Bardini i Kwiatkowska sklejka
Fot. fot. Lucjan Fogiel/East News/ fot. Lucjan Fogiel/Forum
Niezwykłe historie

Aleksander Bardini kochał się w Irenie Kwiatkowskiej, ale ona go nie wybrała

Wybitny aktor przyszedł na świat 110 lat temu

Agnieszka Dajbor 30 lipca 2023 08:27
Bardini i Kwiatkowska sklejka
Fot. fot. Lucjan Fogiel/East News/ fot. Lucjan Fogiel/Forum

Aleksander Bardini, zwany przez przyjaciół Saszą albo Saszutkiem, był wybitnym aktorem, reżyserem, pedagogiem, autorytetem w środowisku teatralnym. Instytucją. Był człowiekiem wielkiej wiedzy, kultury, uroku. Grał w wielu filmach, m.in. „Bez końca” i „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego, „Korczaku” Andrzeja Wajdy, „Spirali” Krzysztofa Zanussiego, „Gorgonowej” Janusza Majewskiego.

Był reżyserem wielu spektakli, m.in. wspaniałych „Trzech sióstr” Czechowa, które przeszły do historii Teatru Telewizji. W latach 70. ogromną popularność przyniósł mu, wymyślony przez Mariusza Waltera program „Spotkania z Aleksandrem Bardinim”. Był podobny do późniejszego „Idola”, czy „Mam talent” – młodzi ludzie, prezentowali się przed kamerą, a Bardini udzielał im rad, oceniał. Profesor zaczął być rozpoznawalny na ulicy, Witold Filler pisał: „Na Mikulskiego pokazywano w tramwaju palcami: <Patrzcie, Kloss!> - na Bardiniego pokazują: <Patrzcie, Bardini>”. Aleksander Bardini wychował wiele pokoleń aktorów, od Franciszka Pieczki i Wiesława Gołasa, po Krystynę Jandę, Joannę Szczepkowską, Sławomirę Łozińską. Mówił im prawdę, oceniał ich przenikliwie, tak by zdawali sobie sprawę ze swoich atutów i niedostatków.

Znany był z tego, że nie opowiadał o swoim życiu. Agnieszka Osiecka wspominała, że Aleksander Bardini: „Mówił, mówił, mówił, ale nigdy o tym, co go naprawdę bolało. Był bardzo towarzyski, a jednocześnie chodził własnymi drogami. Mówił: Należę do mniejszości, która z niczego się nie musiała wypisywać, ponieważ nie widziała konieczności zapisywania się”. Dziś upływa 110. rocznica urodzin wybitnego artysty. Z tej okazji przypominamy jego historię. 

aleksander bardini
Fot. fot. Lucjan Fogiel/Forum

Aleksander Bardini i Irena Kwiatkowska: historia relacji 

„Saszka mówił, że wpierw uważał mnie za uczciwą, zdolną i miłą gęś, a teraz zostawia uczciwą i zdolną, ale wykreśla gęś, a dodaje inteligentną i mogącą być szkodliwą", pisała Irena Kwiatkowska o Aleksandrze Bardinim (cytat za: Marcin Wilk "Kwiatkowska. Żarty się skończyły"). Jako młody chłopak Bardini kochał się w Irenie Kwiatkowskiej, koleżance ze studiów aktorskich. Irena była o rok starsza, ale studiowali razem w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej (dyplom zrobili w 1935 roku). Bardzo mu się podobała.

Ona pisała w „Dzienniku”, że jest „sympatycznym żydowskim kawalerem, tęgim dość, ale bardzo inteligentnym”. Wzruszał ją, gdy grał na skrzypcach, „beczałam”, opowiadała. „Przez tę swoją naprawdę wielką umysłowość zdobył sobie ogólne poważanie i sympatię, nie wyłączając Zelwera (Aleksandera Zelwerowicza), który to w głos oświadcza" (za Marcin Wilk "Kwiatkowska. Żarty się skończyły").
 

