Bogumiła Wander, pierwszy mąż Zbigniew Żołędziowski, syn Marek Żołędziowski, telewizyjne dzieci 1974 rok
Fot. archiwumTVP / Forum
NIEZWYKŁE HISTORIE

Bogumiła Wander i Zbigniew Żołędziowski: doczekali się syna, rozstali przez innego mężczyznę

Dla tej miłości oboje poświęcili wiele

Konrad Szczęsny 20 sierpnia 2023 15:44
Bogumiła Wander, pierwszy mąż Zbigniew Żołędziowski, syn Marek Żołędziowski, telewizyjne dzieci 1974 rok
Fot. archiwumTVP / Forum

Przez lata była legendą telewizji. Trudno było wyobrazić sobie bez niej festiwale w Opolu czy Sopocie. Bogumiła Wander dziś nie pamięta już swojej wielkiej kariery. Opiekuje się nią trzeci mąż, Krzysztof Baranowski. Dla tej miłości oboje poświęcili wiele. Kim był pierwszy ukochany prezenterki, Zbigniew Żołędziowski? Doczekali się syna, rozstali przez innego mężczyznę...

Bogumiła Wander: kim był pierwszy mąż legendy TVP, Zbigniew Żołędziowski?

O ich relacji wiadomo stosunkowo niewiele. Istnieją przynajmniej dwie wersje tego, jak się poznali. Według pierwszej miało to miejsce jeszcze w Łodzi, w której Bogumiła Wander się wychowywała. On na pewno studiował na Uniwersytecie Warszawskim lingwistykę. W sieci można znaleźć zresztą nagranie, na którym w 1965 roku opowiada w Sopocie w języku angielskim, jak wyglądało życie w komunistycznej Polsce.

Z kolei według słów samej zainteresowanej ich pierwsze spotkanie miało miejsce... właśnie w tym mieście! „Na festiwalu w Sopocie. Był tam też mój brat, Włodzimierz Wander, który grał w Niebiesko-Czarnych na saksofonie, i jego żona Dana Lerska, która zdobyła pierwsze miejsce. Z pierwszym mężem mieszkaliśmy najpierw na Starówce. Był typowym bon-vivantem, ale znał wiele języków”, wspominała na łamach książki Beaty Biały i Krzysztofa Baranowskiego „Spowiedź kapitana”, wydanej w 2018 roku.

Ona studiowała historię na Uniwersytecie Łódzkim. Była na trzecim roku, gdy znalazła ogłoszenie dotyczące pracy w regionalnym oddziale TVP. Wysłała swoją aplikację i pokonała w wyścigu 269 innych śmiałków. „Byłam na trzecim roku, gdy przeczytałam w gazecie anons o konkursie na prezenterów w Łódzkim Ośrodku Telewizyjnym. Sama nie planowałam brać w nim udziału. Popchnął mnie tam ktoś z rodziny. Poszłam do dobrej fotograf przy ulicy Narutowicza i wysłałam zgłoszenie. Konkurs był wieloetapowy. Wzięło w nim udział ponad 200 osób. Do ostatniego etapu dostałam się ja i cztery inne osoby. No i wybrali mnie”, wspominała w jednym z wywiadów.

Był rok 1965. Wiadomo, że do Warszawy przeniosła się pięć lat później, prawdopodobnie wraz z ukochanym, Zbigniewem Żołędziowskim. Mogli być już wówczas małżeństwem (ślub wzięli w 1970 roku). Wraz z Bogumiłą Wander doczekali się jednego dziecka. Syn Marek przyszedł na świat w 1973 roku (według innych źródeł dwa lata później). 

Niedługo potem  rozstali się. Legendarna spikerka TVP wyszła po raz drugi za mąż, zaś chwilę później na jej drodze stanął Krzysztof Baranowski...

Czytaj także: Gotowa była zapłacić za tę miłość życiem — o związku Joanny Rawik i Ignacego Gogolewskiego

Bogumiła Wander, pierwszy mąż Zbigniew Żołędziowski, syn Marek Żołędziowski, telewizyjne dzieci 1974 rok
Fot. archiwumTVP / Forum

Bogumiła Wander, pierwszy mąż Zbigniew Żołędziowski, syn Marek Żołędziowski, telewizyjne dzieci 1974 rok

Bogumiła Wander i Zbigniew Żołędziowski: dlaczego się rozstali? 

On w 1972 roku wyruszył w samotny rejs dookoła świata. Odniósł sukces. W kraju go fetowano, był na fali. W 1977 roku rozpoczął pracę w telewizji. Przyszłą żonę po raz pierwszy zobaczył na balu architektów. Miał wówczas pomyśleć, że „to ta kobieta”. Ale minęło trochę czasu, zanim ich relacja weszła na wyższy poziom... Kluczowy był dla nich gmach przy Woronicza.

