ZE ŚWIATA FILMU

Historia oparta na faktach? Oto wszystko, co musicie wiedzieć o Sali Samobójców

Co było inspiracją do powstania filmu?

Gabriela Czernecka 5 maja 2020 19:53

Film Sala Samobójców Jana Komasy w 2011 roku podbił polskie kino. Niedawno ukazała się kontynuacja produkcji - Sala Samobójców. Hejter, któremu już wielu wróży nominację do Oscara. Produkcja wzbudziła emocje nie tylko ze względu na sławę reżysera, który jak widać po wybitnym Bożym Ciele nie osiadł na laurach, ale także za sprawą odwołań do pierwszej części filmu. Ci sami bohaterowie, pierwszoplanowa postać wiodąca życia między rzeczywistością a światem wirtualnym… Jak powstał film Sala Samobójców? Od czego Jan Komasa zaczął pisanie scenariusza i dlaczego mówi się, że to film oparty na faktach? Oto wszystko, co powinniście wiedzieć o filmie Sala Samobójców

Sala Samobójców 2011 - o czym jest film?

Dominik ma wszystko, o czym marzy nastolatek - bogatych rodziców, sympatię rówieśników, powodzenie u dziewczyn. Za kilka miesięcy czeka go matura. Jeden filmik z jego udziałem trafia do sieci i Dominik traci grunt pod nogami.  W szkole zaczyna być wytykany palcami, w domu zaniedbują go rodzice. Coraz bardziej izoluje się od świata rzeczywistego, przechodząc do życia w sieci. W jednej z gier internetowych poznaje tajemniczą Sylwię i od tamtej pory spędza przed komputerem całe dnie. Film Sala Samobójców mógł wyglądać jednak kompletnie inaczej. Jan Komasa, reżyser produkcji, miał wiele pomysłów i historii, które mogły trafić na wielki ekran: „Jedna opowiadała o chłopcu, który nie chce podejść do matury. Druga o chłopaku zamkniętym w pokoju i rozmawiającym ze znajdującymi się tam przedmiotami, które ożywają. (...). Inspirowały mnie informacje napływające z Japonii, gdzie ludzie latami nie wychodzą z mieszkania, pogrążając się w depresji. Chciałem też zrobić film o grze komputerowej. Od lat jestem graczem, lubię to. Gry są bardzo inspirujące. Poza tym, jest to najtańsza i najpowszechniejsza forma rozrywki. Grać można np. przez 200 godzin, a film ogląda się 2 godziny i odkłada go na półkę. Gry komputerowe są bardzo poważną konkurencją dla filmu. Reżyserzy walczą o czas i uwagę widza. Żeby wygrać, film musi być doświadczeniem bardzo intensywnym. Widz powinien wchodzić w nowy, fascynujący świat, tak jak to się dzieje w przypadku gier komputerowych”, mówił przed laty Jan Komasa w rozmowie z Beatą Zatońską dla TVP Tygodnik

kadr z filmu Sala Samobójców 2011
Fot. Mat. prasowe

Dziś mówi się wprost, że Sala samobójców (2011) to pierwszy polski film, pokazujący siłę internetu i tak dosadnie prezentujący niebezpieczeństwa, które się w nim kryją. Niewielu jednak wie, że produkcja w pewien sposób oparta została na prawdziwej historii. W 2009 roku w Wysokich Obcasach ukazał się artykuł Joanny Szczepkowskiej Please, please, please. Dziennikarka rozmawiała z Anną Malarowską, matką Magdy - dziewczyny chorej na depresję: „Ten tekst mnie uderzył. Była w nim niemoc rodzica, który zderza się z nieznanym. Skontaktowałem się z Anną Malarowską i dałem jej scenariusz do przeczytania. Spodziewałem się tego, co mi powiedziała, że stworzyłem rodziców, którzy są potworami. Zapytała, czy uważam ją za potwora. A ona jest cudowną osobą. Opowiedziała mi, że chciała pomóc córce, ale jej się nie udało. Magda, tak jak Dominik, miała wszystko. Piękny dom, szkołę w Cambridge. Skończyła świetne liceum w Warszawie. Zrozumiałem, że mój film musi opowiadać o tym, że każdemu może się trafić niesamowita, zła sytuacja, której się nie spodziewa. W życiu Dominika spirala zła rozkręca się przypadkowo. Virginia Woolf powiedziała, że to co nas zabija, to nie wojny, wypadki, ani starzenie się. Zabijają nas drobiazgi, to jak ktoś do nas mówi, jak na nas patrzy. Do tragedii prowadzą drobne rzeczy. Los niezauważalnie zastawia pułapki. Dominik i jego rodzice utknęli w jednej z takich pułapek”, wyjawił Jan Komasa Beacie Zatońskiej.