Lubiła go, ale nie brała pod uwagę, że może być jej chłopakiem. Poza tym była skupiona na nauce. A on zapraszał ją na randki. „Udawała, że mnie nie dostrzega. A była najzdolniejszą studentką na roku, więc owo udawanie przychodziło jej bez problemu” - żartował Bardini po latach. Wspominał, że Irena Kwiatkowska traktowała go z góry i z pobłażliwością. „Tak traktowała wszystkich starających się o jej względy”. Może to miłosny zawód sprawił, że choć podziwiał ją jako aktorkę, tylko raz wspólnie pracowali — w 1972 roku przy musicalu  „Jeszcze Dulska”. To była jedna z najlepszych ról Ireny Kwiatkowskiej. Aleksander Bardini mówił, że jest świetną aktorką, ale on nie ma nią pomysłu, dlatego jej nie angażuje. Przez wiele lat mijali się, rozmawiali zdawkowo. Zaprosił ją jednak na swój jubileusz 60-lecia pracy artystycznej w 1994 roku. Miał wtedy 81 lat, zmarł rok później. Ona przeżyła go o 16 lat.

Czytaj także: Hollywoodzkim amantem został dzięki pierwszej żonie. Clark Gable żenił się pięć razy, prawdziwie kochał tylko jedną kobietę

Kim był Aleksander Bardini? Dorastanie, rodzina

Aleksander Bardini urodził się w Łodzi  w listopadzie 1913 roku. Był synem Józefa i Marii Bardynich  (potem nazwisko ich syna zmieniono w urzędzie na Bardini i tak już zostało). Ojciec był kucharzem, prowadził jadłodajnię, która cieszyła się sporym powodzeniem. Jego rodzinie dobrze się powodziło, wyjeżdżali do Ciechocinka, Sasza chodził do prywatnego gimnazjum. Miał idealny słuch i talent muzyczny - grał na skrzypcach, występował w dobrej orkiestrze Towarzystwa Literacko-Muzycznego „Hazomir”.

Ojciec chciał jednak, by został dentystą. Jego syn pojechał nawet do Warszawy, do umówionego profesora, który miał mu pomóc w przygotowaniu się do egzaminów. Nie doszedł do jego mieszkania, bo poszedł prosto  do Państwowego Instytutu Teatralnego. Obmyślał, jak wytłumaczy się rodzicom, Ale teatr go przyciągał, wiedział już, że jeśli nie zda, pójdzie do pracy jako goniec w teatrze, w zamian za możliwość uczestniczenia w próbach. Ale zdał, właściwie z marszu. Jeszcze przed wojną zadebiutował jako aktor i skończył reżyserię.

Zobacz też: Zimę spędzała z Heleną, pozostałe miesiące z Jadwigą – sekretne życie Marii Rodziewiczówny

Aleksander Bardini: kim była jego żona?

W 1939 roku Aleksander Bardini wyjechał do Lwowa, licząc, że tam będzie bezpieczniejszy. Utrzymywał się z gry na skrzypcach, pracował w lwowskim radio. Potem dojechali do niego, do Lwowa rodzice - Józef i Maria. W 1941 roku do miasta weszli Niemcy, rodzina trafiła do getta. Ojciec i mama Aleksandra Bardiniego zginęli rok po roku. W 1943 roku w jednej z ostatnich akcji likwidacyjnych w getcie w Grodnie zginęła siostra aktora - Irena, jej mąż i dziecko. Aleksander Bardini pracował jako sanitariusz w żydowskim szpitalu, na chirurgii. Nigdy nie opowiadał, co tam widział i co przeżył. Udało mu się uciec na aryjską stronę, ukrywał się we Lwowie przy ulicy Zybilikiewicza u sióstr Heleny (po mężu Rudzińskiej), Józefy (po mężu Późniak) i Julii Aftanasow.

Zobacz też: Stanisław Grochowiak był jednym z najlepszych polskich poetów okresu powojennego. Przez lata kochał dwie kobiety

aleksander bardini
Fot. fot. Jerzy Płoński/RSW/Forum

W ich mieszkaniu zrobiono kryjówkę dla Bardiniego, gdy ktoś przychodził, chował się w niej, i siedział tam w kucki, bo inaczej nie można się było zmieścić. Podczas tych dramatycznych lat między Aleksandrem Bardinim a starszą o osiem lat Julią Aftanasow narodziło się uczucie. W kwietniu 1945 roku wzięli ślub, w sierpniu urodziła się ich córka Maria, zwana Maliną. Jedyne i najdroższe dziecko Bardiniego. W przyszłości zostanie redaktorką, będzie pracować dla stacji TVP. Jeszcze w końcu wojny zaopiekowali się znalezionym w lesie chłopcem Icchakiem Schichorem. Aleksander Bardini spotkał się z nim po wojnie, dopiero w latach 90., ich dawny podopieczny mieszkał w Izraelu, był nauczycielem historii.

