Przeczytaj naszą recenzję
Fot. Kadr z filmu "Koty"
ZE ŚWIATA FILMU

Ekranizacja musicalu Koty z Taylor Swift i Judi Dench olbrzymią klapą finansową!

Przeczytaj naszą recenzję!

Ida Marszałek 2 stycznia 2020 18:45
Przeczytaj naszą recenzję
Fot. Kadr z filmu "Koty"

Koty autorstwa Andrew Lloyda Webbera to jeden z najpopularniejszych musicali w historii Broadwayu i West Endu. Nic dziwnego, że studio Universal Pictures zapragnęło zatopić w nim pazurki i sprawić, że również oni popłyną na fali tego ogromnego komercyjnego sukcesu. No i popłynęli. Tylko, że na samo dno. 

Fabuła filmu „Koty”

Główną bohaterką filmu jest młoda kotka Victoria, która zostaje wyrzucona na ulicę (jak podejrzewamy) przez swoich właścicieli. Na śmietniku spotyka grupę kotów – stałych bywalców londyńskich ulic. Ta noc jest dla futrzaków szczególnie ważna, ponieważ biorą udział w konkursie na najlepszą kocią piosenkę. Zwycięzca Zwycięzca dostanie szansę na rozpoczęcie całkiem nowego życia. Każdy uczestnik śpiewa piosenkę o sobie i swoich zwyczajach, dzięki czemu możemy lepiej poznać koci świat. O nagrodę walczy między innymi dawna bywalczyni salonów – Grizabella, która została odrzucona przez grupę kotów (Jennifer Hudson) oraz demoniczny czarodziej Makiawel (Idris Elba).

Recenzja filmu „Koty”

Budżet w wysokości 100 milionów, reżyser-laureat Oscara, musicalowy pewniak oraz obsada jakiej nie śniło się producentom stacji telewizyjnej E! Sprawdzona receptura na przebój. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie – algorytm na przebój. W dzisiejszych czasach twórcy kinowi chętnie sięgają po oklepane formuły, praktykują odgrzewanie starych kotletów, próbują wycisnąć jeszcze kilka kropli soku ze starej cytryny. Lubują się w wyborach grzecznych i banalnych (wystarczy spojrzeć na ostatnią część Gwiezdnych Wojen). Jakież jest ich zdumienie kiedy na wytartej przez swoich licznych poprzedników ścieżce napotykają niespodziewanego przeciwnika – swojego widza. Kogoś, kto w ich założeniu, miał po raz kolejny (nie zadając żadnych pytań) z opadem szczęki i łzami w oczach obejrzeć ich wiekopomne dzieło. Najwyraźniej opary samozadowolenia przysłaniają twórcom fakt, iż lekceważąc swojego odbiorcę popełniają jeden z najgorszych z możliwych grzechów. 

Widz jest jednak istotą krytyczną. Widzi, że komputerowe efekty są kompletnie nierealistyczne, a kotki choć chciałby by być szybkie i zwinne poruszają się na ekranie w slow motion. Charakteryzacja, jak i scenografia nie różnią się zbytnio od tej teatralnej, a modne neonowe światełka nie dodają postaciom pożądanej tajemniczości. Widz zauważa, że Taylor Swift – ponoć wielka gwiazda filmu – pojawia się tylko w jednej scenie, by potem okazać się dla scenariusza zupełnie bezużyteczną. Jak zresztą większość postaci. 

Widza nie śmieszą slapstickowe żarty rodem z końca XIX wieku (w celu demonstracji wygooglujcie sobie Polewacz polany), nawet jeśli opowiadają je tak znamienici komicy jak Rebel Wilson czy James Corden. Widz nie zostaje też wciągnięty przez infantylną fabułę, w której na próżno doszukać się punktu kulminacyjnego. Wszystkie te elementy tworzą jakąś całość jedynie dzięki choreografii odtańczonej przez fantastycznych tancerzy, ale nawet to nie daje wystarczającej satysfakcji. Wśród licznych baletowych elementów, brakuje esencji: charakterystycznego kociego niewymuszonego wdzięku. 

Twórca mógłby zaoponować, że przecież taki właśnie jest oryginalny klasyk, który szanują i uwielbiają na całym świecie. Jednak takie tłumaczenie ujawniłoby drugi wielki grzech – pójście na łatwiznę. Odcinanie kuponów od renomy przedstawienia musicalowego zdaje się być tutaj głównym zamysłem artystycznym. Bo na pewno nie jest nim oryginalna interpretacja znanego działa, czy jakakolwiek autorska wizja. Historia ta ma pewien tajemniczy i mroczny potencjał, który mógłby zostać wykorzystany, gdyby twórcy nie kierowali się przede wszystkim chęcią wypchania sobie portfeli. Ta pokusa okazała się jednak nader nęcąca i w rezultacie Koty są filmem dla wszystkich i dla nikogo. Opowieścią zbyt dziecinną by zabawić dorosłych i zbyt mało widowiskową i współczesną by zainteresować sobą dzieci. Na szczęście z tej historii płynie jakiś morał. Dowodem na to są olbrzymie straty finansowe studia Universal Pictures wynoszące w przybliżeniu 100 milionów dolarów. Niech to będzie dla twórców przestroga – widzowie nie krowy i swój gust posiadają. 3/10

Koty od jutra w kinach. 

Przeczytaj naszą recenzję
Fot. Kadr z filmu "Koty"

Przeczytaj naszą recenzję
Fot. Kadr z filmu "Koty"

Przeczytaj naszą recenzję
Fot. Kadr z filmu "Koty"

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Pandemia nie zmieniła mojego życia, to ja sama je zmieniłam…”, mówi AGNIESZKA MACIĄG. Kraśko, Olejnik, Rodowicz, Rusinek, Szczygieł, Wojciechowska… o emocjach i rodzinnych relacjach w izolacji domowej. JACEK SANTORSKI radzi, jak nie zwariować w czasie pandemii. Zmierzch zachodniej cywilizacji? Beata Pawlikowska w egzystencjalnych rozważaniach w dobie koronawirusa.