TYLKO U NAS!

„Nikogo nie udaję, nie znoszę pochlebstw i pustych komplementów”

Krystyna Janda kończy 67 lat. Która z ról jest dla niej najważniejsza?

Olga Figaszewska 18 grudnia 2019 11:44

Silna i zdecydowana. Matka, aktorka, reżyserka, dyrektorka dwóch teatrów, felietonistka, bizneswoman... Taka jest Krystyna Janda. Dziś artystka kończy 67 lat! Sukces jest dla niej radością, jak również odpowiedzialnością. Od lat z powodzeniem kieruje Fundacją i prowadzi dwa teatry, w których gra w tej chwili około 450 aktorów z całej Polski. Sama również gra i reżyseruje. Bez wątpienia jest legendą kina i teatru, należy do grona jednych z najbardziej uznanych i wpływowych kobiet polskiej kultury. Ma na swoim koncie ponad sto ról filmowych i teatralnych. Współpracowała z Jerzym Radziwiłowiczem, Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Kieślowskim czy Agnieszką Holland. „Nikogo nie udaję, nie znoszę pochlebstw i pustych komplementów. Myślę, że trzeźwo potrafię siebie ocenić i śmiać się także z siebie samej”, mówiła w rozmowie z Elżbietą Pawełek dla VIVY! w grudniu 2018 roku. Co jeszcze zdradziła w wywiadzie?

Jakie plany na kolejny rok?

Mimo oziębłych stosunków z obecnymi władzami zaplanowałam brawurowy sezon w naszych teatrach. Jesteśmy po premierze „Krzeseł” Ionesco, teraz „Osy” Iwana Wyrypajewa, potem „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, „8 kobiet”, „Almodovaria”, „Próby” Schaeffera, dwa monodramy „męskie” i na koniec duży spektakl muzyczny. Będzie się działo. W 2019 roku pewnie nie zrobię nowej roli, ale prawdopodobnie dojdzie wreszcie do realizacji „Hrabiny” Stanisława Moniuszki w Operze Bałtyckiej na 200. rocznicę urodzin kompozytora i do premiery Szekspira w Teatrze Wybrzeże. Pewnie też odbędzie się premiera filmu, który zrobiliśmy we Włoszech z Jackiem Borcuchem.

Czuje się Pani szczęśliwa?

Szczęście? Szczęśliwym się bywa. Są takie momenty. Ale mam satysfakcję, bo moje życie ma sens. Nie jestem chora, moja matka żyje, dzieci mi się udały, a i wnuki zapowiadają się nie gorzej (śmiech). Nie mam takich problemów jak wielu ludzi dookoła mnie, których dzieci są za granicą, więc często są samotni i tak naprawdę mogą liczyć tylko na siebie.

Słowem, spełniona kobieta. Chociaż przez zaangażowanie się w teatry może ominęła Panią jakaś ciekawa rola w Hollywood?

To takie pytanie do kolorowej prasy? Ja nie mówię po angielsku. Znam francuski i słabo niemiecki. Zresztą nigdy mnie do Hollywood nie ciągnęło. Nie pasuję tam.

(...)

A czego Pani nie lubi?

Banału, głupoty, niepotrzebnych krzywd i upokarzania innych. Ludzie potrafią być okrutni, okropni, źli. Ale sądząc po publiczności teatralnej, są inteligentni, wrażliwi i dobrzy.

Kiedy coś się nie uda, to się Pani złości i płacze?

Płacze? Nie, broń Boże (śmiech). Myślę, że po tylu latach kariery, jeśli coś mi się nie uda, to nie będzie wielka tragedia. Prochu już nie wymyślę, wszyscy wiedzą, kim jestem. Nie mam zamiaru ruszyć z posad bryły świata. Ale spokojnie, jeszcze was czymś zainteresuję (śmiech).

Czego Pani życzyć?

Nie wiem. Może żeby nie wydarzyło się coś niespodziewanego. A jak wiadomo, każdemu z nas to się przytrafia. Strasznie dużo ludzi, przyjaciół, ludzi ważnych, wspaniałych, którzy mieli dla mnie znaczenie, umiera. Ale też z drugiej strony dookoła mnie, w Fundacji choćby, rodzi się dużo dzieci. Jak weszła ostatnio do mojego gabinetu aktorka i zaczęła: „Pani Krystyno, muszę porozmawiać”, od razu powiedziałam: „Jesteś w ciąży, dziecko!” (śmiech). To czwarte w tym roku wśród naszych aktorek.

Matka, aktorka, reżyserka, dyrektorka dwóch teatrów, felietonistka, bizneswoman. Która z tych ról dla Pani jest najważniejsza?

Matka jest tylko jedna (śmiech). Wszystko, co się robi, jest ważne. Role, które gram. Sztuki, które reżyseruję.

Robi Pani to, co kocha?

I z tego się utrzymuję. To luksus.

Pani Krystynie Jandzie życzymy kolejnych sukcesów, zdrowia i spełnienia marzeń!  

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Akcje

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Ciąża Małgosi to ukoronowanie tego, o co walczyliśmy”, mówi RADOSŁAW MAJDAN i nie ukrywa, że z powodu epidemii on i jego żona są pełni obaw. LESZEK MILLER z wnuczką MONIKĄ o tym, jak dziś wygląda ich życie po bolesnej stracie syna i ojca. Legendarny aktor WITOLD SADOWY niedawno skończył sto lat i zdobył się na niezwykle szczere wyznanie. „Widziałam, jak czai się śmierć” – ELISABETH REVOL wspomina ostatnie chwile z TOMKIEM MACKIEWICZEM podczas wspinaczki na Nanga Parbat.