Anita Dymszówna, aktorka, lata 70. XX wieku
Fot. Jerzy Plonski / RSW / Forum
NIEZWYKŁE HISTORIE

Anita Dymszówna: aktorka wyklęta. Jedna decyzja zniszczyła jej karierę

Z dnia na dzień odsunęli się od niej wszyscy... Dlaczego?

Konrad Szczęsny 1 czerwca 2021 16:44
Anita Dymszówna, aktorka, lata 70. XX wieku
Fot. Jerzy Plonski / RSW / Forum

Miała wszystko. Kochającą rodzinę, świetnie zapowiadają się karierę, sukcesy. Niestety, jedna decyzja sprawiła, że od Anity Dymszówny odwrócili się wszyscy. Z dnia na dzień. To z kolei spowodowało wielką traumę, z którą nie udało jej się uporać do końca. Zmarła 7 lipca 1999 roku. Miała zaledwie 55 lat... 

Anita Dymszówna, córka Adolfa Dymszy. Początki kariery, rodzina

Przyszła na świat 3 marca 1944 roku w prawdziwie artystycznej rodzinie. Ojciec, Adolf Dymsza, był uważany za najwybitniejszego komika rodzimej kinematografii XX wieku. Przed II wojną światową nazywano go królem polskiej komedii. Swoją żonę poznał w latach 20. minionego stulecia. Ślub wzięli w 1929 roku. Zofia Olechnowicz również miała artystyczną duszę. Była baletnicą, członkinią zespołu Tacjanny Wysockiej. Para doczekała się czterech córek. Jedna z nich, właśnie Anita, poszły w ślady sławnego ojca.

Nie brakowało jej talentu, osobistego uroku oraz urody. Nic dziwnego, że podjęła decyzję o zdawaniu do warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Ukończyła ją w 1968 roku. Nikt nie miał wątpliwości, że sukces to tylko kwestia czasu. W 1970 roku zagrała u boku sławnego taty w „Panu Dodku” (wcieliła się w dziennikarkę), jednak już wcześniej próbowała swoich sił na dużym ekranie. W 1962 roku pojawiła się w „Miłości dwudziestolatków (L'Amour à vingt ans)”, cztery lata później wystąpiła w „Kochajmy syrenki” (była to skromna rola dziewczyny w biurze w Bolesławcu, Anita Dymszówna nie została ujęta w czołówce), zaś rok przed skończeniem studiów zagrała w „Raz, dwa, trzy (The Singing Lesson)”.

Ojciec angażował ją również w swoje estradowe przedsięwzięcia, otrzymywała także role w serialach, filmach oraz spektaklach teatralnych. Mimo że nie brakowało głosów, że w komediowych przedsięwzięciach wypada gorzej niż znany ojciec, i tak wróżono jej wielką karierę. Miała przychylność krytyków, koneksje i talent. A jednak marzenia i plany przekreśliła jedna fatalna decyzja...

Czytaj także: Oskarżenia o współpracę z nazistami zniszczyły jego karierę. Smutne życie Andrzeja Szalawskiego

Anita Dymszówna, Raz, dwa, trzy... Dokumentalny, 1967 rok
Fot. INPLUS/East News

Anita Dymszówna w filmie Raz, dwa, trzy..., 1967 rok

Anita Dymszówna i Maciej Damięcki: historia miłości

Jeszcze na studiach poznała Macieja Damięckiego. Dla niego była to miłość od pierwszego wejrzenia. Bał się jednak wyznać koleżance to, co czuje. Ich drogi na jakiś czas się rozeszły. Ale spotkali się ponownie przy okazji prób do jednego ze spektakli Teatru Telewizji. Tym razem zaiskrzyło i podjęli decyzję o ślubie. „Zastaję Maćka z Anitą. Oświadczają mi, że postanowili się pobrać! Dom zaniedbany, koszmar! 1 kwietnia 1970 r. odbywa się ślub Maćka z Anitą. Sześćdziesiąt siedem osób! Dymszowie! Zabawa! Balanga!”, wspominała w swojej książce „Wygrałam życie” teściowa aktorki. Co ich połączyło?

„Jesteśmy do siebie podobni. Oboje równie impulsywni, tak samo zadziorni, dlatego często się nie zgadzamy. Ale mamy zgodne gusta: lubimy nasz dom, nasze kicze i maszkarony, pełno ich w mieszkaniu”, zapewniała w jednym z wywiadów Anita Dymszówna (cytat za Interia.pl).

Jej ojciec początkowo nie podzielał entuzjazmu córki, choć zaakceptował jej wybór. Przez jakiś czas zachowywał umiarkowany dystans w tej relacji, jednak i on w końcu się przemógł. Adolf Dymsza miał podobno doradzić Maciejowi Damięckiemu, by okiełznał jego córkę, słynącą z nietuzinkowych i niezwykle oryginalnych pomysłów. 

