwiodła się, a media donosiły, że aktorka została zdradzona. Magdalena Wójcik nie mogła pogodzić się z rozpadem małżeństwa. „Wiem, że trzeba uczyć się cieszyć dobrymi chwilami i jak najszybciej odcinać od złych. Ale łatwo powiedzieć. Teoria. Niestety działam odwrotnie. Szybko znikają dobre wspomnienia, a złymi dręczę się w nieskończoność. Najbardziej bolą i najtrudniej goją się rany zadane przez najbliższych. Straciłam coś, co było sensem mojego życia — rodzinę. Niektórzy pocieszali, że gorsza jest śmierć. Mówili, że wszystko inne może odwrócić się na dobre. Tłumaczyli, że nie wolno się zamartwiać, raczej wyciągać pozytywne wnioski. Dziś wydaje mi się, że świat się skończył, ale jutro może się okazać, że dobrze się stało, że musiało przyjść coś złego, żeby potem mogło zdarzyć się coś pięknego”, mówiła rozgoryczona w jednym z wywiadów.

Wspólnie z byłym mężem osiągnęli porozumienie dla dobra dziecka. Magdalena Wójcik zwierzała się w Na Żywo: „Trzeba głęboko schować urażoną dumę, nawet jeśli wiemy, że racja jest po naszej stronie, a nie naszego eks. No, i święta zasada — nie wolno nastawiać wrogo dziecka przeciwko drugiemu rodzicowi”.

Sprawdź też: Magdalena Wójcik bez pamięci zakochała się w Jacku Chmielniku. On pozostał obojętny na jej wdzięki

Magdalena Wójcik, 26 listopada 2001
Fot. Niemiec/AKPA

Magdalena Wójcik, 26 listopada 2001

Magdalena Wójcik i Jerzy Motz – historia miłości

Aktorka starała się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Funkcjonowała jak zawsze – pracowała, uśmiechała się do ludzi. Najważniejszy zawsze był dla niej syn i to dla niego chciała być silna. Jednak gdy przychodziła noc dopadał ją smutek i pojawiały się łzy. Tylko wtedy pokazywała swoją słabość. Z perspektywy czasu spojrzała na wszystko inaczej, wróciła silniejsza i pewna siebie. „Patrzę na to, co się zdarzyło, spokojnie, bez emocji, uważam, że wszystko odbyło się po coś i z ogromną korzyścią dla mnie. Polubiłam siebie, pogodziłam ze sobą i dostrzegłam w sobie fajne cechy. Mam do siebie szacunek i poczucie, że nie jestem odpowiedzialna za to, co się stało. Wiem, że zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy, żeby uratować rodzinę”, mówiła w wywiadzie dla Gali.

Po rozwodzie postanowiła ułożyć swoje życie na nowo. Porzuciła żal, przewartościowała wiele kwestii. Poczuła, że jest wdzięczna za wszystkie doświadczenia, nawet te negatywne, ponieważ to one ją ukształtowały i pomogły odnaleźć szczęście. Nie zamierzała jednak szukać miłości na siłę. Wierzyła w to, że ona sama ją odnajdzie. „Nie szukam i nie będę szukać. Chcę, żeby miłość sama mnie odnalazła, żeby mnie dopadła. Bez miłości nie wyobrażam sobie życia”, dodawała w Gali.

W pewnym momencie w życiu aktorki pojawił się Jerzy Motz, przedsiębiorca, prezes międzynarodowej agencji reklamowej i biznesmen zdobył jej zaufanie. Zaimponował jej mądrością i czułością.  Połączyła ich wyjątkowa więź. Aktorka z czułością opowiadała o relacji z partnerem. „Jest mądry i czuły. Potrafi opiekować się swoimi rodzicami i dbać o swoich przyjaciół, pomaga wszystkim, którzy tego potrzebują. Czuję się przy nim absolutnie bezpieczna. Podziwiam go za to, jakim jest człowiekiem i co osiągnął. Ma bardzo wiele zalet”, opowiadała w Gali Magdalena Wójcik. Ulubienica widzów mogła liczyć na ukochanego w każdej sytuacji. Jerzy Motz kibicował jej w zawodowych przedsięwzięciach.

Kilkukrotnie pojawili się u swojego boku na czerwonym dywanie, ale z reguły unikali blasku fleszy. Wydawało się, ze aktorka w końcu znalazła upragnione szczęście. W rozmowie z Faktem mówiła nawet: „On jest najlepszym kandydatem na męża”. Nic dziwnego, że wiele osób spodziewało się, że para planuje ślub. Po czasie okazało się, że ich relacja nie będzie miała szczęśliwego finału. Związek Magdaleny Wójcik i Jerzego Motza przeszedł do historii po czterech latach wspólnego życia.

Media łączyły potem gwiazdę z kolejnymi mężczyznami i rozpisywano się na temat jej życia uczuciowego. Czy aktorka jest dziś zakochana? Magdalena Wójcik milczy na ten temat. 

Życzymy wszystkiego, co najlepsze!  

Źródło: Plejada, Dziennik.pl, Pomponik

Czytaj też: Wychowywali syna, byli w trakcie budowy domu. Niedługo potem mąż Magdaleny Wójcik zadał jej cios prosto w serce... 

Jerzy Motz, Magdalena Wójcik, 12 marca 2007
Fot. Prończyk/AKPA

Jerzy Motz, Magdalena Wójcik, 12 marca 2007

Jerzy Motz, Magdalena Wójcik, grudzień 2006 rok
Fot. Autor zdjęcia: Kurnikowski/AKPA

Jerzy Motz, Magdalena Wójcik, grudzień 2006 rok

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.