„Zostałem komentatorem z własnym cotygodniowym programem telewizyjnym. Nazywał się Żeglarska siódemka, bo był nadawany co tydzień koło godziny 19:00. Dostałem własny pokoik, numer 140. Numer zresztą nieważny. Ważne było to, gdzie się ten pokoik znajdował. Otóż był na zakręcie głównego korytarza, którym się przechodziło ze studia do restauracji – strategicznie najważniejszy punkt. Już pierwszego dnia przekonałem się, jakie to ma znaczenie. Tamtędy przechodzili wszyscy. Również prezenterki telewizji, którym grzecznie się kłaniałem. Któregoś dnia wyszedłem z pokoju i natknąłem się na panią Bogumiłę Wander. Ukłoniłem się”, wspominał w książce „Spowiedź kapitana” wydanej w 2018 roku (cytat za portalem Onet Kobieta).

Ona – według wersji przedstawionej we wspomnianej biografii – miała być już w drugim związku małżeńskim. Kiedy rozwiodła się z pierwszym mężem? Tego nie ujawniła. Ale potwierdziła, że przyczynił się do tego inny mężczyzna, niejaki Juliusz (według innych wersji Julian). „Ten drugi bardzo się o to starał. Poznałam go przez Janka Suzina. Był jego przyjacielem, razem polowali. Janek z żoną też mieszkali na Saskiej Kępie. Był handlowcem, który dużo jeździł po świecie, na wysokim stanowisku. Bardzo szybko zmusił mnie do ślubu. Ale małżeństwo właściwie nie istniało. On widział, że tego uczucia w stosunku do niego nie ma. I wiedział też, że poznałam Krzysztofa. Zaproponował mi, żebym mu się zwierzała, że nie zrobi mi krzywdy. I tak było. Wyjeżdżał na przykład z domu, z Dąbrowieckiej, a ja miałam zgodę na to, żeby zaprosić Krzysztofa”, wspominała.

Jak doszło do wybuchu tego romansu? Pewnego dnia Krzysztof Baranowski spotkał popularną prezenterkę przez budynkiem TVP. Czekała na taksówkę. Zdecydował się ją podwieźć do willi na Saskiej Kępie, w której mieszkała z drugim mężem i synem Markiem. Mieli rozmawiać „o wszystkim i o niczym”. Później napisał do niej list, w którym stwierdził: „do tej pory wystarczało mi, że mieszkamy w jednym mieście, ale już mi nie wystarcza”. Podziękował za spotkanie i wyraził nadzieję, że nie było ich ostatnim.

Ona w odpowiedzi zjawiła się w jego pokoju przy Woronicza. Zaprosił ją na obiad. Później były przejażdżki samochodem, długie rozmowy. Wciąż w oficjalnym tonie, ale stawali się sobie coraz bliżsi. Problem był jeden: oboje mieli już rodziny. „Beznadziejna sytuacja. Ona miała męża i syna, ja żonę i dwójkę dzieci. Ale nie potrafiłem się oprzeć, by tej pięknej kobiety kolejny raz nie zaprosić na przejażdżkę”, stwierdzał Krzysztof Baranowski.

Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy pewnego dnia urządzili sobie piknik w polu z szampanem w roli głównej. Przeszli na „ty” i po raz pierwszy się pocałowali. „Postanowiłem, że nigdy nie pójdę w ślady ojca i nie zostawię rodziny. Naprawdę nie miałem zamiaru odchodzić od żony. Romans z najpiękniejszą kobietą to co innego, ale rozwód nie wchodził w grę”, wspominał żeglarz.

Ale ich romans trwał. W końcu umówili się w jednym z warszawskich hoteli. On wyjeżdżał w podróż służbową. Był przekonany, że Bogumiła Wander się nie zjawi... Jednak uparcie czekał. „Drzwi uchylone, mija wyznaczona godzina, nikt nie puka... Myślę: „Nic z tego nie będzie”. I nagle wchodzi. Niesamowite. W domu powiedziała, że idzie do teatru z koleżanką, zostawiła ją i przyjechała do mnie. Okazała się cudowną kochanką. Sprawa zaczęła wyglądać poważnie. Bo już nie potrafiłem przestać o niej myśleć”, deklarował.

Spotykali się dosłownie wszędzie. Zapałali do siebie wielką, niespodziewaną namiętnością. Nie mogli się od tego uczucia uwolnić. „Podobno jej mąż o wszystkim wiedział – o naszym romansie, potajemnych schadzkach... Pamiętam, jak kiedyś zaprosiła mnie do swego domu przy tej uliczce w ślepym zaułku. Pobiegłem z duszą na ramieniu. I cały czas czekałem z lękiem, kiedy drzwi się otworzą i w progu stanie mąż. Ale nic takiego nie nastąpiło. W 1980 roku on objął placówkę handlową w Brukseli i Bogusia wyjechała z nim za granicę”, wspominał Krzysztof Baranowski w swojej biografii.

Czytaj także: Poznali się na planie filmu. Elżbieta Czyżewska uległa urokowi Andrzeja Łapickiego

Bogumiła Wander, syn Marek Żołędziowski z narzeczoną, IV charytatywny bal dziennikarzy - Politechnika Warszawska, 24.02.2001 rok
Fot. Studio69 / Studio69 / Forum

Bogumiła Wander, syn Marek Żołędziowski z narzeczoną, IV charytatywny bal dziennikarzy - Politechnika Warszawska, 24.02.2001 rok

Bogumiła Wander i drugi mąż Juliusz: woził ją na spotkania z kochankiem. Nie chciał dać jej rozwodu

W czasie emigracji spotykali się czasem w Polsce, do której prezenterka przyjeżdżała, czasem w innych miejscach. Mąż o wszystkim wiedział. Na jedno ze spotkań w Amsterdamie miał nawet Bogumiłę Wander zawieźć!