„[Anita] strzela pomysłem adoptowania dziecka z sierocińca. Na szczęście do tego nie doszło. Ona jednak dyktuje tempo życia! Maciek usiłuje nadążyć za nią. Czekam. Może jednak te wzburzone fusy osiądą na dnie?”, pisała w książce „Wygrałam życie” Irena Górska-Damięcka, matka męża Anity Dymszówny, z zawodu również aktorka.

„Anita to urocze i nieprawdopodobnie utalentowane skądinąd, ale... zwierzątko”, dodawała. Bacznie przyglądała się małżeństwu syna. Czuła, że jego wybranka nie przystaje do modelu żony, zgodnego ze społecznymi oczekiwaniami. Twierdziła, że Maciej Damięcki powinien związać się z kimś, „kto zaprowadzi porządek i ukróci jego imprezowy styl życia”.

Poza tym zarówno on, jak i ona, byli dopiero na początku kariery. Zależało im na tym, żeby zaistnieć. A to wiązała się z kolei z licznymi obowiązkami, kolejnymi rolami, bywaniem w domu a nie budowaniem wspólnej przyszłości. Z czasem doszły do tego różnice charakterów. Ją irytował jego zabawowy styl życia. Jego jej nadwrażliwość i emocjonalność w podejściu do nawet najbardziej banalnych, drobnych spraw.

A to zwiastowało jedynie problemy i rozstanie...

Czytaj także: Alkoholizm, depresja, pobyt w domu dziecka. Złamane życie Elżbiety Czyżewskiej

Anita Dymszówna, aktorka, październik 1970 roku
Fot. Jerzy Plonski / RSW / Forum

Anita Dymszówna, październik 1970 roku

Anita Dymszówna: dlaczego stała się aktorką wyklętą? Chodziło o jej ojca

Niestety, na młode małżeństwo spadł bolesny cios. Dwa lata po ślubie Adolf Dymsza zaczął zmagać się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Dziś wiadomo, że były to z dużą dozą prawdopodobieństwa początki choroby Alzheimera. Na domiar złego jego żona, Zofia Olechnowicz, nie była w stanie opiekować się nim tak, jak należy. Z uwagi na swój zawód, miała ogromne problemy z kręgosłupem. Doskwierał jej także brak wystarczających środków i wiek. 

W tej sytuacji brzemię opieki nad ojcem spadło na cztery córki. Bez chwili wahania podzieliły się obowiązkami, które wymagały kolejnych poświęceń. Sytuacja znacznie się skomplikowała, gdy Adolf Dymsza zaczął wymagać całodobowej opieki. 

Początkowo zaczęły szukać pomocy w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Tam jednak nie chciano przyjąć legendarnego komika z uwagi na jego niedołęstwo. Adolfa Dymszę zgodził się przyjąć  dopiero dom pomocy społecznej w Górze Kalwarii. Był rok 1973. Dla jego żony i córek decyzja była niewyobrażalnie trudna, ale nieunikniona. Nie podejrzewały, że wywoła tak wielkie oburzenie i społeczny ostracyzm...

„Jeździliśmy tam często z Anitą na występy, żeby odwdzięczyć się tym ludziom. Mimo to środowisko miało do nas pretensje, że oddaliśmy go do przytułku i jesteśmy najgorsi na świecie”, zwierzał się Maciej Damięcki w magazynie „Rewia”.

Czytaj także: Śmierć syna, oskarżenia „nieślubnej córki”... Burzliwe życie Seweryna Krajewskiego

Anita Dymszówna, Adolf Dymsza, lata 70. XX wieku
Fot. Jerzy Plonski / RSW / Forum

Anita Dymszówna, Adolf Dymsza, lata 70. XX wieku

Anita Dymszówna: po śmierci ojca odwrócili się od niej wszyscy. Rozstała się z Maciejem Damięckim

Anita Dymszówna była przejęta losem ojca. Do śmierci, czyli do 20 sierpnia 1975 roku, odwiedzała go w domu opieki regularnie. Koledzy z branży i znajomi nie byli jednak w stanie zrozumieć decyzji, którą podjęła wraz z siostrami i matką. Potępili ją, spotykała się z jawnym ostracyzmem. Sytuacji nie poprawiła śmierć Adolfa Dymszy. Wręcz przeciwnie: wówczas rozpoczęła się otwarta wojna między jego córką a środowiskiem artystycznym.

