VIDEO VIVY!

Piotr Beczała: ,,Traktowałem ten zawód jako permanentny rozwój"

Czy światowej sławy tenor spełnił wszystkie marzenia zawodowe?

Redakcja VIVA! 26 września 2020 15:15

On jest światowej sławy tenorem. Zabiegają o niego dyrektorzy największych oper – od mediolańskiej La Scali po nowojorską Metropolitan Opera. Ona wszystko podporządkowała karierze męża. Katarzyna Bąk-Beczała i Piotr Beczała opowiedzieli, czy żyją tylko muzyką, czy udało się stworzyć matematyczny wzór na karierę i jak to jest występować przed… zamaskowaną publicznością. O czym marzą?

Piotr Beczała i Katarzyna Bąk-Beczała o marzeniach

Nie bał się Pan, że żona wypomni kiedyś, że rzuciła karierę dla Pana? 

Piotr: Do dzisiaj się boję!

Katarzyna: A wypomniałam? Powiedz!

Piotr: Nie! Ale może to nastąpić. Tak naprawdę pomysł był zupełnie inny. Ja miałem być haustenorem w Linzu, czyli na stałym kontrakcie, skromnym śpiewakiem, a żona miała robić karierę. Po jakichś dwóch, trzech latach, gdy przyjęto mnie do opery w Zurychu, zacząłem też podróżować po świecie na gościnne występy. Miałem za sobą debiut w Wiedniu. Śpiewałem w Brukseli, Paryżu, Amsterdamie. Wtedy właśnie zrozumieliśmy, że to może dobrze funkcjonować, że otwierają się przede mną nowe perspektywy. Kasia odkryła w sobie żyłkę logistyczno-organizacyjno-consultingową i po prostu zaczęliśmy ten system rozbudowywać.

Katarzyna: Gdy Piotr śpiewał jeszcze w Linzu, miałam swoje pokonkursowe koncerty. Pojechałam do Mediolanu bez niego i odczuwałam ból rozłąki. Prawdziwy fizyczny ból. Wiedziałam, że nie mogę bez niego żyć. To spowodowało, że nie chciałam się już z nim rozstawać i tak jeździmy razem do dzisiaj. Jesteśmy dwuosobową rodziną, zawsze razem. 

 Nigdy nie żałowała Pani tej decyzji?

Katarzyna: Na początku… Po prostu nie było mi łatwo słuchać innych mezzosopranów. Ciężko było mi zaakceptować, że na scenie stoi ktoś, kto nie powinien tam być. Słuchając mojej ukochanej „Carmen”, wiele razy musiałam się trzymać fotela, żeby nie wyskoczyć na scenę i nie pokazać, jak to się robi.  

(...)

 Czy jest coś, czego nie robicie razem? 

Katarzyna: Ciężka sprawa. Dla Piotra nauczyłam się nawet grać w golfa.

Piotr: Powinienem teraz powiedzieć, że dla ciebie nauczyłem się pływać, ale ciągle nie rozumiem, jak można w wodzie spędzać tyle godzin. 

Katarzyna: Piotr mówi, że w wodzie tonie, bo ma za ciężkie kości (śmiech). 

Piotr: Ty jesteś rusałka, a ja jestem Koziorożcem, który potrzebuje skały pod nogami. Nie lubię wody.

Jakie macie jeszcze marzenia do zrealizowania?

Piotr: Dopiero co jedno spełniłem. Jechałem samochodem z 1959 roku. 

Katarzyna: Jestem ciekawa, co teraz powiesz?

Piotr: Chciałbym zaśpiewać w Teatro Colón w Buenos Aires. Od dłuższego czasu przestałem mieć marzenia związane z zawodem. Mam za to plany i zamknięte sezony do 2025 roku. Jeśli zaśpiewam wszystko to, co mam wpisane w kalendarzu, będzie wspaniale. 

Katarzyna: Cieszę się i delektuję każdym dniem, bo mamy kapitalne życie. To, co się stało w tym roku, spowodowało, że uświadomiłam to sobie jeszcze mocniej. Jestem szczęściarą. Moim marzeniem jest, żeby doświadczać piękna życia jak najdłużej. Razem.

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARTYNA WOJCIECHOWSKA z odważnym przesłaniem dla kobiet: „Jestem wystarczająca!”. Marzyciel pragmatyk - CEZARY PAZURA w obiektywie żony Edyty. RENATA GABRYJELSKA supermodelka lat 90 o ucieczce z show-biznesu i nowym życiu. Odkrywamy sekrety mistrzyni, czyli jaka naprawdę jest IGA ŚWIĄTEK i kto stoi za jej sukcesem oraz sprawdzamy, dlaczego WIRUS to największy wróg ludzkości.