TYLKO U NAS!

Odeta Moro: „Teraz czuję, że w moim życiu dzieją się cudowne rzeczy”

Zobacz kulisy sesji zdjęciowej gwiazdy z synkiem Lwem

Olga Figaszewska 13 marca 2019 14:30

Odeta Moro po urodzeniu córki nie wiedziała, czy będzie chciała mieć kolejne dziecko. Potem musiało upłynąć bardzo dużo czasu, żeby udało jej się wyjść z pewnego etapu życia i mieć odwagę wkroczyć w nowy. Niedawno na świecie pojawi się jej synek, Lew. To dla nich wyjątkowy czas. Czy drugie macierzyństwo bardzo ją zmieniło? Na to pytanie Odeta Moro odpowiedziała w najnowszym wywiadzie z Krystyną Pytlakowską.

Myślę, że na jego stoicki spokój i filozoficzny charakter wpłynął Twój spokój podczas ciąży.

Na pewno. Ja bardzo dobrze się czułam. Pracowałam do piątku, a w poniedziałek urodził się mój synek. Przepełniona radością i miłością śmiało szłam do przodu. To wszystko działo się w dobrym dla mnie momencie, bo miałam spokój zawodowy, moje radio dawało mi i daje spełnianie się i poczucie bezpieczeństwa. Pamiętam, jak przyszedł do nas na praktyki zniecierpliwiony, głodny sławy młody człowiek i zapytał: „Pani Odeto, ile lat trzeba pracować w radiu, żeby dostać pracę w telewizji?”. Byłam zaskoczona! Odpowiedziałam: „Kochany, ja pracowałam 18 lat w telewizji, żeby pracować w radiu”.

Mam inny system wartości, a zmieniło go dziecko. No i moje 40 lat. Jestem kobietą świadomą, czego chcę, i co mi jest potrzebne. Teraz powiem coś odważnego i mało skromnego – to dzięki synkowi odmłodziłam się, hormony odmieniły moje ciało. Nawet podczas sesji dla VIVY! makijażystka zapytała, jakie zabiegi sobie robiłam, bo mam cerę gładką jak 20-latka. A to tylko hormony, najlepszy kosmetyk.

Wiele zależy też od tego, z kim masz dziecko. Twoje pierwsze macierzyństwo było bardzo nerwowe.

Tak, takie chaotyczne. Teraz zdecydowałam się na dziecko, bo Konrad to porządny materiał genetyczny (śmiech). I od początku miałam poczucie, że się zaopiekuje mną i dzieckiem, weźmie na siebie część obowiązków.

(...)

Masz wizję jego przyszłości?

Chciałabym tylko, aby był szczęśliwy i zdrowy. A co będzie robił: czy podróżował, czy grał w piłkę, to bez znaczenia. Konrad chciałby, aby został piłkarzem, bo on jest z piłkarskiej rodziny. Uważa, że należy tradycję rodzinną podtrzymać.

 Ale najważniejsze jest chyba to, że Ty jesteś szczęśliwa.

Bo u mnie szklanka zawsze jest do połowy pełna. A teraz czuję, że w moim życiu dzieją się cudowne rzeczy. Bo widzisz, jak nie ma ciśnienia na karierę i wszystko przyjmujesz jak podarunek od losu, to zdarzają się najfajniejsze sprawy. Teraz moje radio się powiększa, z czasem, przypuszczam, będzie w nim jeszcze więcej ciekawej przestrzeni. A ja? Zakochałam się w radiu i wierzę, że to początek naszej wspólnej drogi.

Nie mogłaś sobie zrobić przerwy na bycie matką?

Nie. Mój syn ma mnie tyle, ile potrzebuje. Gdy się urodził, wiedziałam, że za chwilę muszę wrócić do radia, bo ono jest dla mnie jak tlen. I mam taki plan, że przez ten rok jestem wyłącznie dla dziecka i dla słuchaczy. Potem dopiero zacznę robić następne ruchy. Mam w planach kolejną podróż motocyklową; po Himalajach czeka na mnie Kolumbia.

Konrad to akceptuje? I nie kłócicie się o Twoje niebezpieczne plany?

Nie, u nas w domu nie ma żadnej przemocy słownej ani mowy nienawiści. To niesamowite, ale odkąd jesteśmy razem, nigdy się nie pokłóciliśmy. Kiedyś tkwiłam w rodzinie Soprano, a teraz mam święty spokój. Nawet Sonia powiedziała, że nie może w to uwierzyć, bo cały czas jest między nami fajnie i nie robimy niczego wbrew woli drugiej osoby. Konrad na przykład nie lubi nart i zimy. On ferie spędził w Japonii, ja pojechałam do Kościeliska.  

Odeta Moro, VIVA! 5/2019
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Odeta Moro, VIVA! 5/2019
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Wideo

Marka 5.10.15. przełamuje tabu i porusza bardzo ważny temat! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Po raz pierwszy Joanna Krupa z mamą! Rozmawiają o kobiecości, mężczyznach i… mężach!