Trudno powiedzieć, na ile Aleksander Bardini i jego żona byli tak naprawdę dobrani. Profesor w latach 50. poznał w Berlinie Wschodnim bliską współpracowniczkę słynnego Bertolda Brechta — Käthe Rülicke. Zakochali się w sobie, ale Bardini nigdy nie zostawił żony. Käthe pisała do niego: Gdybym poznała Cię tylko w ciągu jednego wieczoru w Bristolu, miałabym odwagę pisać do Ciebie długie, miłosne listy przez cały rok. Nawet przez drugi, jeżeli widywałabym się z Tobą czasem w restauracji, taksówce, na zakupach, na kawie, w pokoju hotelowym. A w trzecim roku postawiłabym wszystko na jedną kartę…”.

Koleżanka Bardiniego, aktorka Ludwika Castori, tak opisywała jego związek z żoną: „Sasza, odkąd go pamiętam, zawsze był sam, bez rodziny, bez domowego ciepła. Dom stworzyła mu dopiero pani Julia, u której mieszkał we Lwowie, otoczyła go niemal matczyną opieką, wprost łaknął tego. Cóż, gdy wojna zmieniła ten dom w więzienie. Jego żona jest osobą niezwykle skromną, za co ją bardzo ceniłam i cenię, a Saszę za okazywany jej szacunek, za to, że ich związek przetrwał tyle lat” (oba cytaty za Agnieszka Modrzejewska - „SASZA, czyli opowieść o Profesorze Aleksandrze Bardinim – pedagogu, reżyserze, aktorze (1913-1995).

Zobacz też: Jan Marcin Szancer: na jego ilustracjach dorastały miliony polskich dzieci. Niemal 300 książek opatrzonych jest jego dziełami

Aleksander Bardini
Fot. Aleksander Bardini wchodzi na koncert Placido Domingo, Zabrze, 1992 rok, fot. M.Noworyta/Agencjawyborcza.pl

Aleksander Bardini i Julia Aftanasow: historia miłości 

Julia Aftanasow dzieliła z Aleksandrem Bardinim nie zawsze łatwe życie. W końcu lat 40. po pogromie kieleckim wyemigrowali z Polski. Pojechali do Kanady, Aleksander Bardini pracował tam fizycznie,  w firmie kuśnierskiej i fabryce lamp. W 1950 roku wrócili do kraju, Bardini dostał pracę w Teatrze Polskim,  potem był dyrektorem Teatru Ateneum. Zrealizował też wiele spektakli operowych. Zaczął wykładać w warszawskiej Szkole Teatralnej.  „Niczym Sokrates przemierzał korytarze szkoły teatralnej, z nieodłącznym papierosem, otoczony zawsze grupą zafascynowanych nim studentów. Opowiadał im anegdoty, ale też mówił rzeczy bardzo poważne — wspominała wychowanka prof. Bardiniego Sławomira Łozińska. - Po latach wiele z tych rzeczy okazała się profetyczna: że "pani nigdy to się nie uda", "pana nie będą lubili", "pan będzie brzydki, ale mądry", a "pani dojrzeje do tej roli za 20 lat", mówiła aktorka w Polskim Radio. 

Wcześnie zaczął chorować, w 1974 roku przeszedł zawał, dziesięć lat później wycięcie nerki. Starał się spokojniej żyć, rzucił palenie. Zmarł na wylew w 1995 roku. Został pochowany na warszawskich Powązkach, w katakumbach, na prośbę córki pogrzeb miał charakter katolicki. Andrzej Łapicki, który przemawiał na pogrzebie, mówił: „Byłeś sędzią, sędzią sprawiedliwym, ale surowym, byłeś ostatnim Sprawiedliwym w tej naszej teatralnej Sodomie” 

Korzystałam z tekstu: Agnieszka Modrzejewska - „SASZA, czyli opowieść o Profesorze Aleksandrze Bardinim – pedagogu, reżyserze, aktorze (1913-1995)”.

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.