TYLKO U NAS!

Maria Pakulnis: „Zostałam ojcem i matką, i momentami było to szalenie trudne”

Aktorka opowiedziała o samotnym macierzyństwie i wyjątkowej relacji z synem!

Olga Figaszewska 3 marca 2019 13:00

Kocha życie, chociaż to bardzo ją doświadczyło. Maria Pakulnis skupia się na przyszłości. Poświęca się pracy i pasji. Zawsze może liczyć na pomoc i wsparcie swojego syna, Janka.  Łączy ich wyjątkowa relacja. Kiedy zmarł jej mąż, syn miał 18 lat, był przed maturą, potwornie przeżył śmierć ojca. Maria Pakulnis została ojcem i matką. Co mówiła nam o miłości do syna? Gwiazda opowiedziała o tym w wywiadzie z Beatą Nowicką. 

Maria Pakulnis o macierzyństwie i wychowaniu dziecka

Gwiazda uważa, że  to mąż zdążył przekazać synowi ważne wartości dotyczące relacji z drugim człowiekiem, szacunku, nie oceniania, umiejętności słuchania.

„Ja go nauczyłam zaradności, na przykład potrafi świetnie gotować, wierzę, że nie zrobiłam z niego maminsynka. Jak się teraz nad tym zastanawiam, to myślę, że w dużej mierze działała moja intuicja. Każdy z nas popełnia błędy i nie jest dla nikogo żadną wyrocznią. Ta umiejętność nie narzucania drugiemu człowiekowi mojego wyobrażenia na temat świata, życia, religii, miłości, jest istotna. Starałam się bardzo dużo z Jankiem rozmawiać, o wszystkim, zresztą mój mąż również.

Nigdy nie traktowaliśmy syna jak małego dziecka, które nic nie wie, nie rozumie i nie ma prawa głosu. Był naszym partnerem w rozmowie. I to chyba zadziało, bo dziś 28 latek mówi do mnie, że jestem jego przyjacielem”, tłumaczy Maria Pakulnis.

Jako matka nigdy nie była dla syna nadopiekuńcza. „Myślę, że byłam wymagającą matką, a jednocześnie bardzo czułą i zwariowaną. Nigdy nie chroniłam go pod kloszem. Od małego wypuszczałam na trudne wyjazdy, gdzie trzeba było uczyć się wszystkiego: zaradności, odwagi, odpowiedzialności, samodzielności. Co roku jeździł i nigdy nie trzęsłam się, że coś zgubi, źle się ubierze, będzie się źle czuł, albo że coś mu się stanie. Był zawsze precyzyjnie przygotowany. Nasze relacje były szalone i fajne, może z racji tego, że całe życie uprawiam taki szalony zawód. Nie było w tym uporządkowania, co wypada albo nie wypada, w wieku 40 lat nauczyłam się jeździć na nartach, żeby towarzyszyć Jankowi na stoku”, dodaje. 

Maria Pakulnis przyznaje, że syn często ją wzrusza: „Najbardziej wzrusza mnie tym, że od czasu do czasu podochodzi i mnie przytula. Ja czasami trochę tężeję, a on mówi: „Mamo, no przytul się, nie bój się” - bo wie, że od dzieciństwa miałam z tym problem. I we mnie wtedy coś pęka, ten uścisk jest tak ważny, tak cudowny, tak wszystko mówiący, że to jest najpiękniejsze, co można dostać i usłyszeć od swojego dorosłego syna". 

Agnieszka Radwańska, VIVA! 4/2019 Okładka
Fot. Marlena Bielinska/Move

Wideo

Marka 5.10.15. przełamuje tabu i porusza bardzo ważny temat! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Po raz pierwszy Joanna Krupa z mamą! Rozmawiają o kobiecości, mężczyznach i… mężach!