O TYM SIĘ MÓWI

Rekordzista tegorocznych Orłów, najważniejszych polskich nagród filmowych. W czym tkwi fenomen "Wołynia" Smarzowskiego?

Konrad Szczęsny 21 marca 2017 12:00
Plakat "Wołyń"
Fot. materiały prasowe

„Wołyń” okazał się niekwestionowanym zwycięzcą rozdania „Orłów”, czyli najważniejszych polskich nagród filmowych, które miało miejsce 20 marca w Teatrze Polskim w Warszawie. Zdobył on statuetki w ośmiu kategoriach, w tym tych najważniejszych, jak Najlepszy Film i Najlepsza Reżyseria. Otrzymał również Nagrodę Publiczności. Znawcy podkreślają, że to o tyle istotne, iż obraz Wojciecha Smarzowskiego został niemal praktycznie zignorowany w trakcie rozdania nagród filmowych w Gdyni jesienią 2016 r.

 

Polecamy też: „Nie zrobiłem filmu przeciwko Ukraińcom”. Wojciech Smarzowski komentuje dla VIVY! odwołanie pokazu „Wołynia” w Kijowie

 

O tym, że reżyser planuje podjąć kontrowersyjną tematykę wydarzeń na Wołyniu z czasów drugiej wojny światowej, było wiadomo od dawna. Od początku pomysł ten wywoływał wiele kontrowersji. Z jednej strony historycy i osoby zajmujące się tą tematyką podkreślali, że należy rozmawiać o tych traumatycznych wydarzeniach, z kolei inni przypominają, że w tak delikatnych i trudnych sprawach należy podejmować dialog, nie zaś epatować okrucieństwem na dużym ekranie (nikt nie ma wątpliwości, że w obrazie nie zabraknie naturalistycznych scen).

 

Jednak nic nie zmieni faktu, że już w tym tygodniu "Wołyń" trafi do kin. Dziś odbędzie się jego specjalny przedpremierowy pokaz. Już teraz "Wołyń" okrzyknięto najgorętszą premierą tej jesieni i najbardziej oczekiwanym filmem tego roku, który z pewnością w mediach wywoła burzliwą dyskusję.

 

Oliwy do ognia dolewa fakt, że na festiwalu w Gdyni (na którym "Wołyń" otrzymał nagrody za zdjęcia, debiut aktorski i charakteryzację) reżyser nie przyjął specjalnej nagrody z rąk Jacka Kurskiego. Dlaczego? Tłumaczył to faktem, że nie chce, aby jego film był kojarzony z jakąkolwiek opcją polityczną.

 

Prezes telewizji, pan Jacek Kurski, chciał mi ją przekazać, ale nie chciał tego zrobić – co mnie zaskoczyło – na scenie, tylko po całej ceremonii. Co wydaje mi się dość kłopotliwe i dziwne. Gdybym taką nagrodę otrzymał na scenie, to bym ją przyjął i od razu przekazałbym ją – bo to nagroda finansowa – na jakąś fundację wołyńską. Ale ponieważ wszyscy mnie o to pytają, chciałem powiedzieć, że na razie sprawa nagrody jest absolutnie zawieszona. Już sam fakt, że wszystko to rozgrywa się w dziwnym pośpiechu... Jakoś się tego boję. Bo zależy mi na tym, żeby film bronił się sam. I nie był używany w żadnych rozgrywkach politycznych. To dla mnie bardzo ważne - tłumaczył Wojciech Smarzowski w wywiadzie dla radia TOK FM.

Co więcej od początku reżyser miał problemy, aby ukończyć swoje dzieło. W lutym apelował do osób życzliwych o dotacje, które pomogą mu zakończyć kręcenie filmu.

Mamy zmontowany prawie cały epicki film o ludobójstwie na Kresach. Mam nadzieję, że to będzie ważne kino. Pozytywnie wypowiadają się historycy i ludzie związani emocjonalnie z Kresami. Do zakończenia "Wołynia" brakuje jeszcze kilku kluczowych scen, których nie udało się nakręcić z powodów finansowych. Temat naszego filmu odstrasza. Spółki, firmy, banki, które zazwyczaj wspierają budżety na hasło ludobójstwo, rzeź, Ukraina, banderowcy od razu się wycofują. Temat tego filmu parzy i dlatego pieniędzy szukamy wszędzie, poza Rosją. Brakuje nam 2,5 miliona złotych, proszę o wsparcie - apelował wówczas na swoim Facebooku.

Koniec końców "Wołyń" udało się ukończyć. Warto przypomnieć, że Wojciech Smarzowski uchodzi za jednego z tych polskich reżyserów, którzy nie boją się podejmowania tematyki trudnej i delikatnej. W obsypanej nagrodami "Róży" podjął wątek dramatycznej sytuacji Mazurów tuż po zakończeniu II wojny światowej, zaś w "Drogówce" przedstawił problem korupcji w policji. 

 

"Wołyń" dotyczy wydarzeń, które rozegrały się na Kresach latem 1943, a które noszą miano rzezi wołyńskiej. Według różnych źródeł, w wyniku czystek etnicznych zamordowanych zostało w niej około 50-60 tysięcy Polaków. Zginęli oni z rąk nacjonalistów ukraińskich.

 

Poniżej oficjalny zwiastun filmu.

 

 

Polecamy też: Wojciech Smarzowski: "Wszystkie moje filmy są o miłości". Najważniejszy reżyser naszych czasów kończy 53 lata

Wideo

Poznaj historię miłości Agnieszki Woźniak-Starak i jej męża Piotra!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Trzy kobiety, które w najnowszym serialu Polsatu „Zawsze warto” połączyło przypadkowe dramatyczne wydarzenie: Weronika Rosati, Katarzyna Zielińska i Julia Wieniawa. Edyta Geppert o pasji śpiewania i życiowych wyborach oraz Dominika Gwit i Wojciech Dunaszewski o tym, co ślub zmienił w ich życiu.