kadr z filmu Sala Samobójców 2011
Fot. Mat. prasowe

Sala Samobójców aktorzy, obsada

Film Sala Samobójców cieszył się ogromną popularnością, ale sporo produkcji zawdzięcza nie tylko sam reżyser, ale i wcielający się w główną rolę Jakub Gierszał. Dla aktora było to nie lada wyzwanie. Choć już wcześniej ujawnił swój talent w filmie Wszystko, co kocham Jacka Borcucha, to prawdziwą siłą napędową dla jego kariery była właśnie rola Dominika. Szybko posypały się kolejne propozycje filmowe, a dziś otwarcie mówi się, że dla Kuby Gierszała nie ma rzeczy niemożliwych. A jak został Dominikiem w Sali Samobójców? Kuba Gierszał był jednym z pierwszych aktorów, którzy pojawili się na castingu, i jak przyznał sam reżyser, jego osoba szybko zapadła mu w pamięć: „Potem obejrzałem jeszcze 400 lub 500 młodych aktorów. Jakub utkwił mi jednak w pamięci. Jako reżyser jestem bardzo nieufny i nie mogłem uwierzyć, że idealnego aktora znalazłem na początku poszukiwań. W Jakubie jest współczesność i młodość, jakiej nie dostrzegłem w żadnym innym polskim aktorze”, wyznał Komasa.

kadr z filmu Sala Samobójców 2011
Fot. Mat. prasowe

Wraz z aktorem młodego pokolenia na wielkim ekranie w Sali Samobójców zobaczyliśmy: Romę Gąsiorowską (Sylwia), Agatę Kuleszę (Beata Santorska), Krzysztofa Pieczyńskiego (Andrzej Santorski), Bartosza Gelnera (Aleksander Lubomirski), Danutę Borsuk (Nadia, gosposia Santorskich), Aleksandrę Hamkało (Karolina Zimmer) czy Kingę Preis (psychiatra Karolina). Na uwagę zasługuje więc nie tylko postać Dominika. Warto wspomnieć też o Sylwii (w tej roli Roma Gąsiorowska) - która co ciekawe - dostała imię po poetce Sylvii Plath. Ciekawostką jest też to, że na stronach Facebooka, które w filmie przegląda Dominik, zamiast prawdziwych komentarzy były właśnie fragmenty wierszy Plath: „Tą poetką była zafascynowana Magda Malarowska, o której już wspomniałem. Bywa, że filmowa Sylwia używa słów Magdy. Dużo jest w filmie różnych poukrywanych znaczeń i cytatów, nawet z Goethego”, mówił Jan Komasa

Sala Samobójców Roma Gąsiorowska

Rola Romy Gąsiorowskiej - Sylwia - była o tyle zaskakująca, że aktorka wcieliła się w wirtualną postać: „Przez większą część filmu widzimy głównie twarz Sylwii. To niełatwe grać samą twarzą. Pokazywanie procesów, które zachodzą w mojej bohaterce, jej emocji, nie było proste - to skomplikowana, ciekawa postać, a bardzo chcieliśmy żeby była prawdziwa i wiarygodna. To, co się z nią dzieje na zewnątrz, jest podszyte zupełnie innymi intencjami, które ona ukrywa, a jednak w niej głęboko są i musiały być także głęboko we mnie.”, wyznała w rozmowie z Onet Film. Na uwagę zasługuje także stworzona prze grafików postać - Roma w jednym z wywiadów przyznała, że reżyser myślał o tym, by Sylwia miała czerwone włosy, ale sama aktorka chciała, by jej bohaterka miała różowe: „stwierdziliśmy, że skoro grają oczy, to fajnie byłoby wymyślić makijaż, który będzie odzwierciedlał emocje postaci. Do tego dochodzą tatuaże i chociażby kolczyk w wardze, którą przebiłam na potrzeby filmu”, wyznała Roma Gąsiorowska. Aktorka przyznała także, że dopiero przy pracy nad filmem kupiła laptopa i bardziej zaczęła przyglądać się społeczności świata wirutalnego.

