TYLKO U NAS!

Katarzyna Skrzynecka po raz pierwszy o utracie wagi i spektakularnej metamorfozie!

„Mąż żartuje, że kobieta nie tyje, tylko zwiększa swoją użytkową powierzchnię erotyczną”

Redakcja VIVA! 29 października 2019 14:10

Jej metamorfoza jest spektakularna. Przed pięćdziesiątką postanowiła powrócić do figury 30-latki, bo „czasem trzeba się za siebie wziąć”. Z ogromnym poczuciem humoru opowiada Beacie Nowickiej o walce z pokusami, przywiązaniu do befsztyka, ofiarach chirurgii estetycznej, powrotach do domu o piątej nad ranem, córeczce Alikii i tęsknocie za mężem.

Katarzyna Skrzynecka w wywiadzie VIVY!

Twoja metamorfoza jest spektakularna.

Faktycznie, dużo osób pisze, że przeprowadziłam na sobie jakąś rewolucję. Ale moja decyzja nie wynikała z potrzeby zrobienia wokół siebie rewolucji medialnej, tylko z potrzeby osobistej…

 …kobiecej?

Tak, ponieważ przez większość mojego życia byłam kobietą w rozmiarze 36–38. Po urodzeniu córeczki szybko wróciłam do szczupłej sylwetki, ale przez kolejnych sześć lat, niepostrzeżenie, tu wpadło pół kilo, tam półtora, po roku kolejne dwa i nagle uzbierało się prawie 20 dodatkowych kilogramów.

Które w końcu zaczynasz dostrzegać.

Z jednej strony to nie był problem, który spędzał mi sen z powiek. Nie muszę być koniecznie S. Zawsze dbam, żeby wyglądać elegancko, kobieco, w miarę możliwości seksownie, niezależnie od tego, czy jestem w rozmiarze większym, czy mniejszym. Staram się tak ubierać, żeby tego, co przybyło, nie eksponować, ale kiedy dochodzi już do sytuacji, że najpierw dość długo wchodzi mój biust, a potem wchodzę ja (śmiech), to jednak stwierdziłam, że trzeba się za siebie wziąć i spróbować troszkę zredukować.

Miałaś wcześniej jakieś nieudane próby na koncie?

Nie, bo wcale się nie starałam. Bardzo dużo pracuję. Cieszę się z tego i Bogu dziękuję za każdy dobry dzień, ale moja praca polega na nieustającym jeżdżeniu po kraju z występami. Są to spektakle Teatru Capitol, z którym gramy gościnnie w teatrach wielu miast, i koncerty, kiedy podróżuję z moim zespołem. Ogromny procent życia spędzam w teatralnym busie. W trasie jemy wtedy, kiedy nam pozwolą, i to, co nam dadzą. Czyli zazwyczaj jest to przerwa na stacji benzynowej albo tak zwane fastfudztwo, gdzie wciąga się hamburgera, hot doga albo sałatkę sporządzoną głównie z konserwantów, i jedzie dalej. W takiej sytuacji, kiedy jesz, co popadnie, nie masz możliwości, żeby zadbać o regularną i lekką dietę. Jedyny moment, żeby spróbować coś z tym zrobić, to wakacje. Trzy miesiące bez podróży ze spektaklami. Wiedziałam, że jeżeli nie zrobię tego wtedy, potem nie będzie już szans.

(...)

Zawsze słynęłaś z poczucia humoru. Dieta była próbą silnej woli?

To było ogromne wyzwanie, bo jestem typowym drapieżnikiem, kocham mięso. Kiedy z czyjegoś talerza cudownie pachniał mi befsztyk z grilla, czułam się jak ten pies bloodhound z wielkimi faflami, z których leci mu Niagara nad stołem. Tak mniej więcej wyglądałam, widząc stek albo dużą pieczoną rybę, która właśnie wjeżdża na stół (śmiech). Ale zaciskam zęby i mówię sobie: „Nie! Tyle wyrzeczeń, tyle czasu, to teraz tego nie spieprz, kobieto!”. Nie nadaję się na wegetariankę na całe życie. Po diecie powróciły już chude mięso i ryby.

(...)

Twój mąż kiedyś ładnie napisał: „Żona kręci mnie zawsze, szczuplejsza czy krąglejsza, bo jest superzmysłową kobietą. Ma seksapil, który elektryzuje mężczyzn”.

Mój kochany mąż jest bardzo taktownym człowiekiem. Nigdy nie komentował krytycznie mojej sylwetki, nawet żartem. Mimo że sam jest trenerem i zawodnikiem sportowym całe życie na diecie. Mimo że trenuje innych sportowców, w tym atrakcyjne i smukłe zawodniczki, przygotowując ich do mistrzostw Europy i mistrzostw świata. W ostatnim sezonie Marcin po raz czwarty zdobył mistrzostwo świata! Czterokrotnie obronić tytuł mistrza świata – to mówi samo za siebie. Nie ma z czym dyskutować, trzeba leżeć krzyżem i podziwiać. I słuchać męża (śmiech).

Nigdy nie skomentował, choćby pieszczotliwie: „Ciut przytyłaś”?

Nigdy. Marcin żartuje, że kobieta nie tyje, kobieta zwiększa swoją użytkową powierzchnię erotyczną. I jak go nie kochać?

Cały wywiad z Katarzyną Skrzynecką w nowej VIVIE! od 31 października w kioskach.

Co jeszcze w nowej VIVIE! 22/2019

Monika Sobień-Górska i Robert Górski - w rozmowie o kulisach słynnego serialu kabaretowego „Ucho Prezesa” i kulisach ich małżeństwa.

Robert Górski, Monika Sobień-Górska, Viva! 22/2019
Fot. Krzysztof Opaliński


Zbigniew Zamachowski: „Jestem i zawsze będę do pewnego stopnia Piotrusiem Panem”, wyznaje prowokacyjnie.

Zbigniew Zamachowski, Viva! 22/2019
Fot. Szymon Szcześniak/LAF AM

Księżniczka Haja Bint AL-Husajn: Żona szejka Muhammada ibn Raszida al-Maktuma toczy dramatyczną walkę o dzieci, niezależność i życie.

Kasia Skrzynecka, Katarzyna Skrzynecka, Viva! 22/2019 okładka
Fot. Piotr Porębski

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Tylko w VIVIE! inspirująca rozmowa z KATARZYNĄ SKRZYNECKĄ o tym, dlaczego postanowiła wrócić do figury 30-latki. „Prezes” ROBERT GÓRSKI i MONIKA SOBIEŃ-GÓRSKA o tym, czy ich życie przypomina… kabaret. ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI o tym, co robi, kiedy cały dom zaśnie.