Wiedział, że go nie kocham, ale chciał, żebym była z nim. Pozwalał mi na te spotkania, nie miał pretensji. Kiedyś mnie nawet zawiózł na takie spotkanie, gdy mieszkaliśmy w Brukseli. Krzyś napisał w liście, że w Amsterdamie będzie miał regaty. Mój mąż zawiózł mnie do Amsterdamu, żebym mogła się z nim zobaczyć. Weszłam na pokład „Pogorii”, a Krzyś był oblegany przez ludzi, którzy chcieli z nim porozmawiać. Skoncentrowany był na regatach, a nie na mnie, wyczułam to. Strasznie mi było przykro. Kiedy wracałam samochodem z moim mężem, zrobiło mi się niedobrze. „Zatrzymaj się, źle się czuję” – poprosiłam. I wtedy coś w nim drgnęło. Pomyślał, że może mi przejdzie. Ale nie przeszło. No i tyle lat jesteśmy razem. Ale on nie żyje od dawna, więc nie chcę za dużo o nim opowiadać”, stwierdziła Bogumiła Wander.

Jednak przyznała, że walczył o to uczucie. Wywoził ją na zagraniczne wycieczki, chciał odseparować od Krzysztofa Baranowskiego. Nie godził się na rozwód i wykorzystywał do swoich rozgrywek syna gwiazdy TVP z pierwszego małżeństwa, Marka. 

„Gdyby Bogusia z nim została, byłaby teraz bardzo bogatą wdową. Ale czy to jest miłość, gdy facet, kiedy kobieta chce go opuścić, biegnie po pomoc do gangsterów, którzy grożą, że zmaltretują jej syna, jeśli ze mną nie zerwie? A jednocześnie jej mąż pozornie godził się na nasz związek. Chyba nie był zazdrosny o uczucie tylko o posiadanie, chciał mieć klejnocik. A gdy zamieszkaliśmy razem, po paru tygodniach Bogusia uciekła do swojego domu i męża. Gdy wracałem z Nowego Jorku, pędziłem jak na skrzydłach do Bogusi, a ona mówi, że wylatuje z Julkiem w podróż dookoła świata. Chciał ją kupić w ten sposób i kupił”, zwierzał się kapitan morskiej żeglugi na łamach „VIVY!” w 2018 roku. Ona wyjaśniła, że zrobiła to dla syna, bo nie potrafiła bez niego żyć. Ale koniec końców miłość zwyciężyła wszystkie przeszkody i zakochani zaczęli budować wspólną przyszłość. Zapłacili za to jednak wysoką cenę...

Prawdę mówiąc dla Krzysia poświęciłam wszystkie swoje klejnoty, bo mąż mi je pozabierał, wydziedziczył mnie i mojego syna, którego wychowywał i podobno bardzo kochał. Nie walczyłam o podział majątku, bo chciałam mieć tylko święty spokój. Dawno temu podjęłam decyzję, że odchodzę od Juliusza, bo po prostu go nie kocham. A dla mnie uczucie jest ważniejsze od dóbr materialnych i willi na Saskiej Kępie”, podsumowała ona.

Dziś Bogumiła Wander przebywa w specjalistycznym ośrodku. Zmaga się z chorobą Alzheimera. Każdego dnia może liczyć na opiekę Krzysztofa Baranowskiego mimo że jak sam mówi, nie pamięta go...  

Czytaj także: Barbara Horawianka i Mieczysław Voit: jeden spektakl połączył ich na kilkadziesiąt lat 

Źrodło: Kobieta.Onet.pl, Ksiazki.Wp.pl, Pomponik.pl, Jastrzabpost.pl, VIVA!

Krzysztof Baranowski, Bogumiła Wander, VIVA! maj 2018
Fot. Olga Majrowska

Krzysztof Baranowski i Bogumiła Wander w sesji dla magazynu VIVA!, maj 2018 roku

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Czy łatwo było jej znów zaufać mężczyźnie i co z tym ślubem? „Raz bardziej chce Michał, raz ja", mówi Ewa Kasprzyk

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA KASPRZYK i MICHAŁ KOZERSKI: „potraktujmy ten wywiad jak mecz piłkarski”, proponuje aktorka. Kto w nim zwycięży? ŁUKASZ SIMLAT: dlaczego nie ma aktorskich marzeń i dlaczego... nie wyłącza telefonu. MAJA BOHOSIEWICZ założyła rodzinę, zbudowała własny biznes i została influencerką. Czy nie żałuje swoich wyborów? MICHAŁ WITKOWSKI: ceniony pisarz odsłania swój intymny świat i… zmienia image. NIEPOKONANA, czyli niezwykła historia Céline Dion.