kadr z filmu Sala Samobójców 2011
Fot. Mat. prasowe

Co ciekawe, reżyser w jednym z wywiadów zdradził także, że bardzo szybko zostały obsadzone także role rodziców Dominika. Janowi Komasie bardzo zależało na tym, by matkę chłopaka zagrała Agata Kulesza: „Ona ma w sobie mnóstwo energii. Dostała trudną rolę, osoby, która popada w skrajne nastroje, jest skoncentrowana na sobie i bywa hipokrytką. Wierzymy jej jednak, że kocha syna i chce mu pomóc”, mówił. Równie szybko w roli ojca Dominika obsadzono Krzysztofa Pieczyńskiego.  

Warto wspomnieć także o Bartoszu Gelnerze. W Sali samobójców wystąpił w pierwszej w historii polskiego kina scenie namiętnego pocałunku dwóch mężczyzn. Scena szybko stała się źródłem plotek na temat orientacji aktora, ale odegranie jej miało także swoje plusy - nazwisko aktora coraz częściej pojawiło się w większych produkcjach. Sam Gelner w rozmowie z Anną Luboń dla Elle zbył plotki o swojej orientacji prostym zdaniem: „W „Sali samobójców” mój bohater wcale nie był gejem, całowanie się z kolegą było prowokacją”.

kadr z filmu Sala Samobójców 2011
Fot. Mat. prasowe

Jak mówił przed laty Jan Komasa, Sala Samobójców to film o miłości, strachu, cierpieniu i samotności: „Nie chciałem robić filmu moralizującego, wartościować, pokazywać, kto jest dobry, a kto zły. Rodzice Dominika chcą pomóc synowi, ale nie wiedzą jak. Są nieporadni, szukają pomocy u psychiatrów. Zrobiliśmy solidny reaserch, rozmawialiśmy z psychiatrami i psychologami. Trafiliśmy na ludzi, którzy nie owijali w bawełnę. Opowiadali np. o tym, że prowadzili terapię studenta, który na długo zamknął się w pokoju i za nic nie chciał wyjść. Psychoterapeuta stał na progu ciemnego pokoju i próbował nawiązać z nim kontakt”, powiedział w jednym z wywiadów. 

W marcu 2020 roku premierę miał kolejny film Jana Komasy, tym razem odwołujący się do wydarzeń sprzed lat. Sala samobójców. Hejter to jak zapewniają dystrybutorzy, „prawdziwy obraz świata znajdującego się w fazie dynamicznych przemian społecznych, ekonomicznych i technologicznych – w erze dominacji mediów społecznościowych, post-prawdy i wirtualnej rzeczywistości, będących źródłem potężnych i nieznanych dotąd zagrożeń”. O czym jest film Sala Samobójców. Hejter? Jego bohaterem jest Tomek, student prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Chłopak zostaje wydalony z uczelni po tym jak popełnia plagiat. Młody student postanawia jednak nie informować o tym utrzymujących go dobroczyńców, rodziców jego przyjaciółki z dzieciństwa, w której od dawna się podkochuje. Wkrótce jednak oszustwo wychodzi na jaw i chłopak nie może już liczyć na pomoc finansową zaprzyjaźnionej rodziny. Produkcja szybko zyskała grono fanów, a krytycy filmowi piszą wróżą produkcji nominację do Oscara!  

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Pandemia nie zmieniła mojego życia, to ja sama je zmieniłam…”, mówi AGNIESZKA MACIĄG. Kraśko, Olejnik, Rodowicz, Rusinek, Szczygieł, Wojciechowska… o emocjach i rodzinnych relacjach w izolacji domowej. JACEK SANTORSKI radzi, jak nie zwariować w czasie pandemii. Zmierzch zachodniej cywilizacji? Beata Pawlikowska w egzystencjalnych rozważaniach w dobie koronawirusa.