KRÓLEWSKIE ŻYCIE

Meghan i Harry właśnie zrezygnowali z królewskiego życia. Jak radzili sobie jako książęca para Sussex?

Para nie wytrzymała medialnej presji?

Gabriela Czernecka 9 stycznia 2020 17:45

Książę Harry i księżna Meghan rezygnują z pełnienia obowiązków królewskich. W oficjalnym oświadczeniu poinformowali, że chcą uzyskać niezależność finansową oraz wychować syna w Wielkiej Brytanii i Ameryce.  Jedni krytykują, inni popierają, ale czy decyzja Meghan i Harry'ego faktycznie jest aż tak zaskakująca? W końcu para ostatnie dwanaście miesięcy straciła na próbach naprawy swojego wizerunku i na walce z mediami. Książęcą parą Sussex w pełni tego słowa znaczeniu byli niecałe dwa lata. Jak sobie radzili w tej roli? Całkiem nieźle, ale do czasu...

Harry i Meghan jako książęca para Sussex

Początki ich związku nie były łatwe. Gdy ulubieniec Wielkiej Brytanii zakochał się w starszej od siebie Amerykance o mieszanym pochodzeniu, byłej aktorce, a na dodatek rozwódce Brytyjczycy pogrążyli się w żałobie. Zaczęto pisać o każdym jej najmniejszym przewinieniu, wypominano granie w rozbieranych scenach, mającą problemy z prawem rodzinę czy stylizacyjne wpadki. Meghan Markle zaakceptowała jednak sama królowa, więc Brytyjczycy również postanowili dać jej szansę. Okazało się, że Meghan szybko odnalazła się w roli księżnej  -  każdego dnia udowadniała, że nawet z nowoczesnym podejściem do życia zamierza przestrzegać podstawowych zasad protokołu. Miała pozytywny wpływ na Harry'ego, ogromne poczucie stylu, dobry wpływ na ludzi, ale przede wszystkim spełniła swój podstawowy obowiązek, wydając na świat syna. 

Poza życiem prywatnym, wraz z mężem świetnie radzili sobie reprezentując królową. Odbywali podróże dyplomatyczne, wspierali organizacje charytatywne - łatwo dało się zauważyć, że wprowadzają do rodziny królewskiej odrobinę nowoczesności. Niestety łączenie obowiązków z ramienia królowej z próbą zachowania normalności okazało się o wiele trudniejsze niż mogli przypuszczać.

Księżna Meghan, książę Harry
Fot. Getty Images

Granica została przekroczona, a działania ich ostatnich dwunastu miesięcy można podsumować słowem "niekonsekwencja". Bo jak wytłumaczyć chęć zachowania królewskich przywilejów, a przy tym nieustanne nawoływanie ludzi do ochrony środowiska, ograniczania podróży czy oszczędnego życia? Dla fanów komunikat był jasny. Dla mediów wręcz oczywisty. Brytyjska prasa postanowiła wypunktować książęcej parze, co robi nie tak. Meghan i Harry zaczęli tonąć pod wpływem masy okrutnych artykułów na ich temat. 

Nieustannie pisano o nieodpowiednich stylizacjach Meghan, jej braku umiejętności dostosowania się do zasad protokołu. Chwilę później zaczęto rozpisywać się o domniemanym konflikcie między książęcą parą Sussex a książęcą parą Cambridge. Sądzono, że ciąża Meghan sprawi, że choć przez chwilę para będzie mogła odetchnąć od życia na świeczniku. Nic bardziej mylnego. 

Codzienne publikacje w mediach, które nieustannie poddają krytyce żonę Harry'ego, odcisnęły piętno na jego życiu. Zdaniem zagranicznych serwisów Meghan jest kompletnym przeciwieństwem ułożonej, zawsze nienagannie ubranej i perfekcyjnie przestrzegającej protokołu Kate. Księżna Sussex krytykowana jest za każdy najmniejszy gest, jak choćby podczas meczu polo, gdzie jako dumna żona wraz z synkiem kibicowała mężowi. Internauci zarzucili jej, że źle się ubrała i wyglądała na zaniedbaną, poza tym źle trzymała Archiego, a nawet zapomniała założyć mu czapeczki. Książę w końcu postanowił otwarcie stanąć w obronie ukochanej, wydając oświadczenie. 

Księżna Meghan, książę Harry
Fot. Getty Images

To jednak nie pomogło, a negatywne publikacje tylko się nasiliły.  Wraz z żoną pozwał więc prasę, ale w tym momencie ich popularność znacząco zmalała.  Nic dziwnego, że książęca para postanowiła zrobić wszystko, by usunąć się z „pola rażenia”. Wyprowadzili się do Frogmore Cottage, przenieśli biuro z dala od Kate i Williama. Nawet dla syna nie przyjęli tytułu od królowej, by ten w przyszłości mógł wieść prywatne życie.  

Nawet w dokumencie Harry i Meghan: Ich własnymi słowami księżna powiedziała wprost, że czuje się atakowana, pozbawiona wsparcia i że po prostu jest jej ciężko. Otwarte przyznanie się do tego, że sobie nie radzi, na nic się zdało. Małżeństwo zdecydowało się w końcu spędzić święta na innym kontynencie i wziąć kilka tygodni urlopu, by wszystko sobie poukładać. Wraz z nowym rokiem podjęli decyzję o rezygnacji z części przywilejów, które przysługują im jako członkom brytyjskiej rodziny królewskiej. Chcą zarabiać na własne utrzymanie, zamiast żyć na koszt podatników.

Niektórzy piszą wprost, że to w głównej mierze wina Meghan, która od samego początku miała problem z przyzwyczajeniem się do surowych zasad i tradycji, panujących w rodzinie królewskiej, ale trzeba pamiętać, że medal ma dwie strony. Harry jeszcze przed poznaniem Meghan mówił, że chciałby wieść życie z dala od królewskiego dworu, a jego marzeniem jest prowadzenie prawdziwego wiejskiego życia. 

Podjęta przez nich decyzja wydaje się być jak najbardziej zrozumiała, biorąc pod uwagę ostatnie działania, ale czy małżeństwo nie za wcześnie się na to zdecydowało? W przeddzień urodzin księżnej Kate sprowadzili na siebie jeszcze więcej medialnej uwagi, co więcej, wygląda na to, że królowa nie do końca była o wszystkim poinformowana. Tym samym zagwarantowali sobie kolejną dawkę krytyki - w końcu chcą reprezentować rodzinę Windsorów, ale na własnych zasadach i warunkach. Niestety, to tak nie działa.... 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANNA I TOMASZ SEKIELSCY – znany dziennikarz mówi o żonie, że jest jak… „żona mafiozo”. Dlaczego? BERENICE MARLOHE – kim by została, gdyby nie rola dziewczyny Bonda? MEGHAN i HARRY w osobistej krucjacie przeciwko brytyjskiej monarchii. REMIGIUSZ MRÓZ o tym, jak zarobił pierwszy milion, gdzie szuka natchnienia i o końcu miłości.