„W SPATiFie, aktorskiej knajpie, gdzie zawsze można było przyjść, kiedy chciało się do człowieka, nie dopuszczano jej do towarzystwa, nie rozmawiano z nią, zdarzało się, że kiedy podchodziła do stolika, jej koledzy wstawali i odchodzili”, wspominał gorzko przyjaciel aktorki, Cezary Bryka w rozmowie z portalem Studio Opinii. „Wiedząc z własnego doświadczenia, czym jest opieka nad całkowicie niesprawnym człowiekiem, próbowałem reagować, wyjaśniać, jak było. Nikt nie chciał słuchać”, dodawał.

Z czasem przestano proponować jej role. Została wypchnięta na margines. Nie pomogły głosy wsparcia ze strony części znajomych. Nikt nie chciał zrozumieć sytuacji, w jakiej znalazła się Anita Dymszówna i inni członkowie jej najbliższej rodziny. Koledzy okazywali jej jawną wrogość i nienawiść, oskarżali, że podjęła decyzję o oddaniu ojca do domu opieki (nazywanego pogardliwie przytułkiem), bo chciała przejąć jego majątek i „pozbyć się kłopotu”. Nazywali wprost wyrodną, nieczułą córką i egoistką. Nie potrafili (a może nie chcieli?) odpowiedzieć na pytanie, czy gdy Adolf Dymsza trafił do placówki, zaoferowali swoją pomoc. 

Dwa lata po śmierci legendarnego komika rozpadło się definitywnie małżeństwo jego córki. Kilka lat później, już w latach 80., Maciej Damięcki poznał Joannę Stankiewicz, z którą jest do dzisiaj. Doczekali się dwójki dzieci: Mateusza oraz Matyldy (oboje poszli w jego ślady). Niestety, Anita Dymszówna po rozstaniu nie zdołała ułożyć sobie życia. Dlaczego? 

„Była fantastyczną, zdolną aktorką, ale sama o sobie mówiła, że jest naznaczona przez los piętnem kobiety fatalnej. Miała kilku narzeczonych, wszyscy tragicznie zmarli. Często dzwoniła i mówiła: jak to dobrze, żeśmy się rozwiedli, bo chociaż ty jeden żyjesz”, wspominał po latach jej były mąż.

Czytaj także: Złamane życie polskiej seksbomby. Fatalny romans, depresja, alkoholizm...

Anita Dymszówna, aktorka, październik 1970 roku
Fot. Jerzy Plonski / RSW / Forum

Anita Dymszówna, aktorka, październik 1970 roku

Śmierć Anity Dymszówny. Alkoholizm, załamanie, samotność

Kolejne ciosy odcisnęły na niej bolesne piętno. Anita Dymszówna zaczęła zmagać się z depresją. Ukojenia szukała również w alkoholu. 

„Anita starała się jakoś trzymać, ale słabiutko jej to wychodziło. Wreszcie zdarzyło się, że raz w życiu usłyszałem jej płacz: zadzwoniła do mnie, kiedy z okazji jakiejś związanej z Dymszą rocznicy telewizja przygotowywała program z udziałem gości. Anity nie zaproszono”, opowiadał jej serdeczny przyjaciel, Cezary Bryka.

Próbowała ułożyć swoje życie na nowo. Najpierw w Szczecinie, gdzie związała się z Teatrem Polskim. Później zmieniła miejsce zamieszkania na Koszalin. W końcu, załamana, w ogóle zrezygnowała z aktorstwa. Po raz ostatni pojawiła się na scenie na początku lat 80., cztery lata po rozwodzie.

Później wróciła do Warszawy. Ale nie szukała już z nikim kontaktu.

„Któregoś dnia powiedziała: Więcej nie zadzwonię. Chcę, żebyś pamiętał mnie taką, jaka byłam. Nie było możliwości perswazji, podjęła decyzję i już”, wspominał Bryka.

Odeszła w osamotnieniu i zapomnieniu 7. lipca 1999 roku. Miała zaledwie 55 lat... I nawet po śmierci nie zaznała spokoju. Zadbali o to ci, którzy wcześniej chętnie kierowali pod jej adresem mocne, niesprawiedliwe oskarżenia.

„Tak to środowisko zabiło człowieka, a po śmierci obsmarowało”, podsumował przyjaciel Dymszówny, Cezary Bryka. I trudno się z nim nie zgodzić.  

Czytaj także: Do tragedii doszło w trakcie zabawy w chowanego. Synek Erica Claptona wypadł z okna wieżowca

Źrodło: Aleksandra Kalita, Interia.pl, Film.wp.pl

Anita Dymszówna, aktorka, lata 70. XX wieku
Fot. Jerzy Plonski / RSW / Forum

Anita Dymszówna, aktorka, lata 70. XX wieku

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.